Przegrali, a paradoksalnie rozbudzili apetyty przed derbami

23.08.2010
Górnik stworzył sobie w Gdyni kilka stuprocentowych szans, zaś dwubramkową stratę w Bełchatowie zdołał odrobić Ruch. Choć oba nasze kluby przegrały w sobotę, to już czekamy na derby!
- Duży szacunek dla rywali, którzy podnieśli się z wyniku 0-2. W drugiej połowie nadawali ton grze i napędzili nam dużo strachu. Drużynę poznaje się po takich trudnych momentach. Ruch, pomimo naszego prowadzenia, nie złożył broni. Z mojej strony duże słowa uznania dla jego zawodników - przyznaje Marcin Żewłakow, obecnie napastnik Bełchatowa, a kiedyś reprezentacji Polski.

Sporo dobrego mówiono również na temat Górnika, choć ten przegrał z Arką 0-2. - Gra wygląda dobrze, ale brakowało nam wykończenia akcji. Liczę, że w następnych meczach z Wisłą Płock i Ruchem będziemy znacznie skuteczniejsi - mówi Piotr Gierczak. Bił się w pierś Tomasz Zahorski, który zmarnował okazję oko w oko z bramkarzem rywali. - Mecz ułożyłby się zupełnie inaczej. Objęlibyśmy prowadzenie na wyjeździe, co mogło ustawić mecz - wzdycha.

- Mieliśmy cztery stuprocentowe sytuacje. Nawet przy stanie 0-1. Nie zważając na kontrowersje wokół rzutu karnego, należało wykorzystać te okazje, a wtedy i wynik byłby zupełnie inny - przytomnie wskazuje Aleksander Kwiek. Przed zabrzanami teraz środowe spotkanie w Pucharze Polski z Wisłą Płock. - Jeśli będziemy tak dalej grać, to będzie dobrze. Oczywiście nie mam na myśli wyniku, a styl. Głowy trzeba teraz podnieść do góry - podkreśla Kwiek.

- Każda porażka jest związana z mniejszym lub większym bólem. Jesteśmy smutni, ale musimy teraz myśleć o meczu z Wisłą oraz tym następnym spotkaniu z Ruchem - dodaje Zahorski.
źródło: SportSlaski.pl / gornikzabrze.tv / Niebiescy.pl

Przeczytaj również