"Przyzwyczajam się do myśli, że w tej rundzie nigdzie już nie zagram"

09.08.2010
W sprawie Mateusza Kamińskiego, który stał się kością niezgody między Polonią Bytom i Górnikiem Zabrze, nic się nie dzieje. - Czy jesień będzie dla mnie stracona? Jest 50 na 50 - mówi 22-latek.
Poprzednio o sprawie Mateusza Kamińskiego pisaliśmy niespełna tydzień temu. - Zawodnik od kilku tygodni trenuje indywidualnie i póki co nie widać szans, by bieganie po parku i jazdę na rowerze zamienił na profesjonalne treningi z którymś z klubów - brzmiał fragment wspomnianego artykułu. Dziś nie można powiedzieć, że od tamtego momentu nic się nie zmieniło. Owszem, zmieniło się. Widoki na pozytywny finał dla 22-latka zmalały...

- Czasu jest coraz mniej. Szczerze mówiąc, powoli tracę już nadzieję, że uda się jakoś wyjść z tego impasu. Przyzwyczajam się do myśli, że jesienią nie będę grał nigdzie. Na teraz szanse na to, czy ta runda będzie dla mnie zmarnowana, czy nie, oceniam 50 na 50  - mówi młody stoper, który utrzymuje, że pozostaje zawodnikiem bytomian. - Czy mam do nich żal? Nie. W ogóle daleki jestem od jakiegoś użalania się nad sobą. Jeśli przyjdzie mi przez najbliższe miesiące wyłącznie trenować, i to na własną rękę, to zacisnę zęby i po prostu będę się starał jak najlepiej przygotować do wiosny - zapewnia Kamiński.

Przypomnijmy, że w jego sprawie Polonia zamierza podać zabrzański klub do sądu. W Bytomiu są bowiem przekonani, że prawa do zawodnika ma właśnie Górnik, który zobowiązany jest jednak zapłacić za "Kamyka" pewną sumę pieniędzy. Taką, na którą kluby umówiły się w zimie, kiedy obrońca był wypożyczany na Roosevelta.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również