Prezes Tyskiego Sportu: Celem będzie gra o awans (wywiad)
29.05.2013
Pani prezes, sezon w I lidze jeszcze się nie zakończył, ale wiadomo już, że GKS Tychy utrzyma się na tym szczeblu rozgrywek. Czy kierownictwo jest zadowolone z wyniku osiągniętego przez piłkarzy?
Alina Sowa, prezes spółki Tyski Sport, zarządzającej GKS-em Tychy: - Powiem szczerze, że początek rundy był bardzo obiecujący, co mocno rozbudziło apetyty. W związku z tym, końcówka, jaką drużyna zafundowała nam w ostatnim czasie, nie do końca zaspokoiła oczekiwania pokładane w niej oczekiwania. Myślę, że faktycznie to, co było pokazane na początku roku – przygotowanie drużyny do rundy, potwierdziło, że ten zespół ma potencjał i jest w stanie walczyć z silnymi zespołami. Przecież na początku wiosny graliśmy głównie z czołówką tabeli. W końcówce to napięcie jednak „siadło”. Oczywiście, dało to utrzymanie, ale wkradło się rozluźnienie i dlatego nie do końca jesteśmy zadowoleni z miejsca, które w tej chwili zajmujemy. Uważamy, że można było dać z siebie więcej na finiszu.
Czy to oznacza, że Tyski Sport miał ambicję już w tym roku walczyć o ekstraklasę?
- Jako beniaminek nie marzyliśmy w tym sezonie o ekstraklasie. Sezon 2012/2013 traktowaliśmy bardzo ambitnie, jednak bez huraoptymistycznych założeń, że wywalczymy awans. Uważam,że ten sezon można było zakończyć w lepszym stylu, chodzi mi o serię ostatnich przegranych meczów. Cała drużyna chyba czuje pewien niedosyt i myślę, że od przyszłego sezonu będzie walczyła, wykaże się większą mobilizacją od początku do końca i nie zostaną popełnione pewne błędy, które wystąpiły w tym sezonie.
Jak wiadomo, w czerwcu kończy się kontrakt trenera Piotra Mandrysza. Podobno zostały rozpoczęte rozmowy na temat jego przedłużenia. Czy można być spokojnym, że szkoleniowiec zostanie na kolejny sezon?
- Na ten temat nie chciałabym jeszcze dziś otwarcie rozmawiać. Są to sprawy personalne, dotyczące konkretnych osób na konkretnych stanowiskach, dlatego proszę o zadanie tego pytania w późniejszym terminie. Na ten moment, kontrakt dla szkoleniowca jest dla nas wiążący. Będziemy jeszcze rozmawiać o jak najbardziej optymalnym zestawieniu sztabu szkoleniowego.
Nie może pani potwierdzić nawet tego, że rozpoczęły się rozmowy?
- Nie chciałabym się do tego odnosić.
Rozumiem. Nie będę więc pytał o konkretne rozwiązania personalne na przyszły sezon, ale proszę powiedzieć, jakie będą wasze ambicje? Będziecie planować wzmocnienie drużyny, by walczyć o coś więcej, czy dopóki nie ma gotowego stadionu, GKS będzie grał tylko o utrzymanie?
- Nie mogę powiedzieć zawodnikom, że ze względu na ograniczenia infrastrukturalne, mają pozostać w I lidze i grać tylko o utrzymanie.Sztab trenerski jak i drużyna będą miały postawione za cel grę o awans i takie będą nasze oczekiwania. Drużyna będzie musiała być zmobilizowana na 100 procent. Czy to się uda? Zobaczymy.
Również dla pani był to pierwszy sezon urzędowania jako prezes Tyskiego Sportu. Czy czuje pani, że to był dobry czas? Coś panią w tej pracy zaskoczyło?
- To był dla mnie okres, w którym dużo się nauczyłam. To są dla mnie wszystko nowe wyzwania, nowe tematy, dotyczące przepisów związku piłki nożnej, hokeja i PZKosz, a także utrzymywania bezpieczeństwa na obiektach w czasie imprez masowych. To nowe aspekty, w które wkraczam, dodam, że bardzo dla mnie ciekawe. Funkcjonowanie trzech profesjonalnych sekcji sportowych wraz z normującymi je przepisami jest dla mnie pewnym novum, dlatego z dużym szacunkiem podchodzę do rad osób, które w sporcie są zdecydowanie dłużej niż ja.
Warto podkreślić, że rozpoczęły się już prace na stadionie w Tychach. Można już powiedzieć, że w czerwcu ruszą one pełną parą. Umowa dotycząca inwestycji została podpisana w grudniu ubiegłego roku, a do tej pory przeprowadzono prace wyburzeniowe i trwają intensywne prace projektowe. Ekipy budowlane pojawią się na stadionie w czerwcu, kiedy to ruszą prace ziemne. Będą wykopy, będą przekładki sieci instalacyjnych, więc będzie widoczne realne rozpoczęcie procesu budowy stadionu.
Dziś będzie miało miejsce ciekawe wydarzenie. GKS Tychy zagra z Wartą Poznań, której prezesem jest Izabella Łukomska-Pyżalska. Wciąż rzadko w polskiej piłce zdarza się, by kobieta sprawowała funkcje kierownicze w zespole piłkarskim. Uważa pani, że kobiet jest za mało w naszym futbolu, czy raczej nie ma to żadnego znaczenia?
- Bardziej zależy mi na ocenie merytorycznej. Ja jestem osobą, która sprawuje funkcje przede wszystkim menedżerskie. Poszczególnymi zagadnieniami z zakresu sportu w piłce nożnej, hokeju i koszu zajmują się osoby na stanowiskach kierowniczych w każdej z sekcji, a także sztab szkoleniowy. Ich rola jest tu dominująca. Staram się bardziej skupić na decyzjach stricte zarządczych – personalnych, finansowych, organizacyjnych– które oczywiście mają wpływ na ostateczny kształt drużyn. Ale jest to poparte odpowiednią analizą, przeprowadzaną przez szersze grono. Wiedzę zarządczą z mojej strony dopełniam wiedzą merytoryczną w zakresie sportu i prawa budowlanego, którą dysponują osoby będące w naszym zespole...
Rozmawiał Michał Trela.
GKS Tychy - Warta Poznań
środa, 17:30
Sędzia Grzegorz Jabłoński (Kraków).
Polecane
I liga