Prezes Ruchu Radzionków: Nasi piłkarze spisują się jak prawdziwi faceci
12.05.2012
15 maja musicie złożyć wniosek o licencję. Jak wygląda budowa budżetu na nowy sezon?
- Zastanawiamy się, jak go posklejać. Wiemy, że raczej nie podratujemy go wpływami z transferów, bo na ten moment po prostu nie mamy kogo sprzedać. Rozmawiamy zatem z różnymi podmiotami, które mogłyby nas wesprzeć. Potrzebujemy dwóch solidnych partnerów, aby mieć budżet na poziomie 2 mln złotych. Wierzę w szczęśliwy koniec.
Coraz częstsze są jednak sygnały, że Ruch Radzionków do nowego sezonu nie przystąpi albo dojdzie do jakiejś fuzji...
- Fuzja nie wchodzi w rachubę.
Odpadną przychody z transferów. A jaki procent w budżecie rundy wiosennej stanowią wpływy ze sprzedaży piłkarzy w zimowym oknie?
- Spory, bo około 50 procent budżetu stanowiła kwota, jaką zarobiliśmy na transferach.
Zadaje pan sobie zatem pytanie: czy to ma sens? Poza Radzionkowem, bez widoków, że zagracie kiedyś na nowym stadionie, bez strategicznego sponsora, z garstką ludzi na trybunach...
- Zadaję sobie to pytanie od dłuższego czasu. Argumentów, by kontynuować to, co zaczęliśmy, jest niewiele, bo aktualnie robimy to dla siebie i kilku zapaleńców. Satysfakcję dają nam wyniki. Udaje się nam szkolić młodych zawodników. A frekwencja? Istotnie, ostatnio jest słaba. Może ludziom się już piłka przejadła? Po serii awansów przyszła stagnacja w I lidze, a ludzie pewnie oczekują kolejnych sukcesów. Niestety, są one niemożliwe bez nowego stadionu. Jeśli nie będzie światełka w tunelu i nadziei, że taki obiekt w Radzionkowie powstanie, to na poważnie wrócimy do pytania, które padło na wstępie.
Jest pan wdzięczny zawodnikom, że wyjechali na dzisiejszy mecz? Zastanawiali się, czy nie oddać tego spotkania walkowerem...
- Po wygranej z Niecieczą porozmawialiśmy szczerze. Postawiłem sprawę jasno, nie obiecywałem gruszek na wierzbie. Powiedziałem jakich pieniędzy się spodziewamy i w jakim terminie mamy je otrzymać. Do końca czerwca chcemy uregulować wszystkie zaległości wobec piłkarzy. Doskonalę ich zarazem rozumiem. Przy tak niewysokich kontraktach, jakie mają w Radzionkowie - chyba najniższe w całej lidze - dwumiesięczny poślizg w wypłatach stanowi problem. W dodatku nasi zawodnicy nie mają premii, grają tylko za pensje. Jestem im wdzięczny za to, że ekonomia nie przysłoniła im oczu, dzięki czemu zajmujemy siódmą lokatę. Podkreślić trzeba też rolę trenera, który dobrze przygotował zespół i uzmysłowił piłkarzom, że grają oni nie tylko dla kibiców i zarządu, ale przede wszystkim dla siebie. Spisują się jak prawdziwi faceci, co - mam nadzieję - pokażą również dziś.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
- Zastanawiamy się, jak go posklejać. Wiemy, że raczej nie podratujemy go wpływami z transferów, bo na ten moment po prostu nie mamy kogo sprzedać. Rozmawiamy zatem z różnymi podmiotami, które mogłyby nas wesprzeć. Potrzebujemy dwóch solidnych partnerów, aby mieć budżet na poziomie 2 mln złotych. Wierzę w szczęśliwy koniec.
Coraz częstsze są jednak sygnały, że Ruch Radzionków do nowego sezonu nie przystąpi albo dojdzie do jakiejś fuzji...
- Fuzja nie wchodzi w rachubę.
Odpadną przychody z transferów. A jaki procent w budżecie rundy wiosennej stanowią wpływy ze sprzedaży piłkarzy w zimowym oknie?
- Spory, bo około 50 procent budżetu stanowiła kwota, jaką zarobiliśmy na transferach.
- Zadaję sobie to pytanie od dłuższego czasu. Argumentów, by kontynuować to, co zaczęliśmy, jest niewiele, bo aktualnie robimy to dla siebie i kilku zapaleńców. Satysfakcję dają nam wyniki. Udaje się nam szkolić młodych zawodników. A frekwencja? Istotnie, ostatnio jest słaba. Może ludziom się już piłka przejadła? Po serii awansów przyszła stagnacja w I lidze, a ludzie pewnie oczekują kolejnych sukcesów. Niestety, są one niemożliwe bez nowego stadionu. Jeśli nie będzie światełka w tunelu i nadziei, że taki obiekt w Radzionkowie powstanie, to na poważnie wrócimy do pytania, które padło na wstępie.
Jest pan wdzięczny zawodnikom, że wyjechali na dzisiejszy mecz? Zastanawiali się, czy nie oddać tego spotkania walkowerem...
- Po wygranej z Niecieczą porozmawialiśmy szczerze. Postawiłem sprawę jasno, nie obiecywałem gruszek na wierzbie. Powiedziałem jakich pieniędzy się spodziewamy i w jakim terminie mamy je otrzymać. Do końca czerwca chcemy uregulować wszystkie zaległości wobec piłkarzy. Doskonalę ich zarazem rozumiem. Przy tak niewysokich kontraktach, jakie mają w Radzionkowie - chyba najniższe w całej lidze - dwumiesięczny poślizg w wypłatach stanowi problem. W dodatku nasi zawodnicy nie mają premii, grają tylko za pensje. Jestem im wdzięczny za to, że ekonomia nie przysłoniła im oczu, dzięki czemu zajmujemy siódmą lokatę. Podkreślić trzeba też rolę trenera, który dobrze przygotował zespół i uzmysłowił piłkarzom, że grają oni nie tylko dla kibiców i zarządu, ale przede wszystkim dla siebie. Spisują się jak prawdziwi faceci, co - mam nadzieję - pokażą również dziś.
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Polecane
I liga