Prowadzili od pierwszej minuty, ale remis uznają za sprawiedliwy

11.08.2013
- Gdy strzela się bramkę już w 1. minucie, to na pewno liczy się na zwycięstwo, tym bardziej, że graliśmy przed własną publicznością - przyznał Łukasz Kopczyk po meczu GKS-u Tychy z Energetykiem ROW Rybnik.
Na prowadzenie tyszan wyprowadził Paweł Smółka. Później jednak to goście z Rybnika doszli do głosu. Za sprawą Rafała Kurzawy i Daniela Ferugi ROW wyszedł na prowadzenie. Gospodarzom udało się wyrównać jeszcze przed przerwą. - Liczyliśmy, że ten gol do szatni da nam inicjatywę w drugiej połowie, ale tak się nie stało. Szkoda tej sytuacji Bartka Flisa, bo kto wie, jak wtedy potoczyłyby się losy spotkania. Może i ROW posiadał optyczną przewagę, ale trzeciej bramki nie zdobył, dlatego myślę, że ostatecznie wynik sprawiedliwy - ocenił Kopczyk.

Tyszanie wywalczyli jeden punkt, czy stracili dwa? - Ciężko jednoznacznie powiedzieć, bo przy wyniku 1-0 mieliśmy okazję, która mogła nam dać dwubramkowe prowadzenie. Choć nie ustrzegliśmy się indywidualnych błędów, bo rzeczywiście taki nam się przydarzył przy drugiej bramce, to wcale nie musiała ona paść. Słowa uznania należą się zawodnikowi Energetyka, który przymierzył idealnie. Każdy punkt trzeba jednak szanować - powiedział Daniel Mąka.
źródło: gkstychy.info

Przeczytaj również