Prezes Górnika Zabrze: Czułem się, jakby ktoś uderzył mnie w twarz

15.12.2010
- Siódme miejsce odpowiada potencjałowi, jaki ma ten zespół. Z drugiej strony, uważam, że suma pecha i szczęścia w tej rundzie wcale nie wyszła nam na zero - mówi Łukasz Mazur, prezes Górnika.
- Uczucia są mocno ambiwalentne. Z jednej strony, bardzo ciekawa gra na naszym stadionie, z drugiej - trzy spektakularne porażki - przypomina prezes. - Ktoś powiedział, że jesteśmy nieobliczalni. To chyba najlepsze określenie dla tego zespołu - dodaje.

Które spotkanie najbardziej podobało się Mazurowi? - Lech Poznań nie wiem, czy oddał strzał w naszą bramkę. Świetnie zagraliśmy w defensywie. Również bardzo dobry mecz z Koroną Kielce - wylicza. Na przeciwnym biegunie znajduje się spotkanie z Lechią w Gdańsku. - Czułem się tam, jakby ktoś uderzył mnie w twarz z otwartej dłoni. Gdyby nie Adam Stachowiak, skończyłoby się "dwucyfrówką" - wspomina. - Parę spotkań na wyjeździe przegraliśmy, ale na przykład z Arką Gdynia obserwatorzy mówili, że to był najlepszy mecz Górnika poza Zabrzem od paru lat - mówi.

Działacz przypomina również liczne kontuzje, z jakimi musieli sobie radzić w Zabrzu. - Mieliśmy chyba największego pecha w polskiej lidze, jeśli chodzi o urazy. Nie było dnia, w którym trener Adam Nawałka miałby do dyspozycji cały skład. Apogeum to był mecz z Polonią Bytom, gdzie zagraliśmy prawdopodobnie najmłodszym składem w lidze - przypomina.

Zdaniem sternika klubu, Górnik miał też sporo pecha. - Wspomniane spotkanie z Polonią... Goście oddają jeden strzał i to w poprzeczkę. Potem my, po powtórzonym rzucie rożnym, strzelamy sobie samobója. Legia Warszawa - ten mecz boli okrutnie. Siedzieliśmy sobie na trybunach i mówiliśmy: jak do 85 minuty nam nie strzelą, to będzie dobrze. Skończyło się tak, że nas zmietli w dwie minuty. Przy dużej zasłudze swoich kibiców. Było jeszcze spotkanie z Jagiellonią Białystok, przegrane w doliczonym czasie gry. Taka jest piłka - uśmiecha się Mazur.

A w których potyczkach fortuna uśmiechnęła się do zabrzan? - Podobno suma szczęścia i pecha wychodzi na zero. Szukałem meczu, w którym to my wygraliśmy szczęśliwie, albo gdzie trzy punkty nam się nie należały, a je zdobyliśmy. I... takiego spotkania sobie nie przypominam - przyznaje Mazur.

Więc jaka była ta runda dla Górnika? - Mogę powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni. Siódme miejsce odpowiada potencjałowi, jaki ma Górnik. Na dzień dzisiejszy nie można powiedzieć, że mamy potencjał na mistrza Polski, ale też nie można stwierdzić, że nie mamy potencjału, aby w lidze się utrzymać - podsumowuje szef klubu.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również