Poseł nie wytrzymał. Próbuje popłynąć z modą na Górnika?
25.09.2017
Tomasz Głogowski (Platforma Obywatelska) - poseł z okręgu gliwickiego na sejm czterech ostatnich kadencji, zdecydował się na wysłanie listu do prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniewa Bońka. Polityk wyraża zaniepokojenie decyzjami podejmowanymi wobec zabrzan przez arbitrów. Jedno, że to decyzje krzywdzące. Drugie, że przez sędziów - o zgrozo - z Warszawy!
Poseł wytrzymał do domowego starcia ze Śląskiem Wrocław. To o tyle zabawne, że akurat to spotkanie niespecjalnie dostarczyło "amunicji" do strzelania w warszawskich arbitrów. O ile bowiem sami mocno punktowaliśmy fatalne i krzywdzące błędy Pawła Raczkowskiego w starciach z Jagiellonią (drugi, decydujący o porażce zabrzan rzut karny) i z Cracovią (rzut karny dający "Pasom" kontakt z prowadzącym Górnikiem), o tyle w meczu ze Śląskiem wbrew larum podnoszonemu tu i ówdzie, o skandalu mowy nie było, jeśli już - to o kontrowersji.
"Zdarzenia z ostatniego meczu były szczególnie zastanawiające, gdyż sędzia najpierw prawidłowo podyktował rzut karny dla Śląska Wrocław korzystając z zainstalowanej w Zabrzu technologii VAR, a następnie nie skorzystał w niej z analogicznej sytuacji, gdy powinien być podyktowany rzut karny dla Górnika Zabrze. Odmówienie przez sędziego skorzystania z możliwości obejrzenia powtórki szczególnie zdumiało obserwatorów meczu, którzy wskazywali, że może to świadczyć nie o błędzie, ale celowym działaniu."
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Panie pośle - tych bardziej zorientowanych obserwatorów decyzje sędziego wcale nie zdumiały. Owszem - na pierwszy rzut oka można snuć spiskowe teorie - tu ręka i tam ręka, sędzia z Warszawy... wszystko jasne. Ale to nie tak.
Po pierwsze - jak zauważył Głogowski karny dla Śląska to klasyczny "ewident", więc sugestia z wozu VAR uratowała skórę arbitrowi przed oskarżeniami o na przykład... sprzyjanie Legii. Bo wiadomo - Śląsk jest w gazie, ma ambicje, dziś warszawian w tabeli nawet wyprzedza itd.
Po drugie - sytuacja z ręką Marcina Robaka wcale analogiczna nie jest. VAR sugeruje arbitrom powrót do sytuacji oczywistych, "zero-jedynkowych", w innych przypadkach na wydarzenia boiskowe nie reaguje. A zagranie Robaka oczywiste... nie było. Nawet po obejrzeniu powtórek można było oceniać je jako zupełnie przypadkowe i niezamierzone, jak chyba słusznie uznał Kwiatkowski, lub skłaniać się ku dyktowaniu "jedenastki", czego oczekiwali zabrzanie. Ale w obliczu przepisów absolutnie nie była to sprawa do analizy VAR.
Sędziowskie pomyłki irytują, na tym etapie zmagań zwłaszcza zabrzan momentami może rozsadzać. VAR - jak się na innych przykładach okazuje - też doskonały nie jest. Tak - przeciwko Górnikowi podyktowano sporo karnych (większość słusznie) i tak - dla Górnika tych karnych nie ma, a zdarzyło się że być powinny. Abstrahując jednak od tego, czy Górnika krzywdzą częściej czy rzadziej niż konkurencję i od tego, czy celowo czy nie, za każdym razem gdy polityk "interweniuje" tam, gdzie chodzi o rozrywkę polegającą na kopaniu piłki i sprawy czysto boiskowe czujemy się zażenowani. Nieco ponad rok temu w absurdalnej krucjacie ludzi bez pojęcia o sprawie kwestia Podbeskidzia zawędrowała nawet na sejmową komisję. Więcej było z tego śmiechu, niż pożytku i zdaje się, że tym razem jest tak samo.
Poseł wytrzymał do domowego starcia ze Śląskiem Wrocław. To o tyle zabawne, że akurat to spotkanie niespecjalnie dostarczyło "amunicji" do strzelania w warszawskich arbitrów. O ile bowiem sami mocno punktowaliśmy fatalne i krzywdzące błędy Pawła Raczkowskiego w starciach z Jagiellonią (drugi, decydujący o porażce zabrzan rzut karny) i z Cracovią (rzut karny dający "Pasom" kontakt z prowadzącym Górnikiem), o tyle w meczu ze Śląskiem wbrew larum podnoszonemu tu i ówdzie, o skandalu mowy nie było, jeśli już - to o kontrowersji.
"Zdarzenia z ostatniego meczu były szczególnie zastanawiające, gdyż sędzia najpierw prawidłowo podyktował rzut karny dla Śląska Wrocław korzystając z zainstalowanej w Zabrzu technologii VAR, a następnie nie skorzystał w niej z analogicznej sytuacji, gdy powinien być podyktowany rzut karny dla Górnika Zabrze. Odmówienie przez sędziego skorzystania z możliwości obejrzenia powtórki szczególnie zdumiało obserwatorów meczu, którzy wskazywali, że może to świadczyć nie o błędzie, ale celowym działaniu."
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Panie pośle - tych bardziej zorientowanych obserwatorów decyzje sędziego wcale nie zdumiały. Owszem - na pierwszy rzut oka można snuć spiskowe teorie - tu ręka i tam ręka, sędzia z Warszawy... wszystko jasne. Ale to nie tak.
Po pierwsze - jak zauważył Głogowski karny dla Śląska to klasyczny "ewident", więc sugestia z wozu VAR uratowała skórę arbitrowi przed oskarżeniami o na przykład... sprzyjanie Legii. Bo wiadomo - Śląsk jest w gazie, ma ambicje, dziś warszawian w tabeli nawet wyprzedza itd.
Po drugie - sytuacja z ręką Marcina Robaka wcale analogiczna nie jest. VAR sugeruje arbitrom powrót do sytuacji oczywistych, "zero-jedynkowych", w innych przypadkach na wydarzenia boiskowe nie reaguje. A zagranie Robaka oczywiste... nie było. Nawet po obejrzeniu powtórek można było oceniać je jako zupełnie przypadkowe i niezamierzone, jak chyba słusznie uznał Kwiatkowski, lub skłaniać się ku dyktowaniu "jedenastki", czego oczekiwali zabrzanie. Ale w obliczu przepisów absolutnie nie była to sprawa do analizy VAR.
Sędziowskie pomyłki irytują, na tym etapie zmagań zwłaszcza zabrzan momentami może rozsadzać. VAR - jak się na innych przykładach okazuje - też doskonały nie jest. Tak - przeciwko Górnikowi podyktowano sporo karnych (większość słusznie) i tak - dla Górnika tych karnych nie ma, a zdarzyło się że być powinny. Abstrahując jednak od tego, czy Górnika krzywdzą częściej czy rzadziej niż konkurencję i od tego, czy celowo czy nie, za każdym razem gdy polityk "interweniuje" tam, gdzie chodzi o rozrywkę polegającą na kopaniu piłki i sprawy czysto boiskowe czujemy się zażenowani. Nieco ponad rok temu w absurdalnej krucjacie ludzi bez pojęcia o sprawie kwestia Podbeskidzia zawędrowała nawet na sejmową komisję. Więcej było z tego śmiechu, niż pożytku i zdaje się, że tym razem jest tak samo.

Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów