Radzionków - Pniówek 1-1. Nogi drugi raz już nie poniosły
06.07.2011
- Rano z Zagłębiem Sosnowiec to jeszcze była gra, ale teraz to już tylko kopanina. Ciężko się gra dwa sparingi jednego dnia, zwłaszcza, że teraz grzeje dość mocno. Jestem strasznie zmęczony - przyznał Mateusz Cieluch, skrzydłowy I-ligowca. "Cidry", które przebywają na obozie w Cieszynie, miały przebłyski dobrej gry, ale w drugiej połowie zostali dość mocno zdominowani przez III-ligowego rywala.
- To był bardzo pracowity dzień i w ogóle cały obóz jest pracowity. Przez tę intensywność treningów było dziś widać wiele niedoskonałości w grze, ale na tym ten okres przygotowawczy polega - mówił Artur Skowronek, trener zespołu z Radzionkowa. Tych niedociągnięć było zdecydowanie mniej w pierwszej połowie, a to pewnie również ma związek ze zmęczeniem.
"Cidry" bowiem po pół godzinie objęli prowadzenie. Niesamowitą bierność wykazała obrona pawłowiczan, których skład w większości składał się z zawodników testowanych. Wobec tego, nieatakowany Michał Mak przebiegł kilkadziesiąt metrów, wbiegł w pole karne i lekkim, precyzyjnym strzałem w róg bramki pokonał Michała Podolaka. W końcówce tej części gry drobnego urazu doznał Damian Skołorzyński, obrońca radzionkowian, który wykazał się niezwykłą ambicją. Nie dość, że dotrwał do przerwy, to później był niepocieszony, że trener chciał go ściągnąć z boiska, by nie ryzykować poważniejszego urazu. Dopiero gdy Skowronek odciągnął go na bok i powiedział, że docenia jego poświecenie oraz postraszył wizją spędzenia przygotowań z lodem przy kolanie, obrońca pogodził się z ławką.
Dzięki temu Skołorzyński nie musiał uczestniczyć w bardzo słabej drugiej połowie, w której Ruch bardzo szybko stracił bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Arkadiusz Przybyła, stoper Pniówka, którego wejście mocno poprawiło grę obronną III-ligowca, uprzedził Piotra Adamka i głową trafił do siatki. Chwilę później po rzucie rożnym znów niepewnie na przedpolu interweniował Adamek, ale tym razem nie skończyło się to golem.
W końcówce meczu Piotr Rocki próbował jeszcze zachęcić swoich młodszych kolegów do ostatniego zrywu, ale ci popełniali proste błędy techniczne, wynikające z olbrzymiego zmęczenia. Radzionkowianie po prostu słaniali się na nogach, więc z pewnością bardzo przyda im się odnowa biologiczna, którą zaplanowano na jutrzejszy poranek.
- To był bardzo pracowity dzień i w ogóle cały obóz jest pracowity. Przez tę intensywność treningów było dziś widać wiele niedoskonałości w grze, ale na tym ten okres przygotowawczy polega - mówił Artur Skowronek, trener zespołu z Radzionkowa. Tych niedociągnięć było zdecydowanie mniej w pierwszej połowie, a to pewnie również ma związek ze zmęczeniem.
"Cidry" bowiem po pół godzinie objęli prowadzenie. Niesamowitą bierność wykazała obrona pawłowiczan, których skład w większości składał się z zawodników testowanych. Wobec tego, nieatakowany Michał Mak przebiegł kilkadziesiąt metrów, wbiegł w pole karne i lekkim, precyzyjnym strzałem w róg bramki pokonał Michała Podolaka. W końcówce tej części gry drobnego urazu doznał Damian Skołorzyński, obrońca radzionkowian, który wykazał się niezwykłą ambicją. Nie dość, że dotrwał do przerwy, to później był niepocieszony, że trener chciał go ściągnąć z boiska, by nie ryzykować poważniejszego urazu. Dopiero gdy Skowronek odciągnął go na bok i powiedział, że docenia jego poświecenie oraz postraszył wizją spędzenia przygotowań z lodem przy kolanie, obrońca pogodził się z ławką.
Dzięki temu Skołorzyński nie musiał uczestniczyć w bardzo słabej drugiej połowie, w której Ruch bardzo szybko stracił bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Arkadiusz Przybyła, stoper Pniówka, którego wejście mocno poprawiło grę obronną III-ligowca, uprzedził Piotra Adamka i głową trafił do siatki. Chwilę później po rzucie rożnym znów niepewnie na przedpolu interweniował Adamek, ale tym razem nie skończyło się to golem.
W końcówce meczu Piotr Rocki próbował jeszcze zachęcić swoich młodszych kolegów do ostatniego zrywu, ale ci popełniali proste błędy techniczne, wynikające z olbrzymiego zmęczenia. Radzionkowianie po prostu słaniali się na nogach, więc z pewnością bardzo przyda im się odnowa biologiczna, którą zaplanowano na jutrzejszy poranek.
Polecane
I liga