Prowizorka w BBTS-ie? "Nowa jakość najwyraźniej nie wszystkim była w smak"
09.08.2014
Wątek optymistyczny znajdujemy na wstępie felietonu autorstwa Marcina Nikla, redaktora naczelnego SportoweBeskidy.pl. – Z Piotrem Gruszką na trenerskim stołku przystąpi do kolejnego sezonu w PlusLidze zespół BBTS-u. Osoba wybitnego reprezentanta Polski wzbudza ogromne zainteresowanie wśród kibiców. (…) I dobrze, że to Gruszka przeforsował ostatecznie swoją wizję w kontekście budowy kadry drużyny, bo ta budzi nadzieję – czytamy.
Sporo mówi się w Bielsku-Białej o innych kwestiach związanych z klubem. Budzą one dużo kontrowersji. – Klub funkcjonuje od kilkunastu dni w nowej siedzibie. Z jej zmianą, z dotychczasowego „korytarza”, zwlekano długo. I tu również wykazano się nadzwyczajną opieszałością. Temat „wałkowano” w sezonie poprzednim. Prezes Piotr Pluszyński wyjaśniał, że przenosiny nie są możliwe, bo wymaga to wcześniejszych, kosztownych prac na terenie hali pod Dębowcem. Tymczasem obyło się bez nich. Po prostu – BBOSiR nie robiąc absolutnie żadnych trudności zagospodarował istniejące już pomieszczenia. „Załatwienie” sprawy zajęło kompetentnej osobie, dotąd z klubem niezwiązanej... kwadrans! Co ciekawe, sternik klubu skomentował w jednej z naszych rozmów, że i tak w nowych pomieszczeniach i piwnicach jest gorzej, niż na Bratków, a poza tym drużyna będzie spędzać na Bratków teraz więcej czasu – pisze redaktor Nikiel.
Dalej znajdujemy sporo informacji o działaniach marketingowych. – W sezonie tuż po powrocie zdecydowano się na marketing zewnętrzny. W klubie na przestrzeni rozgrywek pojawili się nowi sponsorzy. Na moją wiedzę to siedem firm, a wpływy do klubu z tego tytułu znacznie większe aniżeli całoroczne zagwarantowanie obsługi marketingowej. Jakby tego było mało działania marketingowe u beniaminka PlusLigi wszem i wobec znajdywały pozytywny oddźwięk. Kibicom zapewniono „igrzyska”, hala kilka razy wypełniła się, co przy „wyczynach” siatkarzy (a przypomnę, że za fatalne skomponowanie zespołu nikt odpowiedzialności nie wziął!) ocenić należy jako sporego kalibru osiągnięcie. Klub nie raczył niestety pochwalić się pisemną pochwałą z prowadzącej rozgrywki Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej, za jeden z najprężniej rozwijających się siatkarskich marketingów sportowych. Wielokrotnie różne działania i zaangażowanie wychwalał w pomeczowych rozmowach naczelnik wydziału sportu bielskiego magistratu, którego najwyraźniej w posezonowych ustaleniach dotyczących „profesjonalizacji” BBTS-u zawiodła pamięć... Nowa jakość w BBTS-ie najwyraźniej nie wszystkim była w smak – dodaje felietonista portalu SportoweBeskidy.pl.
– Otwarcie na ludzi, aktywny udział w życiu miasta, akcje marketingowe, odwiedzanie najmłodszych kibiców – brzmi pięknie, BBTS wreszcie będzie „profesjonalny”! Rozumiem, że w poprzednim sezonie nie mieliśmy premiery akcji „BBTS po dzwonku” dla młodych kibiców... nie odbyła się prezentacja drużyna – pierwsza w historii tego klubu... nie otwarto nowej strony internetowej (wreszcie!), a wspólnie z częścią nowych sponsorów nie pojawiali się na różnego rodzaju akcjach siatkarze? Dodam, że we wszystkich akcjach marketingowych organizowanych dzięki firmie zewnętrznej, klub nie musiał wydawać nawet symbolicznej złotówki... – czytamy.
– Jest coś jeszcze. Wszystkie kluby patrzą dziś na koszty. BBTS – a jakże – też. Szef marketingu będzie etatowym pracownikiem klubu (ponoć nie jedynym). Można się domyślać, że i prezes Pluszyński znajdzie tu zatrudnienie po tym, jak został odwołany z funkcji prezesa zarządu Domeny. A może jednak zdecyduje się dla dobra klubu na społeczne pełnienie obowiązków sternika BBTS-u? Zupełnie tak, jak firma marketingowa, wobec której zaległości sięgają okrągłego roku. Wiem, bo w tym uczestniczyłem. W ratuszu, dzięki któremu klub w ogóle dziś jeszcze prosperuje, o tej patologicznej sytuacji doskonale wiedzą... Tymczasem klub o finanse dba, bo przecież wymagać można, płacić – niekoniecznie – pisze Marcin Nikiel, dodając, że działająca w BBTS-ie w ostatnim sezonie firma marketingowa bliska jest znalezienia strategicznego sponsora dla klubu.
CAŁY FELIETON – TUTAJ.
Sporo mówi się w Bielsku-Białej o innych kwestiach związanych z klubem. Budzą one dużo kontrowersji. – Klub funkcjonuje od kilkunastu dni w nowej siedzibie. Z jej zmianą, z dotychczasowego „korytarza”, zwlekano długo. I tu również wykazano się nadzwyczajną opieszałością. Temat „wałkowano” w sezonie poprzednim. Prezes Piotr Pluszyński wyjaśniał, że przenosiny nie są możliwe, bo wymaga to wcześniejszych, kosztownych prac na terenie hali pod Dębowcem. Tymczasem obyło się bez nich. Po prostu – BBOSiR nie robiąc absolutnie żadnych trudności zagospodarował istniejące już pomieszczenia. „Załatwienie” sprawy zajęło kompetentnej osobie, dotąd z klubem niezwiązanej... kwadrans! Co ciekawe, sternik klubu skomentował w jednej z naszych rozmów, że i tak w nowych pomieszczeniach i piwnicach jest gorzej, niż na Bratków, a poza tym drużyna będzie spędzać na Bratków teraz więcej czasu – pisze redaktor Nikiel.
Dalej znajdujemy sporo informacji o działaniach marketingowych. – W sezonie tuż po powrocie zdecydowano się na marketing zewnętrzny. W klubie na przestrzeni rozgrywek pojawili się nowi sponsorzy. Na moją wiedzę to siedem firm, a wpływy do klubu z tego tytułu znacznie większe aniżeli całoroczne zagwarantowanie obsługi marketingowej. Jakby tego było mało działania marketingowe u beniaminka PlusLigi wszem i wobec znajdywały pozytywny oddźwięk. Kibicom zapewniono „igrzyska”, hala kilka razy wypełniła się, co przy „wyczynach” siatkarzy (a przypomnę, że za fatalne skomponowanie zespołu nikt odpowiedzialności nie wziął!) ocenić należy jako sporego kalibru osiągnięcie. Klub nie raczył niestety pochwalić się pisemną pochwałą z prowadzącej rozgrywki Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej, za jeden z najprężniej rozwijających się siatkarskich marketingów sportowych. Wielokrotnie różne działania i zaangażowanie wychwalał w pomeczowych rozmowach naczelnik wydziału sportu bielskiego magistratu, którego najwyraźniej w posezonowych ustaleniach dotyczących „profesjonalizacji” BBTS-u zawiodła pamięć... Nowa jakość w BBTS-ie najwyraźniej nie wszystkim była w smak – dodaje felietonista portalu SportoweBeskidy.pl.
– Otwarcie na ludzi, aktywny udział w życiu miasta, akcje marketingowe, odwiedzanie najmłodszych kibiców – brzmi pięknie, BBTS wreszcie będzie „profesjonalny”! Rozumiem, że w poprzednim sezonie nie mieliśmy premiery akcji „BBTS po dzwonku” dla młodych kibiców... nie odbyła się prezentacja drużyna – pierwsza w historii tego klubu... nie otwarto nowej strony internetowej (wreszcie!), a wspólnie z częścią nowych sponsorów nie pojawiali się na różnego rodzaju akcjach siatkarze? Dodam, że we wszystkich akcjach marketingowych organizowanych dzięki firmie zewnętrznej, klub nie musiał wydawać nawet symbolicznej złotówki... – czytamy.
– Jest coś jeszcze. Wszystkie kluby patrzą dziś na koszty. BBTS – a jakże – też. Szef marketingu będzie etatowym pracownikiem klubu (ponoć nie jedynym). Można się domyślać, że i prezes Pluszyński znajdzie tu zatrudnienie po tym, jak został odwołany z funkcji prezesa zarządu Domeny. A może jednak zdecyduje się dla dobra klubu na społeczne pełnienie obowiązków sternika BBTS-u? Zupełnie tak, jak firma marketingowa, wobec której zaległości sięgają okrągłego roku. Wiem, bo w tym uczestniczyłem. W ratuszu, dzięki któremu klub w ogóle dziś jeszcze prosperuje, o tej patologicznej sytuacji doskonale wiedzą... Tymczasem klub o finanse dba, bo przecież wymagać można, płacić – niekoniecznie – pisze Marcin Nikiel, dodając, że działająca w BBTS-ie w ostatnim sezonie firma marketingowa bliska jest znalezienia strategicznego sponsora dla klubu.
CAŁY FELIETON – TUTAJ.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia