"Poza błyskiem Kamińskiego, trudno się w Ruchu doszukiwać pozytywów"
26.04.2013
Na ciekawy pomysł wpadł dziennik "Sport", który zapytał Martę Mikę, reprezentantkę Polski w piłce nożnej, na co dzień grającą w Unii Racibórz, o przewidywania na nadchodzący weekend. Jej zdaniem, w Wielkich Derbach Śląska górą będą zabrzanie. Mimo że wiosną zawodzą. - Jesienią ekipa Adama Nawałki grała dobrą, ładną dla oka i skuteczną piłkę. Niestety, coś się zatarło w tej dobrze dotąd funkcjonującej maszynce. Górnik w wielkiej mierze jest uzależniony od Prejuce'a Nakoulmy. To przede wszystkim on napędzał grę zespołu, a jak trzeba było - sam przesądzał o losach spotkania. Wiosną jego forma spadła i cała gra "siadła". Powoli łapie swój rytm, ale to jeszcze nie to - mówi Mika.
To jednak nie jedyny - jej zdaniem - kłopot Górnika. - Drugim problemem jest brak wartościowego napastnika, takiej klasycznej "dziewiątki", która wykańczałaby akcje. W obronie wygląda to w miarę solidnie, choć czasem zdarzają się "babole". W środku też nie najgorzej. Nawet taką wyrwę, jak brak dobrze dysponowanego Mariusza Przybylskiego, da się załatać. Ale im bliżej bramki rywala, tym większy problem. Z całym szacunkiem, Tomasz Zahorski to nie Arkadiusz Milik. I teraz widać, ile znaczył Arek dla zabrzan - dodaje.
Sytuacji w Chorzowie wcale nie ocenia jednak lepiej. - Trudno wytłumaczyć to, co dzieje się przy Cichej. Owszem, można zasłaniać się brakiem Arkadiusza Piecha, bo teraz nie ma kto strzelać bramek, ale tam problem jest znacznie szerszy. Tak de facto, poza błyskiem w ostatnich meczach młodego bramkarza Krzysztofa Kamińskiego, trudno doszukać się pozytywów. W defensywie - z różnych względów - cały czas dochodzi do roszad, co nie sprzyja komunikacji między zawodnikami. Przyszedł Marcin Baszczyński, który doświadczeniem miał to wszystko z tyłu poukładać, a umówmy się - nie wygląda to najlepiej - kończy Marta Mika.
To jednak nie jedyny - jej zdaniem - kłopot Górnika. - Drugim problemem jest brak wartościowego napastnika, takiej klasycznej "dziewiątki", która wykańczałaby akcje. W obronie wygląda to w miarę solidnie, choć czasem zdarzają się "babole". W środku też nie najgorzej. Nawet taką wyrwę, jak brak dobrze dysponowanego Mariusza Przybylskiego, da się załatać. Ale im bliżej bramki rywala, tym większy problem. Z całym szacunkiem, Tomasz Zahorski to nie Arkadiusz Milik. I teraz widać, ile znaczył Arek dla zabrzan - dodaje.
Sytuacji w Chorzowie wcale nie ocenia jednak lepiej. - Trudno wytłumaczyć to, co dzieje się przy Cichej. Owszem, można zasłaniać się brakiem Arkadiusza Piecha, bo teraz nie ma kto strzelać bramek, ale tam problem jest znacznie szerszy. Tak de facto, poza błyskiem w ostatnich meczach młodego bramkarza Krzysztofa Kamińskiego, trudno doszukać się pozytywów. W defensywie - z różnych względów - cały czas dochodzi do roszad, co nie sprzyja komunikacji między zawodnikami. Przyszedł Marcin Baszczyński, który doświadczeniem miał to wszystko z tyłu poukładać, a umówmy się - nie wygląda to najlepiej - kończy Marta Mika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów