Przejechali prawie 500 km, ale meczu nie zobaczyli. Dlaczego?

26.08.2012
Wydali ponad 100 złotych, niektórzy wzięli wolne w pracy. Przejechali całą Polskę, a na stadionie i tak się nie pojawili. Kibice Górnika Zabrze po raz drugi z rzędu nie mogli oglądać swojej drużyny z trybun.
Kibice Górnika na mecz z Jagiellonią (spotkanie miało się rozpocząć o 20:30) wyjechali z samego rana. Podróż mijała spokojnie i szybko. Problemy zaczęły się przed samym Białymstokiem. - 20 kilometrów od celu przejęła nas policja. Poinformowali nas, że na stadion będziemy jechać po jednym autokarze - opisuje członek stowarzyszenia kibiców Górnika i uczestnik wczorajszych zdarzeń. - Po 20 minutach jazdy widzimy znak: "Białystok 32 km" - dodaje.

Ważnym elementem tej układanki jest godzina. Według naszego informatora, w momencie przejęcia autokarów przez policję była 19:00.

Kolejny postój miał miejsce 10 kilometrów od stadionu. - Chcieli każdego wylegitymować, a przecież na stadionie każdy jest szczegółowo sprawdzany. Nie zgodziliśmy się. Wszyscy jednak zostali skontrolowani, bo podobno na parkingu pod stadionem nie ma możliwości, by zaparkować autokary - opisuje kibic.

Pierwszy autokar dojechał pod stadion w przerwie. Ostatni - w 75. minucie spotkania. - Spytałem policjanta, jakim cudem cztery autokary zmieściły się na tym parkingu. Z szyderczym uśmiechem powiedział, że nie ma pojęcia. Naszym zdaniem zmieściłoby się tam kolejnych 10 busów - komentuje sympatyk Górnika. - Policjant oficjalnie powiedział, że tak kazał działać prezydent Białegostoku - kończy nasz rozmówca.

Kibice dopingowali swoich zawodników zza płotu. Po meczu piłkarze Górnika podeszli do nich i podziękowali za wsparcie. Chwilę później fani "Trójkolorowych" ruszyli w drogę na Śląsk.

Jak opisaną sytuację widzi policja? O komentarz poprosiliśmy Komendę Wojewódzką Policji w Białymstoku:

Zgodnie z Uchwałą nr VIII/192 z dnia 2 sierpnia 2012 roku Zarządu PZPN w sprawie Zasad przyjmowania kibiców drużyny gości na zawodach podczas rozgrywek organizowanych przez PZPN i Ekstraklasę SA, kibice gości (191 osób) mieli obowiązek dotrzeć na stadion godzinę przed rozpoczęciem meczu (spotkanie rozpoczynało się o godzinie 20.30), aby organizator (służby porządkowe i informacyjne) miały, zgodnie z Ustawą o BIM, czas na identyfikację i sprawdzenie osób. W tym przypadku 4 autokary z kibicami Górnika Zabrze dojechały do miejscowości Tołcze (10km od Białegostoku), gdzie funkcjonuje punkt kontrolny Policji, o godzinie 20.00. Podlaska Policja otrzymała informację, że kibice nie zostali sprawdzeni przed wyjazdem, stąd też brak było informacji kto faktycznie przemieszcza się autokarami (zdarzało się, że lista osób nie zawsze zgadzała się z osobami, które jechały na mecz, a wśród których były osoby z zakazami stadionowymi, poszukiwane, czy też znajdowane były niebezpieczne przedmioty). W m. Tołcze funkcjonariusze przystąpili do legitymowania, jednak kibice odmówili wykonania tej czynności, co jest wykroczeniem z art. 65 § 2 KW oraz opóźnili tym samym dodatkowo dotarcie na stadion. Po pewnym czasie osoby podróżujące autokarami poddały się sprawdzeniu i po szybkim i sprawnym legitymowaniu ruszyły dalej. Pomimo tego po dotarciu na stadion organizator spotkania (w tym przypadku Policja nie może zabronić wejścia) umożliwił śląskim fanom piłki nożnej wejście na trybuny w trakcie meczu. Jednak kibice odmówili i dopingowali swoją drużynę sprzed stadionu.

Należy zauważyć, że przejazd kibiców Górnika Zabrze został zaplanowany nieprawidłowo i uniemożliwiał kibicom dotarcie na stadion o godzinie 19.30, czyli na wymaganą godzinę przed rozpoczęciem meczu.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również