Pomocnik Widzewa: Daję Górnikowi 80 procent szans na awans

28.10.2009
- Na mecze Górnika chodziło po 20 tysięcy kibiców jeszcze wtedy, gdy ja grałem na Roosevelta. Oby w piątek też był komplet. W takiej atmosferze gra się nam najlepiej - mówi Łukasz Juszkiewicz.
Łukasz Juszkiewicz to nazwisko, które przywołuje fanom Górnika Zabrze miłe wspomnienia. Owszem, za czasów tego 26-letniego dziś pomocnika w klubie panowała bieda, ale piłkarze wiedzieli, co zrobić, by na boisku nie było jej widać. - Mimo że walczyliśmy tylko o utrzymanie, a opóźnienia w wypłatach wynosiły dwa miesiące, w szatni panowała świetna atmosfera - mówi Juszkiewicz, który - choć zrobił wiele, by drużyna z Roosevelta z elity nie spadła - nie doczekał się nagrody w postaci zaangażowania się w sprawy zabrzan firmy Allianz. Z własnej woli. W przerwie zimowej sezonu 2006/2007 zgłosił się bowiem z konkretną propozycją łódzki Widzew.

- I nie żałuję, że z niej skorzystałem. To był okres, kiedy w Zabrzu niczego nie dało się przewidzieć. Praktycznie co kilka miesięcy zmieniały się władze. Niby mówiło się często o potencjalnym inwestorze, ale... No właśnie, tylko się mówiło - podkreśla zawodnik, który na ekstraklasowych boiskach wystąpił dotychczas w 101 spotkaniach. A - jak sam przekonuje - od przyszłego sezonu licznik jego gier w elicie znowu ruszy. - Daję nam 99 procent szans na awans. Górnik? Tutaj taki pewien już nie jestem. Powiedzmy, że 80 - wskazuje.

Ale gdyby w piątek sprawy nie potoczyły się po myśli gospodarzy, prawdopodobieństwo powrotu do elity drastycznie zmaleje. - Rywale nie są w najwyższej formie, my z kolei złapaliśmy wiatr w żagle. Co ważne, znacznie poprawiliśmy swoją skuteczność. Zresztą, 7-0 ze Zniczem Pruszków nie pozostawia chyba żadnych złudzeń. Wokół widzą w nas faworyta tego pojedynku. Z tym byłbym jednak ostrożny. Do Kluczborka też jechaliśmy jak po swoje, a skończyło się wstydliwą porażką - zauważa gracz Widzewa. Inna sprawa, że zaraz potem łodzianie zrehabilitowali się, ogrywając na wyjeździe silną Pogoń Szczecin. Drużyna z Roosevelta na tak spektakularny sukces wciąż czeka. Lepszej okazji niż starcie z liderem wymarzyć sobie nie mogła...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również