Pomocnik Górnika: Chciałbym strzelić bramkę i znów wygrać z Piastem
08.02.2013
Tuż po podpisaniu nowego kontraktu z zabrzańskim klubem, Przybylski doznał kontuzji... - Niestety. To był jednak niefortunny przypadek. W Grodzisku ciężko pracowaliśmy nad siłą i motoryką, miałem pospinane mięśnie. Wybijając się przy skoku przez skrzynie poczułem delikatne ukłucie w okolicy brzucha. Pomyślałem, że to nic groźnego i skoczyłem drugi raz. Ból okazał się większy. Poszedłem więc do naszych fizjoterapeutów, którzy przerwali mój trening. Pojechaliśmy na USG w Poznaniu i okazało się, że naderwałem mięsień na ok. półtora centymetra - wyjaśnia.
Teraz jest już jednak dużo lepiej i w Turcji Przybylski zaczyna już grać w sparingach. Był nawet plan, by wystąpił już w starciu z Zenitem Sankt Petersburg. - Nie ukrywam, że sam chciałem zagrać w meczu z zespołem z Rosji, bo to przecież marka sama w sobie. Wygrał jednak zdrowy rozsądek i postanowiliśmy, że Zenit jeszcze odpuścimy. Lepiej bowiem poczekać jeszcze kilka dni, niż nabawić się jeszcze gorszego urazu - dodaje.
Przybylski podkreśla, że na podstawie sparingów nie ma co wyciągać wniosków o formie zespołu. - W poprzednich latach również w Turcji nie wygrywaliśmy meczu za meczem, a w lidze wiodło nam się bardzo dobrze. Poza tym progres jest, wygraliśmy ostatnie dwa mecze. A że tylko po 1-0? Najważniejsze, że na "zero z tyłu". Lepiej 1-0 niż 4-3 - twierdzi. I powoli zaczyna myśleć o pierwszym ligowym meczu - derbach z Piastem Gliwice. - Oczywiście, życzyłbym sobie strzelić znów bramkę, jak jesienią, ale najważniejsze to będzie wygrać ten mecz, a także dwa kolejne. Trzy spotkania u siebie zadecydują bowiem, o co będziemy walczyć tej wiosny - kończy Mariusz Przybylski.
Teraz jest już jednak dużo lepiej i w Turcji Przybylski zaczyna już grać w sparingach. Był nawet plan, by wystąpił już w starciu z Zenitem Sankt Petersburg. - Nie ukrywam, że sam chciałem zagrać w meczu z zespołem z Rosji, bo to przecież marka sama w sobie. Wygrał jednak zdrowy rozsądek i postanowiliśmy, że Zenit jeszcze odpuścimy. Lepiej bowiem poczekać jeszcze kilka dni, niż nabawić się jeszcze gorszego urazu - dodaje.
Przybylski podkreśla, że na podstawie sparingów nie ma co wyciągać wniosków o formie zespołu. - W poprzednich latach również w Turcji nie wygrywaliśmy meczu za meczem, a w lidze wiodło nam się bardzo dobrze. Poza tym progres jest, wygraliśmy ostatnie dwa mecze. A że tylko po 1-0? Najważniejsze, że na "zero z tyłu". Lepiej 1-0 niż 4-3 - twierdzi. I powoli zaczyna myśleć o pierwszym ligowym meczu - derbach z Piastem Gliwice. - Oczywiście, życzyłbym sobie strzelić znów bramkę, jak jesienią, ale najważniejsze to będzie wygrać ten mecz, a także dwa kolejne. Trzy spotkania u siebie zadecydują bowiem, o co będziemy walczyć tej wiosny - kończy Mariusz Przybylski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów