- Wsparcie i determinacja pana prezydenta są nie do przecenienia. Ale niestety, na samym mieście nie można bazować. Brakuje wsparcia od sponsorów poza samorządowych - mówi Piotr Pluszyński, prezes BBTS-u.
Prezes BBTS-u: Postrachem dla zespołów Plus Ligi nie będziemy
10.10.2013
BBTS wraca do siatkarskiej elity mężczyzn po dziewięciu latach. Jutro zagracie z Resovią. Czuje pan większe emocje, związane ze startem nowego sezonu?
Piotr Pluszyński, prezes BBTS-u Bielsko-Biała: - Czekamy, czekamy na ten start z niecierpliwością. Wiadomo, że początki są bardzo trudne, więc to będą "pierwsze koty za płoty", ale wierzę w naszą drużynę.
Stawia pan przed zespołem jakieś konkretne cele?
- Przede wszystkim chcemy grać pięknie i widowiskowo - dla kibiców. Pewnie, że chcielibyśmy wygrywać wszystko, co tylko będzie możliwe, jednak realnie patrząc to, postrachem - dla zespołów PlusLigi - nie będziemy. Najważniejsze, żebyśmy dostarczali jak najwięcej radości naszym kibicom. Chcielibyśmy powalczyć o "ósemkę", ale wiem, że o to wszyscy chcą walczyć. Nie wszystkim będzie to dane, ale jeżeli nam by się udało, to bylibyśmy niezmiernie szczęśliwi.
Nie boi się pan, że na początku, zespół będzie musiał "zapłacić frycowe"?
- Oczywiście, że początek będzie bardzo trudny. Pierwszy sezon musimy jakoś przetrwać, zbierać doświadczenie i budować zespół na przyszłość. Przed sezonem było wiele problemów natury sportowej i pozasportowej. A wiadomo, że za wszystkim stoją sprawy finansowe.
No właśnie, to chyba spory sukces klubu i miasta, że udało się załatwić wszystkie formalności organizacyjne i finansowe, związane z występami w PlusLidze.
- Miasto jest naszym głównym sponsorem i bez tego wsparcia nie dalibyśmy sobie rady. Wsparcie i determinacja pana prezydenta, władz miasta jest nie do przecenienia. Ale niestety, na samym mieście nie można bazować. Brakuje troszeczkę tego wsparcia od sponsorów poza samorządowych. Jakby to powiedział prezydent Wałęsa - "drugiej nogi zabrakło".
W ostatnich latach w Bielsku-Białej, jeśli chodzi o siatkówkę, rządziły kobiety. Teraz przyszedł czas na mężczyzn?
- Kobiety miały ostatnio osiągnięcia, ale czy rządziły? Tutaj nie chciałbym się spierać. Bo przecież mężczyźni również mieli swoje sukcesy. BBTS liczył się w kraju, zdobył Puchar Polski, medal Mistrzostw Polski. Ostatnimi czasy okazało się, że rywalizacja w męskich ligach jest na bardzo wysokim poziomie. W 2003 roku awansowaliśmy do najwyższej ligi, ale nie sprostaliśmy temu wyzwaniu i spadliśmy. Przeskok między pierwszą ligą, a PlusLigą jest ogromny.
Klub planuje w najbliższym czasie ofensywę marketingową? Mówi się o firmie, która ma zajmować się dobrym wizerunkiem BBTS-u.
- Próbujemy różnych rozwiązań. Każdy klub ma jakąś strategię marketingową. Jedni zatrudniają zewnętrzne firmy, niektórzy mają własne działy marketingowe. My na razie się uczymy i korzystamy z tego, co oferują nam inni. A czy to się sprawdzi, to zobaczymy po sezonie, kiedy to wszystko przeanalizujemy.
Ostatnio BBTS nawiązał współpracę z Klubem Uczelnianym AZS ATH - Akademii Techniczno Humanistycznej w Bielsku-Białej. A ma to związek głównie z rozgrywkami Młodej Ligi.
- To wyszło bardzo niespodziewanie. Zastanawialiśmy się jak podejść do rozgrywek Młodej Ligi i w tym momencie, okazało się, że rozwiązanie jest bardzo proste. ATH może grać w silnych młodzieżowych rozgrywkach i pokazywać się w kraju. Uczelnia ma przez to promocję. To było najlepsze rozwiązanie i już widać, że ta współpraca będzie owocna.
A nie martwią pana wyniki spotkań przedsezonowych? W okresie przygotowawczym nie wyglądało to najlepiej i początek sezonu może być dużą niewiadomą.
- Przed sezonem nie gra się dla wyników. Oczywiście dobrze jest, jeśli drużyna wygrywa i już przed sezonem zna smak zwycięstwa. Nie zawsze trener mógł dysponować wszystkimi zawodnikami, niektórych musiał oszczędzać, niektórych nie mógł wystawić w danym momencie. Są różne przyczyny. Zobaczymy jak będziemy wyglądać w lidze. To jest praktycznie nowa drużyna i chłopcy muszą się zgrać.
Co będzie największym sukcesem BBTS-u w nadchodzącym sezonie PlusLigi?
- Chcemy stwarzać porywające widowiska i najważniejsze, żeby kibice, którzy przyjdą na nasze mecze, wychodzili zadowoleni. Gramy przede wszystkim dla fanów i największym sukcesem będzie zadowolenie naszych kibiców.
Rozmawiał Dominik Wardzichowski.
Piotr Pluszyński, prezes BBTS-u Bielsko-Biała: - Czekamy, czekamy na ten start z niecierpliwością. Wiadomo, że początki są bardzo trudne, więc to będą "pierwsze koty za płoty", ale wierzę w naszą drużynę.
Stawia pan przed zespołem jakieś konkretne cele?
- Przede wszystkim chcemy grać pięknie i widowiskowo - dla kibiców. Pewnie, że chcielibyśmy wygrywać wszystko, co tylko będzie możliwe, jednak realnie patrząc to, postrachem - dla zespołów PlusLigi - nie będziemy. Najważniejsze, żebyśmy dostarczali jak najwięcej radości naszym kibicom. Chcielibyśmy powalczyć o "ósemkę", ale wiem, że o to wszyscy chcą walczyć. Nie wszystkim będzie to dane, ale jeżeli nam by się udało, to bylibyśmy niezmiernie szczęśliwi.
Nie boi się pan, że na początku, zespół będzie musiał "zapłacić frycowe"?
- Oczywiście, że początek będzie bardzo trudny. Pierwszy sezon musimy jakoś przetrwać, zbierać doświadczenie i budować zespół na przyszłość. Przed sezonem było wiele problemów natury sportowej i pozasportowej. A wiadomo, że za wszystkim stoją sprawy finansowe.
No właśnie, to chyba spory sukces klubu i miasta, że udało się załatwić wszystkie formalności organizacyjne i finansowe, związane z występami w PlusLidze.
- Miasto jest naszym głównym sponsorem i bez tego wsparcia nie dalibyśmy sobie rady. Wsparcie i determinacja pana prezydenta, władz miasta jest nie do przecenienia. Ale niestety, na samym mieście nie można bazować. Brakuje troszeczkę tego wsparcia od sponsorów poza samorządowych. Jakby to powiedział prezydent Wałęsa - "drugiej nogi zabrakło".
W ostatnich latach w Bielsku-Białej, jeśli chodzi o siatkówkę, rządziły kobiety. Teraz przyszedł czas na mężczyzn?
- Kobiety miały ostatnio osiągnięcia, ale czy rządziły? Tutaj nie chciałbym się spierać. Bo przecież mężczyźni również mieli swoje sukcesy. BBTS liczył się w kraju, zdobył Puchar Polski, medal Mistrzostw Polski. Ostatnimi czasy okazało się, że rywalizacja w męskich ligach jest na bardzo wysokim poziomie. W 2003 roku awansowaliśmy do najwyższej ligi, ale nie sprostaliśmy temu wyzwaniu i spadliśmy. Przeskok między pierwszą ligą, a PlusLigą jest ogromny.
Klub planuje w najbliższym czasie ofensywę marketingową? Mówi się o firmie, która ma zajmować się dobrym wizerunkiem BBTS-u.
- Próbujemy różnych rozwiązań. Każdy klub ma jakąś strategię marketingową. Jedni zatrudniają zewnętrzne firmy, niektórzy mają własne działy marketingowe. My na razie się uczymy i korzystamy z tego, co oferują nam inni. A czy to się sprawdzi, to zobaczymy po sezonie, kiedy to wszystko przeanalizujemy.
Ostatnio BBTS nawiązał współpracę z Klubem Uczelnianym AZS ATH - Akademii Techniczno Humanistycznej w Bielsku-Białej. A ma to związek głównie z rozgrywkami Młodej Ligi.
- To wyszło bardzo niespodziewanie. Zastanawialiśmy się jak podejść do rozgrywek Młodej Ligi i w tym momencie, okazało się, że rozwiązanie jest bardzo proste. ATH może grać w silnych młodzieżowych rozgrywkach i pokazywać się w kraju. Uczelnia ma przez to promocję. To było najlepsze rozwiązanie i już widać, że ta współpraca będzie owocna.
A nie martwią pana wyniki spotkań przedsezonowych? W okresie przygotowawczym nie wyglądało to najlepiej i początek sezonu może być dużą niewiadomą.
- Przed sezonem nie gra się dla wyników. Oczywiście dobrze jest, jeśli drużyna wygrywa i już przed sezonem zna smak zwycięstwa. Nie zawsze trener mógł dysponować wszystkimi zawodnikami, niektórych musiał oszczędzać, niektórych nie mógł wystawić w danym momencie. Są różne przyczyny. Zobaczymy jak będziemy wyglądać w lidze. To jest praktycznie nowa drużyna i chłopcy muszą się zgrać.
Co będzie największym sukcesem BBTS-u w nadchodzącym sezonie PlusLigi?
- Chcemy stwarzać porywające widowiska i najważniejsze, żeby kibice, którzy przyjdą na nasze mecze, wychodzili zadowoleni. Gramy przede wszystkim dla fanów i największym sukcesem będzie zadowolenie naszych kibiców.
Rozmawiał Dominik Wardzichowski.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia