"Poprawa miejsca w tabeli moim zdaniem graniczyłaby z cudem"
01.02.2013
Beniaminek I ligi jesień miał rewelacyjną i zajmuje szóste miejsce w tabeli, z zaledwie sześcioma punktami straty do miejsca premiowanego awansem do ekstraklasy. W Tychach jednak "nie odlatują". - Nie czujemy w ogóle presji, nikt od nas nie wymaga poprawy pozycji. Moim zdaniem graniczyłoby to z cudem. Ale mamy w sobie naturę sportowca i wychodzimy na boisko po to, by wygrać. Wiadomo, wygrać mecz może jednak tylko jedna drużyna, więc ktoś musi być niezadowolony - mówi Mandrysz.
Sąsiedzi tyszan w tabeli się zbroją, a w GKS-ie zbyt dużo nowych twarzy nie widać. - Drużyny, które są przed nami, zimą znacząco się wzmocniły. Mają jednak inne cele niż my - chcą włączyć się do walki o ekstraklasę. My się nie zbroimy, bo mamy swoje określone problemy. Nie dysponujemy stadionem, nie jesteśmy też potentatem finansowym, stąd mamy ograniczone możliwości transferowe. Na miarę tych możliwości staramy się sklecić garnitur tak, aby było to dla nas satysfakcjonujące. Natomiast wiosną o punkty zawsze jest trudniej. Gdy meczów ubywa, drużyny są coraz bardziej zdeterminowane. Stąd trudno zakładać, że runda wiosenna będzie punktowo taka sama jak jesienna - podkreśla trener tyszan.
Coraz więcej I-ligowców wyjeżdża też zimą na obozy zagraniczne. - Gdybyśmy mieli większe możliwości finansowe, należałoby pojechać na trawę, spędzić na południu Europy 10 dni, a najlepiej dwa tygodnie. To korzystnie wpłynęłoby na formę, a przede wszystkim na zdrowie graczy. My takich możliwości nie mamy, więc musieliśmy powielić zeszłoroczne przygotowania. Musimy cały czas grać na sztucznej murawie, ale mamy nadzieję, że ostatnie sparingi będzie można już grać na naturalnej trawie - kończy Piotr Mandrysz.
Sąsiedzi tyszan w tabeli się zbroją, a w GKS-ie zbyt dużo nowych twarzy nie widać. - Drużyny, które są przed nami, zimą znacząco się wzmocniły. Mają jednak inne cele niż my - chcą włączyć się do walki o ekstraklasę. My się nie zbroimy, bo mamy swoje określone problemy. Nie dysponujemy stadionem, nie jesteśmy też potentatem finansowym, stąd mamy ograniczone możliwości transferowe. Na miarę tych możliwości staramy się sklecić garnitur tak, aby było to dla nas satysfakcjonujące. Natomiast wiosną o punkty zawsze jest trudniej. Gdy meczów ubywa, drużyny są coraz bardziej zdeterminowane. Stąd trudno zakładać, że runda wiosenna będzie punktowo taka sama jak jesienna - podkreśla trener tyszan.
Coraz więcej I-ligowców wyjeżdża też zimą na obozy zagraniczne. - Gdybyśmy mieli większe możliwości finansowe, należałoby pojechać na trawę, spędzić na południu Europy 10 dni, a najlepiej dwa tygodnie. To korzystnie wpłynęłoby na formę, a przede wszystkim na zdrowie graczy. My takich możliwości nie mamy, więc musieliśmy powielić zeszłoroczne przygotowania. Musimy cały czas grać na sztucznej murawie, ale mamy nadzieję, że ostatnie sparingi będzie można już grać na naturalnej trawie - kończy Piotr Mandrysz.
Polecane
I liga