Powrót kapitana wiele nie dał. "Czeka nas dużo pracy"
13.04.2014
Danch w meczu z Lechią Gdańsk - 30 sierpnia - doznał ciężkiej kontuzji kolana, która wykluczyła go z gry na wiele miesięcy. W marcu obrońca wrócił do gry w rezerwach Górnika. Wczoraj wyszedł w pierwszym składzie - oczywiście z opaską kapitana. Gdy spiker czytał nazwiska pierwszego składu, największą owację otrzymał właśnie Danch.
Niestety, kibice nie mogli wiwatować już w trakcie spotkania. Danch był zamieszany w pierwszego gola, którego autorem był Łukasz Teodorczyk. Kapitan Górnika miał jednak pretensje do sędziego - jego zdaniem napastnik nie do końca grał czysto w tej sytuacji.
- Nie ma już co gdybać. Głowy do góry i walczymy dalej, jesteśmy w ósemce. Czekamy na kolejny mecz z Lechem, bo jest się za co rewanżować - podsumował Danch. - W drugiej połowie mieliśmy kilka sytuacji, w tym rzut karny. Czeka nas dużo pracy. Musimy się wziąć w garść, poprawić naszą grę i walczyć w kolejnych spotkaniach. Przed nami teraz same fajne i prestiżowe mecze - dodał.
Niestety, kibice nie mogli wiwatować już w trakcie spotkania. Danch był zamieszany w pierwszego gola, którego autorem był Łukasz Teodorczyk. Kapitan Górnika miał jednak pretensje do sędziego - jego zdaniem napastnik nie do końca grał czysto w tej sytuacji.
- Nie ma już co gdybać. Głowy do góry i walczymy dalej, jesteśmy w ósemce. Czekamy na kolejny mecz z Lechem, bo jest się za co rewanżować - podsumował Danch. - W drugiej połowie mieliśmy kilka sytuacji, w tym rzut karny. Czeka nas dużo pracy. Musimy się wziąć w garść, poprawić naszą grę i walczyć w kolejnych spotkaniach. Przed nami teraz same fajne i prestiżowe mecze - dodał.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów