Przemysław Cecherz: Zespół pokazał charakter, dążył do zwycięstwa

07.10.2014
GKS Tychy odniósł w minioną sobotę drugie zwycięstwo w lidze. Po samobójczej bramce Łukasza Wróbla ograł 3:2 Bytovię Bytów, wydostał się ze strefy spadkowej. Zwycięstwo cieszy, ale...
Łukasz Laskowski/PressFocus

W końcówce meczu do gospodarzy uśmiechnęło się szczęście. Marcel Wawrzynkiewicz z autu posłał futbolówkę w pole karne, niefortunnie interweniujący głową Łukasz Wróbel, skierował ją do własnej bramki. Uśmiechnęło się także przy bramce otwierającej wynik. Mateusz Oszmaniec wypuścił futbolówkę z rąk, z prezentu skorzystał Maciej Kowalczyk. Szczęście sprzyjało drużynie lepszej? - Myślę, że w przekroju całego meczu byliśmy zespołem trochę lepszym. Katastrofalne zagraliśmy po przerwie, przez 20 minut wyglądaliśmy bardzo źle, to się mogło na nas zemścić, w pewnym sensie się zemściło, bo przegrywaliśmy 1:2 - ocenia Przemysław Cecherz. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była solidna. Założyliśmy sobie częste próby odbioru piłki w środkowej strefie, to funkcjonowało dobrze. Po raz kolejny przy prowadzeniu cofnęliśmy się, podświadomie chcieliśmy grać o utrzymanie wyniku, to jest nasza bolączka. Przeciwnik w odstępie kilku minut oddał pięć, sześć strzałów, na szczęście Misztal stanął na wysokości zadania. Założenia wraz ze zmieniającym się wynikiem korygowałem. Cieszę się, że zespół zareagował pozytywnie po stracie drugiej bramki, pokazał charakter, dążył do zwycięstwa - dodaje szkoleniowiec tyskiego zespołu.

Tyszanie w meczu 4. kolejki pechowo zremisowali w Łodzi z Widzewem, bramkę na 1:1 stracili w ostatniej minucie. Teraz w końcówce meczu gola na wagę zwycięstwa zdobyli. Los oddał to, co zabrał? - Suma szczęścia w sporcie równa się zero, to się zgadza. Los jeszcze nie zbilansował naszych strat, jesteśmy „w plecy”. Przegraliśmy z Chojniczanką 0:3, ale przy wyniku 0:0 był ewidentny rzut karny dla nas. Zupełnie inaczej się gra prowadząc na wyjeździe 1:0. W Suwałkach zremisowaliśmy 0:0, arbiter również nie odgwizdał ewidentnego przewinienia w polu karnym. Sytuacji pechowych w tym sezonie było sporo, nie sposób wymienić wszystkie - klaruje nasz rozmówca.

GKS na trzy punkty czekał od 27 sierpnia, wówczas pokonał u siebie 2:1 Miedź z Legnicy. W rywalizacji z beniaminkiem z Bytowa odniósł drugie zwycięstwo. - Wygraliśmy mecz, który wygrać musieliśmy, to jest najważniejsze. Liczę na to, że to będzie dla nas moment przełomowy - stwierdza trener Cecherz.

W najbliższą niedzielę GKS Tychy na wyjeździe zmierzy się z Pogonią Siedlce. Zespół zaliczy dzisiaj dwie jednostki treningowe. Od środy do soboty będzie się spotykał raz dziennie. Po sobotnim treningu uda się do Siedlec.





źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również