Przepis na trzy punkty? Zaangażowanie, walka, zespołowość
17.02.2015
W pierwszej połowie wydawało się, że gol dla Górnika to tylko kwestia czasu, ale po przerwie to Korona zagrała odważniej i objęła prowadzenie. Końcówka znów należała do zabrzan, którzy stworzyli kilka sytuacji, ale wykorzystali tylko jedną, przez co podzielili się punktami z zespołem z Kielc. - Pierwsze 10 minut drugiej połowy przespaliśmy, w nasze poczynania wkradła się nerwowość. Obudziliśmy się po bramce dla Korony - stwierdził Wojciech Łuczak, który zgodnie z oczekiwaniami zagrał w podstawowym składzie, jako wysunięty napastnik.
Z pewnością zabrzanom łatwiej było wyrównać dzięki Lukasowi Klemenzowi, który otrzymał dwie żółte kartki i osłabił swój zespół. - Wykorzystaliśmy to, ale trzeba zauważyć, że w pierwszej połowie - gdy graliśmy 11 na 11 - stłamsiliśmy Koronę. Szkoda tych dwóch punktów - powiedział Łuczak. Liczba strzałów, rzutów rożnych czy posiadanie piłki były po stronie gospodarzy, kielczanie oddali tylko jeden celny strzał. To jednak wystarczyło, by wyjechać z Zabrza z punktem.
Było to szóste spotkanie Górnika na własnym stadionie z rzędu, w którym zabrzanie nie cieszyli się z wygranej, ale na piłkarzach - a przynajmniej na Łuczaku - nie ciąży presja związana z długą niemocą. - Nie patrzę na to. Będziemy mieć trochę więcej szczęścia w meczu i przełamiemy złą passę - zapowiedział
Podopieczni trenera Józefa Dankowskiego nie wygrywają nie tylko przy Roosevelta, ale też na wyjazdach. Ostatni raz Górnik zdobył trzy punkty z Cracovią, 24 listopada. Na kolejne zwycięstwo trzeba poczekać przynajmniej do soboty. Wtedy to "Trójkolorowi" zagrają na wyjeździe z Górnikiem Łęczna, który w piątek zremisował w Bydgoszczy z Zawiszą. - Wywalczymy te trzy punkty zaangażowaniem, walką, zespołowością. Chcemy tylko i wyłącznie wygrać - podkreślił Łuczak, który do Zabrza trafił właśnie z Łęcznej. Mimo to, nie będzie specjalnie mobilizował się na sobotni pojedynek. - Szczególny mecz to derby. Jakiś sentyment do klubu jest, z racji tego, że spędziłem tam super okres. Na pewno będę chciał tam strzelić bramkę - przyznał zawodnik.
Z pewnością zabrzanom łatwiej było wyrównać dzięki Lukasowi Klemenzowi, który otrzymał dwie żółte kartki i osłabił swój zespół. - Wykorzystaliśmy to, ale trzeba zauważyć, że w pierwszej połowie - gdy graliśmy 11 na 11 - stłamsiliśmy Koronę. Szkoda tych dwóch punktów - powiedział Łuczak. Liczba strzałów, rzutów rożnych czy posiadanie piłki były po stronie gospodarzy, kielczanie oddali tylko jeden celny strzał. To jednak wystarczyło, by wyjechać z Zabrza z punktem.
Było to szóste spotkanie Górnika na własnym stadionie z rzędu, w którym zabrzanie nie cieszyli się z wygranej, ale na piłkarzach - a przynajmniej na Łuczaku - nie ciąży presja związana z długą niemocą. - Nie patrzę na to. Będziemy mieć trochę więcej szczęścia w meczu i przełamiemy złą passę - zapowiedział
Podopieczni trenera Józefa Dankowskiego nie wygrywają nie tylko przy Roosevelta, ale też na wyjazdach. Ostatni raz Górnik zdobył trzy punkty z Cracovią, 24 listopada. Na kolejne zwycięstwo trzeba poczekać przynajmniej do soboty. Wtedy to "Trójkolorowi" zagrają na wyjeździe z Górnikiem Łęczna, który w piątek zremisował w Bydgoszczy z Zawiszą. - Wywalczymy te trzy punkty zaangażowaniem, walką, zespołowością. Chcemy tylko i wyłącznie wygrać - podkreślił Łuczak, który do Zabrza trafił właśnie z Łęcznej. Mimo to, nie będzie specjalnie mobilizował się na sobotni pojedynek. - Szczególny mecz to derby. Jakiś sentyment do klubu jest, z racji tego, że spędziłem tam super okres. Na pewno będę chciał tam strzelić bramkę - przyznał zawodnik.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów