Przemysław Cecherz: Walka, determinacja, chęć zwycięstwa
Przemysław Cecherz (GKS Tychy): O dziwo jak do przerwy graliśmy z wiatrem, to Wigry były od nas lepszym zespołem. Przede wszystkim chcieliśmy za wysoko odbierać piłkę, gospodarze szczególnie w środku pola to wykorzystywali. Stąd pojawiały się dla nich sytuacje, dlatego po pierwszej połowie mogli prowadzić. Jeśli chodzi o grę w drugiej odsłonie. Wprowadziliśmy lekką korektę i już środkiem Wigry akcji nie zrobiły. Natomiast dośrodkowania z boku skutecznie przerywaliśmy. My stworzyliśmy sobie za to 2-3 okazje, po których mogła paść bramka.
Obserwując nasze mecze, ale też i Wigier, trzeba chyba już zawodnika "zastrzelić" w polu karnym, żeby sędzia dał "jedenastkę". W sytuacji Maćka Kowalczyka wszyscy widzieli, włącznie z zawodnikami gospodarzy, że rzut karny był ewidentny. Oczywiście oprócz arbitra. Nie mam pojęcia, dlaczego mają miejsce tak krzywdzące nas decyzje. Kolejna sytuacja, gdy Lauryn łokciem odpycha Szczęsnego, również w "szesnastce". Zaczyna to być co najmniej niesmaczne i jest mi z tego powodu przykro, bo może ja nie jestem za grzeczny w stosunku do sędziów, o czym świadczą regularne kary, ale GKS Tychy nic im nie zrobił. Uważam, że walką i determinacją, chęcią zwycięstwa, które było bardzo trudne do osiągnięcia, zasłużyliśmy na ten punkt.
Zbigniew Kaczmarek (Wigry Suwałki): Odniosłem podobne wrażenie, co do tego spotkania. W pierwszej połowie graliśmy dobrze, stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale w każdej z nich czegoś brakowało, czy to lepszego dośrodkowania, przyjęcia, większego sprytu. Z przebiegu meczu po przerwie nie jesteśmy zadowoleni. Tyszanie opanowali sytuację na boisku i byli lepszą drużyną. Jeśli chodzi o sytuację z rzutem karnym. Rzeczywiście wyglądała ona bardzo kontrowersyjnie. Mieliśmy identyczną okazję w meczu z Sandecją Nowy Sącz, gdzie oprócz "jedenastki" powinna być również czerwona kartka. Mocno wówczas protestowaliśmy. Sędzia był dobrze ustawiony, spojrzałem, jaka będzie jego reakcja. Dlaczego miałby nie zagwizdać? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Liczyliśmy na więcej, chcieliśmy wygrać ten mecz. Dużym zaskoczeniem było to, jak goście wytrzymali drugą połowę kondycyjnie. Spodziewaliśmy się, że to my będzie stroną dominującą, a było na odwrót. Myślę jednak, że remis jest wynikiem sprawiedliwym.