Pożegnanie jak cały rok - do kitu

20.11.2016
Górnik Zabrze obudził się dopiero po pół godzinie gry.  Zdążył stworzyć sobie kilka idealnych sytuacji bramkowych, jednak wszystkie zmarnował. Najbardziej spektakularnie zrobił to David Ledecky.
Rafał Rusek/Press Focus
Wydarzenie
Koniec grania przy Roosevelta w tym roku. Górnik - licząc z dzisiejszą porażką - rozegrał 16 spotkań: 7 wygrał, 5 zremisował i 4 przegrał. Strzelił 20 bramek i stracił 14. Bilans nie jest tragiczny, ale o "Twierdzy Zabrze" nie ma mowy, co potwierdziło dzisiejsze spotkanie.

Bohater
Miedź miałaby zdecydowanie większe problemy, gdyby nie dobra dyspozycja Pawła Kapsy. Bramkarz gości był co prawda bezrobotny przez pierwsze pół godziny, ale później musiał się kilka razy wykazać wysokimi umiejętnościami, by ratować swój zespół. Efektownie obronił strzał w "okienko" Igora Angulo, który próbował też szczęścia z dystansu. Przed przerwą w "krótki" róg uderzał Rafał Kurzawa, a tuż po wznowieniu gry z półobrotu strzelał Szymon Matuszek. Za każdym razem górą z tych pojedynków wychodził Kapsa.

Rozczarowanie
Przy najlepszej sytuacji Górnika Kapsa nie musiał jednak interweniować. Mógł się nawet położyć na murawie, bo David Ledecky "popisał się" uderzeniem, które będzie kandydowało do pudła sezonu. Rafał Kosznik świetnie zgrał przed bramkę, a czeski napastnik... z kilku metrów nie trafił w bramkę.

Co ciekawego?
- Goście bardzo ciekawie rozgrywali rzuty rożne - za każdym razem inaczej. Raz rozegrali piłkę krótko, raz wycofali przed pole karne, by następnie szybko ją w "16" zagrać.

- Gol Grzegorza Bartczaka również poprzedzony był kornerem - choć uderzył z dystansu, niezwykle mocno i precyzyjne, gdy piłka opuściła pole karne po centrze z rzutu rożnego. Bardzo ładny strzał.

- Miedź świetnie zaczęła spotkanie, wysoko podchodząc do Górnika. Mocne rozpoczęcie zaowocowało bramką. Zabrzanie w pierwszych dwóch kwadransach nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Dziewiątego gola w sezonie mógł zdobyć Petteri Forsell, który po zgraniu Łukasza Garguły uderzył zza pola karnego, ale wprost w Grzegorza Kasprzika.

- Górnik stwarzał lepsze wrażenie od 30. minuty do kwadransa przed końcem. Po kolejnej zmarnowanej sytuacji - Szymon Skrzypczak sam na sam w bramkarza - goście ruszyli z kontrą. Efektowną akcją popisał się Wojciech Łobodziński, który z prawego skrzydła wbiegł w pole karne i ładnym uderzeniem podwyższył prowadzenie Miedzi.

- Chwilę wcześniej równie efektownego gola mógł zdobyć Damian Rasak, który po rajdzie strzelił nad bramką.

- W wyjściowym składzie zaszła jedna zmiana - do gry wrócił Bartosz Kopacz, który odcierpiał dwa mecze pauzy za czerwoną kartkę.

- Dzisiaj swoje 76. urodziny obchodził Erwin Wilczek. Tym razem jednak mecz rozgrywany w urodziny legendy nie był tak szczęśliwy, jak przed tygodniem.

- Do Zabrza przyjechało 218 kibiców Miedzi.

Górnik Zabrze - Miedź Legnica 0:2 (0:1)
0:1 - Bartczak, 7'
0:2 - Łobodziński, 76'

Górnik: Kasprzik - Wolniewicz, Danch, Kopacz, Kosznik - Wolsztyński (61' Ćerimagić), Ambrosiewicz (77' Urynowicz), Matuszek, Kurzawa - Ledecky (73' Skrzypczak), Angulo. Trener: Marcin Brosz.

Miedź: Kapsa - Gorskie, de Amo, Midzierski, Bartczak - Rasak, Daniel, Garguła (66' Łuszkiewicz), Rybicki (74' Bartkowiak) - Forsell - Łobodziński (90' Martin). Trener: Ryszard Tarasiewicz.

Żółte kartki: Wolniewicz, Kosznik - de Amo.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock).

Widzów: 10 036.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również