PŚ w Wiśle zbliża się wielkimi krokami. "Jesteśmy dobrze przygotowani"
12.12.2012
- Pierwszy raz w historii Puchar Świata będzie rozgrywany w dwóch miejscach w Polsce - 9 stycznia w Wiśle, a w dniach 11-12 stycznia w Zakopanem. To wielki sukces organizacyjny Polskiego Związku Narciarskiego - mówi z dumą Apoloniusz Tajner, prezes związku. Jak przyznaje, doświadczenia Zakopanego z lat poprzednich, jak i Wisły z organizacji letnich zawodów, która debiutuje w PŚ, gwarantują, że wszystko będzie bardzo dobrze przygotowane. - Przeszkodzić może tylko pogoda - uważa Tajner.
- Jak na razie, pogoda nam sprzyja. Pada śnieg, więc skocznia jest dobrze przygotowana. Na wszelki wypadek mamy też zgromadzony odpowiedni zapas śniegu - informuje Andrzej Wąsowicz, prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego i organizator PŚ w Wiśle. Przyznaje on, że przygotowania do imprezy rozpoczęły się już w lipcu, tuż po zawodach Letniej Grand Prix na skoczni im. Adama Małysza. - Doświadczenia czerpaliśmy też z corocznych wizyt na zakopiańskich zawodach - nie kryje Wąsowicz.
W Wiśle, a później w Zakopanem, wystartują najlepsi skoczkowie na świecie. Swój udział zgłosiły już reprezentacje 14 krajów. - Liczymy, że ostatecznie będzie ich 16-17 - mówi prezes.
Organizatorzy wiślańskich konkursów deklarują, że na skocznię mogą przyjąć siedem-osiem tysięcy kibiców. Wszystkie bilety na miejsca siedzące zostały już sprzedane. Zapadła więc decyzja, że postawiona zostanie dodatkowa trybuna z miejscami siedzącymi dla tysiąca osób. Do Wisły kibiców mają dowozić pociągi. Organizatorzy mają porozumienie z Kolejami Śląskimi, ale wobec kłopotów przewoźnika w ostatnich dniach, należy postawić pytanie, czy na tę spółkę będzie można liczyć. - Rozmawiałem z przedstawicielami Kolei Śląskich i potwierdzili. że nasze ustalenia pozostają bez zmian. Wszyscy posiadacze biletów na skoki w Wiśle będą mogli za darmo dojechać do miasta i wrócić z zawodów do Katowic, Częstochowy i Gliwic. Do 9 stycznia zostało jeszcze trochę czasu, myślę, że wszystko będzie dobrze - kończy Wąsowicz.
- Jak na razie, pogoda nam sprzyja. Pada śnieg, więc skocznia jest dobrze przygotowana. Na wszelki wypadek mamy też zgromadzony odpowiedni zapas śniegu - informuje Andrzej Wąsowicz, prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego i organizator PŚ w Wiśle. Przyznaje on, że przygotowania do imprezy rozpoczęły się już w lipcu, tuż po zawodach Letniej Grand Prix na skoczni im. Adama Małysza. - Doświadczenia czerpaliśmy też z corocznych wizyt na zakopiańskich zawodach - nie kryje Wąsowicz.
W Wiśle, a później w Zakopanem, wystartują najlepsi skoczkowie na świecie. Swój udział zgłosiły już reprezentacje 14 krajów. - Liczymy, że ostatecznie będzie ich 16-17 - mówi prezes.
Organizatorzy wiślańskich konkursów deklarują, że na skocznię mogą przyjąć siedem-osiem tysięcy kibiców. Wszystkie bilety na miejsca siedzące zostały już sprzedane. Zapadła więc decyzja, że postawiona zostanie dodatkowa trybuna z miejscami siedzącymi dla tysiąca osób. Do Wisły kibiców mają dowozić pociągi. Organizatorzy mają porozumienie z Kolejami Śląskimi, ale wobec kłopotów przewoźnika w ostatnich dniach, należy postawić pytanie, czy na tę spółkę będzie można liczyć. - Rozmawiałem z przedstawicielami Kolei Śląskich i potwierdzili. że nasze ustalenia pozostają bez zmian. Wszyscy posiadacze biletów na skoki w Wiśle będą mogli za darmo dojechać do miasta i wrócić z zawodów do Katowic, Częstochowy i Gliwic. Do 9 stycznia zostało jeszcze trochę czasu, myślę, że wszystko będzie dobrze - kończy Wąsowicz.
Polecane
Sporty zimowe