Prezes spółki Tyski Sport: Nie boimy się awansu do ekstraklasy!
15.11.2012
- Byłabym złym menedżerem, gdybym powiedziała: "Grajmy umiarkowanie, nie starajmy się wygrywać, nie walczmy do upadłego". Po prostu nie mogę ostudzić zapału zawodników. Jeżeli drużyna wkładała tyle serca w każdy mecz, to musimy wykorzystać ich wolę walki - niech walczą o najwyższe cele - mówi dyplomatycznie Alina Sowa, prezes spółki Tyski Sport.
To jednak z jej strony zgrabny unik... - Zacznijmy od tego, że Flota ma w tej chwili 40 punktów, a my 29 i dogonić ją będzie szalenie trudno. Poza tym, każda drużyna w trakcie sezonu przechodzi kryzys, więc... będę zadowolona, jeśli utrzymamy miejsce w czołówce. Niekoniecznie musi być piąte. Może trochę wyżej, może trochę niżej. Nie boimy się awansu do ekstraklasy, ale musimy twardo stąpać po ziemi - dodaje.
Czy spółka wytrzymałaby ewentualne finansowanie ekstraklasowej drużyny? - Awans do ekstraklasy rzeczywiście wiązałby się z wyższymi kosztami utrzymania drużyny. Ale nie zapominajmy, że poziom wpływów też się zmienia. W I lidze z tytułu transmisji telewizyjnych możemy liczyć na kilkadziesiąt tysięcy złotych, w ekstraklasie te sumy sięgają kilku milionów. To niesamowity przeskok. Zwiększa się oglądalność, zmienia się wizerunek drużyny, potencjalni sponsorzy mają większe możliwości - przypomina.
A czy klub ma obecnie bezpieczny budżet? - Na razie nie ma powodów do niepokoju. Finansowanie spółki jest dobre, szczelne. Do tej pory spółka wywiązywała się z wypłat dla zawodników na czas. Wierzę, że nadal tak będzie i nikt nie powie, że w GKS-ie Tychy są zatory finansowe - kończy Alina Sowa.
To jednak z jej strony zgrabny unik... - Zacznijmy od tego, że Flota ma w tej chwili 40 punktów, a my 29 i dogonić ją będzie szalenie trudno. Poza tym, każda drużyna w trakcie sezonu przechodzi kryzys, więc... będę zadowolona, jeśli utrzymamy miejsce w czołówce. Niekoniecznie musi być piąte. Może trochę wyżej, może trochę niżej. Nie boimy się awansu do ekstraklasy, ale musimy twardo stąpać po ziemi - dodaje.
Czy spółka wytrzymałaby ewentualne finansowanie ekstraklasowej drużyny? - Awans do ekstraklasy rzeczywiście wiązałby się z wyższymi kosztami utrzymania drużyny. Ale nie zapominajmy, że poziom wpływów też się zmienia. W I lidze z tytułu transmisji telewizyjnych możemy liczyć na kilkadziesiąt tysięcy złotych, w ekstraklasie te sumy sięgają kilku milionów. To niesamowity przeskok. Zwiększa się oglądalność, zmienia się wizerunek drużyny, potencjalni sponsorzy mają większe możliwości - przypomina.
A czy klub ma obecnie bezpieczny budżet? - Na razie nie ma powodów do niepokoju. Finansowanie spółki jest dobre, szczelne. Do tej pory spółka wywiązywała się z wypłat dla zawodników na czas. Wierzę, że nadal tak będzie i nikt nie powie, że w GKS-ie Tychy są zatory finansowe - kończy Alina Sowa.
Polecane
I liga