"Przeprowadzka do Cracovii? W pewnym sensie to krok w tył…"

08.05.2012
Adam Marciniak w przerwie zimowej podpisał kontrakt z Cracovią. Rundę jesienną dokończył jednak w Zabrzu, a w tym czasie jego nowy klub spadł z ekstraklasy. Jak w tej sytuacji odnajduje się obrońca?
Jak pan oceni swój ostatni sezon w Górniku? Proszę o ocenę przez pryzmat całej drużyny.

- Uważam, że sezon w naszym wykonaniu był udany. Przed sezonem, gdy odeszli od nas czołowi zawodnicy, skazywano nas na dramatyczną walkę o utrzymanie. Tymczasem my graliśmy tak, że praktycznie w żadnym momencie sezonu nie groziło nam widmo spadku. Mało tego, było nam raczej bliżej do drużyn z tej górnej półki tabeli. Owszem, zdarzyło nam się kilka słabszych meczów, ale wszyscy wiemy, że ta liga jest specyficzna. Gdyby nam tych kilka punktów nie uciekło - bylibyśmy jeszcze wyżej w tabeli. Każdy z nas jednak czuje to, że ma w sobie jeszcze spore rezerwy, które nie do końca wykorzystaliśmy, a które mogłyby sprawić, że miejsce w tabeli byłoby jeszcze wyższe.

Natomiast teraz porozmawiajmy o panu. Można powiedzieć, że do kwietnia był pan podstawowym zawodnikiem Górnika. Później grał pan mniej i wchodził głównie z ławki. Na ile podpisanie umowy z Cracovią wpłynęło na pana status w drużynie?


Natomiast teraz porozmawiajmy o panu. Można powiedzieć, że do kwietnia był pan podstawowym zawodnikiem Górnika. Później grał pan mniej i wchodził głównie z ławki. Na ile podpisanie umowy z Cracovią wpłynęło na pana status w drużynie?

- Podpisanie przeze mnie kontraktu z Cracovią nie miało żadnego wpływu na moją pozycję. To, że ostatnio więcej meczów zaczynałem na ławce rezerwowych niż w pierwszym składzie wynikało po prostu z decyzji trenera o tym, kto na dany moment wygrywa rywalizację. Michał Pazdan, z którym walczyłem o miejsce w składzie, osiągnął w rundzie wiosennej bardzo wysoką formę i rozgrywał dobre spotkania. Z drugiej strony, ilość spotkań, które zaczynałem na ławce rezerwowych też nie była taka wielka… Nie odsunięto mnie również od składu. Trener, od razu po podpisaniu kontraktu, powiedział mi, że moja decyzja nie będzie miała wpływu na moją sytuację w drużynie. Ustalał skład tak, jakbym nadal był piłkarzem Górnika.

Z tego co pan mówi - potraktowano pana lepiej niż „w porządku”. Znamy przecież sytuacje, gdzie przesuwano piłkarzy do rezerw czy odnoszono się wobec nich nie do końca fair…
 
- Dokładnie tak. Ani trenerzy, ani zarząd nie podjęli żadnych krzywdzących mnie decyzji, nie zastosowano wobec mnie żadnych sankcji.... Wszyscy zachowali się w stosunku do mnie super. Byłem pełnoprawnym zawodnikiem drużyny.

Zatem Zabrze, nie tylko ze względu na te ostatnie wydarzenia, będzie pan wspominał miło?

- Bardzo miło. To był mój pierwszy klub, który nie znajdował się w moim rodzinnym mieście. Byłem piłkarzem Górnika pięć lat i był to bardzo pozytywny czas. Wiele się w Zabrzu nauczyłem, zdobyłem spore doświadczenie, a także spotkałem na swojej drodze ludzi, których będę wspominał ciepło do końca życia. Mam na myśli nie tylko piłkarzy, od których sporo się nauczyłem, z którym nawiązałem przyjaźnie, ale także trenerów, działaczy. Z nimi także miałem fajny kontakt. Myślę, że te relacje przetrwają także mój wyjazd. Osobne słowo chcę poświęcić trenerowi Nawałce, któremu także wiele zawdzięczam. On dał mi szanse, wiele mnie nauczył…

Tyle pozytywnych słów na temat Górnika… W takim razie - zapytam wprost. Żałuje pan teraz przejścia do Cracovii? Czy nie jest to dla pana krok w tył?

- Kiedy podpisywałem kontrakt, Cracovia była w ekstraklasie… Powiem szczerze, że nie brałem pod uwagę tego, że ten klub, z takim potencjałem piłkarskim i organizacyjnym, spadnie do I ligi. Byłem przekonany, że się utrzymają. Teraz przede mną nowe wyzwanie - pomoc Cracovii w jak najszybszym powrocie do ekstraklasy. Czy jest to krok w tył? Gdy spojrzę na to, gdzie będę występował wraz z Cracovią w przyszłym sezonie - w pewnym sensie, tak. Ja się jednak nie zadręczam, nie zastanawiam się nad tym czy podjąłem złą decyzję. Tak to w życiu bywa - pozostało mi tylko zrobić wszystko, aby jak najszybciej wrócić do ekstraklasy.

Powroty do ekstraklasy to nie jest dla pana nowe doświadczenie…

- Rzeczywiście, nie jest mi to obce. Oprócz Górnika, ze Śląskiem Wrocław również występowałem w I lidze i z tą drużyną także udało mi się wywalczyć awans. Z ŁKS-em też można powiedzieć, że awansowałem… może nie miałem na to wielkiego wpływu, ale byłem w kadrze tego zespołu. Te doświadczenia, szczególnie po spadku z Górnikiem, będą bardzo pomocne teraz w Krakowie. Awans to wcale nie taka łatwa sprawa. Pamiętam jakie problemy z powrotem do ekstraklasy mieliśmy w Zabrzu. Jednak już teraz wiem jak grać w I lidze i myślę, że moje doświadczenie się przyda i zaprocentuje…

Rozmawiał Maciej Smolewski.
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również