Przypadek Kuźby przestrogą dla Milika? "Są bardzo podobni"

13.10.2012
Kiedy w Górniku Zabrze pojawia się młody, utalentowany napastnik od razu porównuje się go z Włodzimierzem Lubańskim. Tak było m.in. z Marcinem Kuźbą i to może być przestroga dla Arkadiusza Milika.
"Nowych Lubańskich" było już w Zabrzu co najmniej kilku. Joachim Hutka, Andrzej Pałasz, Marek Szemoński, Krzysztof Kołaczyk, czy nie tak dawno Mateusz Bukowiec. Wszyscy debiutowali w lidze jeszcze przed 16. urodzinami. Do tego grona należał też Kuźba, który zadebiutował w reprezentacji, będąc o 16 dni młodszym od Arkadiusza Milika.

- Bardzo podobni piłkarze. Wzrost, siła, strzał, gra głową. Marcin był od Arka bardziej dynamiczny, ale generalnie mówimy o tym samym typie napastnika. Byłem wtedy przekonany, że za 4-5 lat będzie napastnikiem numer jeden w kadrze. I to na kilka ładnych lat. Grał dobrze, ale nie zrobił kariery na miarę talentu - mówi Jan Żurek, trener, którzy przed laty pracował z Kuźbą.

Dlaczego więc kariera nie potoczyła się tak, jak się zapowiadała? - Szybko chciał odejść z Zabrza, pojawili się menedżerowie, były problemy z jego odejściem do Widzewa. Nie był skoncentrowany na grze. Oby w przypadku Arka wszystko było rozsądniejsze i lepiej przemyślane - dodaje trener Iskry Pszczyna. A takich przestróg nigdy dość, zwłaszcza już po debiucie w reprezentacji Polski...
źródło: Sport

Przeczytaj również