Przygnębiająca porażka rybniczan na inaugurację
Wydarzenie
Już w 8. minucie meczu lewą stroną boiska urwał się zawodnik drużyny przyjezdnej Piotr Darmochwał i pewnym, mocnym strzałem przy krótkim słupku pokonał debiutującego na polskich boiskach Antonina Bucka. Od tego momentu olsztynianie zaczęli grać bardzo mądrze w defensywie nie dopuszczając rybniczan do swojego pola karnego.
Rozczarowanie
Rybnicka defensywa, a szczególnie jej boki. Stomil atakował rzadko, ale gdy już to robił to najczęściej skrzydłami, gdzie szczególnie dobrze prezentował się Japończyk Yasuhiro Katō. Pilnujący go na swojej prawej flance Michał Płonka przegrywał z nim większość pojedynków biegowych doprowadzając do znakomitych okazji drużyny przyjezdnej. Nic specjalnego nie pokazał także ten, po którym w Rybniku obiecywano sobie najwięcej- Maxim Potirniche. Reprezentant Mołdawii był skuteczny jedynie w podaniach…do swojego bramkarza. Linia pomocy również nie błyszczała. Dotychczasowy jej lider Daniel Feruga raz po raz zaliczał straty i doprowadzał do niezadowolenia rybnickich kibiców.
Bohater
Wspomniany wcześniej skrzydłowy olsztynian Yasuhiro Katō. Japończyk rozegrał fantastyczne spotkanie, a jego rajdy lewą strona były ozdobą spotkania. W ostatnich minutach kilkukrotnie mógł sam strzelić bramkę, jednak albo decydował się na podanie albo tak jak miało to miejsce w 72 minucie gdy przebiegł z piłką dobre 30 metrów uderzył w boczną siatkę. Japończyk z pewnością bardzo przyczynił się do ostatecznego wyniku.
Co ciekawego
- W 40. minucie olsztynianie wykonywali rzut karny po zagraniu ręką obrońcy ROW-u. Strzelający Tomasz Bzdęga uderzył jednak w poprzeczkę.
- Od początku drugiej połowy trener Wleciałowski zdecydował się na grę dwoma napastnikami. Za Muszalika na boisku pojawił się Idrissa Cisse, który od tego momentu był zdecydowanie najjaśniejszą postacią ekipy z Gliwickiej. Przez pierwsze 15 minut wydawało się, że bramka dla rybniczan jest tylko kwestią czasu, jednak w 60 minucie zapomnieli oni po raz kolejny o defensywie, kiedy to po szybkiej kontrze Michał Trzeciakiewicz zakręcił obrońcami w polu karnym, spokojnie przełożył sobie piłkę na prawą nogę i uderzył w długi róg nie dając szans bramkarzowi. Od tego momentu podopieczni Marka Wleciałowskiego stracili chęci do gry i nie zagrozili już poważniej bramce Stomilu.
- W ostatnich 15 minutach Stomil mógł strzelić jeszcze spokojnie 2 bramki. Zabrakło tylko skuteczności przy akcjach Trzeciakiewicza czy Katō.
- Na trybunach można było spotkać wielu ciekawych gości, m.in.: Waldemara Fornalika czy też Ambasadora Republiki Mołdawii w Polsce.