Przymusowy postój

16.02.2009
Ponad 6 godzin trwała podróż z Warszawy do Zabrza piłkarzy Górnika Zabrze. Powrót ze zgrupowania na Cyprze przedłużył się, gdyż 15 km przed Częstochową miała miejsce awaria autobusu.
Po 1,5 godzinnym czekaniu na nowy pojazd, zespół mógł kontynuować podróż do Zabrza. - W tym miejscu, gdzie mieliśmy przymusowy postój, tir zderzył się z busem, więc na drodze nie było bezpiecznie - przyznaje kierownik ekipy, Jerzy Kowalik.

Na stadionie jako pierwszy z autobusu wysiadł Michal Vaclavik, ale najbardziej spieszył się do domu jego konkurent w bramce, Sebastian Nowak. - Chciałbym jak najszybciej zobaczyć moją córeczkę, która urodziła się kilka dni temu. Jeszcze nie nadałem jej imienia - śmiał się Nowak, który błyskawicznie popędził do żony i córki.
źródło: gornikzabrze.pl

Przeczytaj również