Poznali smak derbów Belgradu, Monachium i Zagłębia Ruhry
29.08.2010
Spotkania lokalnych drużyn wszędzie mają swój smaczek. - Rządzą się swoimi prawami. Nie można ich porównać z innymi ligowymi meczami. Ten kto wygra, ten rządzi w mieście lub w regionie - mówi Sikorski, który oglądał z bliska spotkania Bayernu z TSV 1860 Monachium. Jeszcze kilka lat temu, kiedy oba kluby występowały w 1.Bundeslidze, były one emocjonującymi wydarzeniami. - Niestety, w ostatnim czasie już takich okazji nie ma. Kiedy trafiłem do Monachium jako piłkarz, to drużyny TSV nie sposób już było porównać do Bayernu - przyznaje Sikorski, który sam grał tylko w meczach derbowych rezerw obu bawarskich zespołów.
Znacznie więcej o specyfice derbów w Niemczech może powiedzieć obecny dyrektor Górnika. Tomasz Wałdoch przywdziewał bowiem barwy VfL Bochum i Schalke 04 Gelsenkirchen. - Najbardziej smakowite były pojedynki Schalke z Borussią. Obojętnie czy grało się na stadionie w Gelsenkirchen czy w Dortmundzie, atmosfera zawsze była niesamowita. Przychodziło 80 tysięcy ludzi, którzy fanatycznie dopingowali swoje drużyny - wspomina.
Jeśli mowa o fanatykach piłkarskich, to niektórzy uważają, że najwięksi są na Bałkanach. Może coś na ten temat powiedzieć Grzegorz Bronowicki. Był on bowiem piłkarze Crvenzy Zvezdy Belgrad, dla której najbardziej prestiżowymi meczami są te z lokalnym Partizanem. - Uwielbiam derby! W Serbii panowała niesamowita rywalizacja kibiców obu tych drużyn. Dlatego teraz chcę zasmakować tych śląskich konfrontacji. Trema? Nie ma, wręcz przeciwnie! Już nie umiem się doczekać - zapewnia obrońca Ruchu.
- Strzelić bramkę w takim meczu to byłoby coś wspaniałego - rozmarzył się Sikorski.
Znacznie więcej o specyfice derbów w Niemczech może powiedzieć obecny dyrektor Górnika. Tomasz Wałdoch przywdziewał bowiem barwy VfL Bochum i Schalke 04 Gelsenkirchen. - Najbardziej smakowite były pojedynki Schalke z Borussią. Obojętnie czy grało się na stadionie w Gelsenkirchen czy w Dortmundzie, atmosfera zawsze była niesamowita. Przychodziło 80 tysięcy ludzi, którzy fanatycznie dopingowali swoje drużyny - wspomina.
Jeśli mowa o fanatykach piłkarskich, to niektórzy uważają, że najwięksi są na Bałkanach. Może coś na ten temat powiedzieć Grzegorz Bronowicki. Był on bowiem piłkarze Crvenzy Zvezdy Belgrad, dla której najbardziej prestiżowymi meczami są te z lokalnym Partizanem. - Uwielbiam derby! W Serbii panowała niesamowita rywalizacja kibiców obu tych drużyn. Dlatego teraz chcę zasmakować tych śląskich konfrontacji. Trema? Nie ma, wręcz przeciwnie! Już nie umiem się doczekać - zapewnia obrońca Ruchu.
- Strzelić bramkę w takim meczu to byłoby coś wspaniałego - rozmarzył się Sikorski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów