Prezes Górnika: Cieszy mnie, że nie ma ich w szatni pierwszej drużyny

08.10.2010
Łukasz Mazur wprowadził w życie plan oszczędnościowy. Chwali się, że za 12 zawodników sprowadzonych latem, klub wydał mniej, niż za jednego Roberta Szczota. Czy wszystko się udało?
Kilku "niechcianych" zostało przy Roosevelta i pobiera z kasy spore pensje, chociaż gra w rezerwach. - Zostali z nami Gorawski, Strąk i Karwan. Czy to moja porażka? Nie uważam. Nikogo nie mogę wyrzucić z klubu, skoro ma ważny kontrakt. To raczej ich osobista przegrana, bo mogąc odejść za darmo, a przy okazji jeszcze zarabiając, wybrali grę w B klasie, czyli na poziomie klepisk i rywali, którzy trenują i grają jak mają czas. Przy okazji wysłuchują podczas meczów opinii na swój temat, ale skoro im to nie przeszkadza... Mnie cieszy, że nie ma ich w szatni pierwszej drużyny - mówi Mazur.

Prezes Górnika w rozmowie z Dziennikiem "Sport" wyjaśnia, że jego nadrzędnym celem było zaciśnięcie pasa. - Koszty administracji klubu obcięliśmy o połowę. Powiem tylko, że latem wydaliśmy mniej pieniędzy na wszystkich sprowadzonych do Zabrza piłkarzy niż zaoszczędziliśmy. Razem z prowizjami dla menedżerów - przekonuje.

Plany i założenia? Przede wszystkim znalezienie nowych źródeł finansowania. - Moim celem na najbliższe 3-5 lat jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy bezboleśnie odetniemy „pępowinę” między właścicielem i klubem. Górnik musi zarabiać i szukać nowych źródeł finansowania. I musi racjonalnie wydawać pieniądze - odpowiada Łukasz Mazur.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również