Przemysław Cecherz: Taki mecz pozwoli nam się przełamać

05.10.2014
W doliczonym czasie gry padł gol, która przesądziła o szczęśliwym zwycięstwie GKS-u Tychy w konfrontacji z beniaminkiem. Zawodnik zespołu w Bytowa w 93. minucie skierował futbolówkę do własnej bramki. Co oczywiste, trenerzy obu drużyny po meczu, zakończonym wynikiem 3-2, byli w zgoła odmiennych nastrojach.
Łukasz Laskowski/PressFocus

Przemysław Cecherz (GKS Tychy): Dzisiaj na pewno dopisało nam szczęście, zarówno przy pierwszej, jak i trzeciej bramce. Zdobyliśmy trzy punkty, które były dla nas konieczne. Mam pretensje do zawodników o grę zaraz po przerwie. Mamy korzystny wynik, a wydaje się tak, że czekamy, aż przeciwnik strzeli gola, by mieć to już za sobą. Ostatnie dwadzieścia minut zespół biegał, walczył, dlatego z pewnością nie było problemów pod względem fizycznym. Do końca dążyliśmy o zmianę rezultatu i tą stroną nie musimy się martwić. Trzeba natomiast skupić się nad mentalnością i psychiką. Myślę, że taki mecz pozwoli nam się przełamać i chłopcy zaczną więcej wierzyć w siebie, a przede wszystkim lepiej grać.

Paweł Janas (Bytovia Bytów): Nie da się meczu wygrać, jeśli strzela się do swojej bramki. Obojętnie z kim by się grało, to dając prezenty trudno liczyć na dobry wynik. Nie wiem, co się stało Oszmańcowi przy pierwszej bramce. Strzelamy bramkę na 2:1, cieszymy się, a za chwilę GKS doprowadza do wyrównania. W 93. minucie tracimy gola, co dla mnie jest niezrozumiałe. Tak doświadczony zespół nie może popełniać takich błędów.

źródło: gkstychy.info

Przeczytaj również