"Poziom sędziowania w Polsce nie stoi na najwyższym poziomie"

01.10.2011
Kilka spornych decyzji podjął sędzia podczas spotkania Elany Toruń z GKS-em Tychy. Za dwukrotne symulowanie z boiska wyleciał Damian Szczęsny, a w końcówce meczu rzut karny otrzymali goście.
Szczęsny pierwszą żółtą kartkę za symulowanie otrzymał już na samym początku spotkania. Drugie "żółtko" wpadło za podobne wykroczenie po przerwie. Zawodnik długo nie mógł się pogodzić z decyzją Tomasza Tobiańskiego.

- W pierwszej połowie był ewidentny rzut karny na Damianie. Musiał to widzieć boczny sędzia. Czemu nie zareagował? Nie mam pojęcia. Za to dostał pierwszą żółtą kartkę, co w późniejszym etapie spotkania zaowocowało jego wykluczeniem z gry. Niestety jednak nie od dzisiaj wiadomo, że poziom sędziowania w Polsce nie stoi na najwyższym poziomie - denerwował się Damian Furczyk.

Później pretensje do arbitra mieli gracze Elany. Nie zgadzali się z decyzją z 86. minuty, kiedy to podyktowany został rzut karny dla GKS-u. - Na pewno Łukasz Małkowski był szybszy od obrońcy, który go sfaulował. Czy przewinienie miało miejsce przed, czy w polu karnym to już nie mnie oceniać - powiedział strzelec zwycięskiej bramki, Krzysztof Bizacki. - Z przebiegu meczu wynik był remisowy, ale akurat w końcówce uśmiechnęło się do nas szczęście - dodał.
źródło: gkstychy.info / SportSlaski.pl

Przeczytaj również