Przemysław Cecherz: Jakość naszej gry nie jest zła
SportSlaski.pl: Początek sezonu w wykonaniu pana zespołu nie przyniósł rezultatów na miarę oczekiwań działaczy i kibiców. GKS po siedmiu meczach ma na koncie siedem punktów, tylko jedno zwycięstwo.
Przemysław Cecherz: Jeśli chodzi o jakość naszej gry, to nie jest źle. Na początku tego tygodnia dokonaliśmy dokładnej analizy naszych dotychczasowych spotkań. W każdym meczu dochodzimy do sytuacji bramkowych, mamy po cztery, pięć na mecz, rywal zazwyczaj jedną, góra dwie. Pomysł na grę nie jest najgorszy. Zespół potrzebuje czasu, aby wypracować pewien automatyzm. Jestem pewien, że zmierzamy w dobrym kierunku, że się przełamiemy. Kluczem do braku zwycięstw są tracone gole. Jeśli w każdym meczu przeciwnik strzela nam bramkę, to ciężko o większą ilość punktów. Gole tracimy w różnych sytuacjach i momentach, repertuar strat mamy szeroki, a to utrudnia eliminację błędów. Musimy mocno pracować nad postawą w defensywie. Liga jest bardzo wyrównana, różnice w tabeli niewielki. Po dwóch, trzech zwycięstwach można poprawić swoją pozycję. Tak jak wspomniałem, zmierzamy we właściwym kierunku, stać nas na więcej, niż do tej pory pokazaliśmy. Musimy się przełamać.
SportSlaski.pl: Punkty stracone w Łodzi bolą najbardziej?
P.C.: Straciliśmy z Widzewem gola z niczego w 95. minucie, a za tym poszła utrata dwóch punktów. Zremisowaliśmy z Flotą, która praktycznie nam nie zagrażała. Z Termalicą przy wyniku 0:0 Trochim nie trafił z bliska do pustej bramki, a potem sędzia popełnił błąd i pokazał mu czerwoną kartkę. W Nowym Sączu przed przerwą mieliśmy kilka dobrych okazji, w meczu ze Stomilem również, oba tylko zremisowaliśmy. Pokonaliśmy Miedź, ale w tym spotkaniu również zmarnowaliśmy sytuacje strzeleckie. Mogliśmy mięć więcej punktów, ale w każdym meczu traciliśmy przynajmniej jednego gola, sami strzelając mniej niż powinniśmy.
SportSlaski.pl: Zgodzi się pan z opinią, iż brakuje pana drużynie stabilizacji na przestrzeni całego meczu? W kilku spotkaniach pańscy podopieczni zagrali dwie odmienne połowy.
P.C.: Nie do końca. Analizowaliśmy m.in. mecz z Flotą. Do niezłej pierwszej połowie, pierwsze 10,15 minut po przerwie graliśmy na stojąco, brakowało agresji. Po stracie bramki zaczęliśmy ponownie grać lepiej. Każdej drużynie przytrafiają się słabsze momenty w trakcie meczu, to jest normalne. Rzecz w tym, aby odpowiednio zareagować w takiej sytuacji. Często słabszy moment wynika z dekoncentracji jednego bądź kilku zawodników. Reszta drużyna powinna wtedy reagować, pomagać.
SportSlaski.pl: Wojciech Trochim zasili GKS w ostatniej chwili. Zawodnika tego pokroju pan szukał i potrzebował?
P.C.: Zdecydowanie tak. Ciężko na polski rynku o zawodników dobrze grających na pozycji „10”. Po niespodziewany odejściu Popovicia mieliśmy problem. Udało się go rozwiązać. Obecność Wojtka w zespole już stanowi jego wzmocnienie. Będzie jeszcze lepiej, wszedł do drużyny w trakcie sezonu, potrzebuje czasu.
SportSlaski.pl: Po meczu z Miedzią Legnica, w którym Trochim zadebiutował i zdobył gola, powiedział pan, że o ósmej rano zawodnik rozmyślił się i postanowił walczyć o miejsce w składzie Podbeskidzia. Jak udało się go przekonać do zmiany decyzji?
P.C.: Długo rozmawiałem z Wojtkiem i trenerem Ojrzyńskim dwa dni przed dopięciem transferu. We wtorek również rozmawiałem z Wojtkiem, wieczorem byliśmy dogadani. W środę rano dostałem od niego smsa z informacją, że zostaje w Podbeskidziu i walczy o miejsce w składzie. Złapałem za telefon, przeanalizowaliśmy plusy i minusy jego wypożyczenia do GKS-u. Kilka godzin później wystąpił w meczu z Miedzią.
SportSlaski.pl: W najbliższej kolejce zagracie z Chojniczanką Chojnice, która jest ostatnia w tabeli, ale ma tylko punkt mniej od was. Pana, ze względu na karę nałożoną przez Wydział Dyscypliny PZPN zabraknie na ławce rezerwowych. Może to mieć wpływ na przebieg meczu?
P.C.: Raczej nie, w Chojnicach trybuny są bardzo blisko ławki rezerwowych. Analizowałem grę Chojniczanki w ostatnich kolejkach. Zespół grał bardzo nierówno, prawie w każdym meczu trener zmieniał skład. Na urazy narzekali ostatnio Rybski i Zawistowski, z tego co wiem, pierwszy zagra przeciwko nam, występ drugiego jest niepewny. Nie chciałbym zdradzać szczegółów mojej analizy, ale na pewno musimy uważać na kontrataki, Siemaszko i Mikołajczak są groźni w tym elemencie. W poczynaniach zespołu widoczne są pewne charakterystyczne zagrania i momenty, zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Spróbujemy to wykorzystać, stać nas na zwycięstwo w Chojnicach.
SportSlaski.pl: Jak wygląda sytuacja kadrowa w zespole przed meczem w Chojnicach?
P.C.: Mateusz Grzybek z meczu reprezentacji wrócił z zatruciem pokarmowym. Liczę na to, że w niedzielę będę mógł z niego skorzystać, ale jest za wcześnie na ostateczne rozstrzygnięcie. Dochodzi do siebie, wczoraj nie trenował z zespołem. Do pełnego treningu wrócił Pavol Ruskovsky. Na urazy nikt nie narzeka.
SportSlaski.pl: Dziękuję za rozmowę.
P.C.: Dziękuję.