Pomocnik GKS-u Tychy: Moje życie zmieniło się o 180 stopni (wywiad)
24.04.2013
Po meczu z Sandecją Nowy Sącz nie byliście zadowoleni z wyniku i z gry. W Grudziądzu wróciliście na właściwe tory?
Jakub Bąk, piłkarz GKS-u Tychy: - Trzeba sobie jasno powiedzieć, że mecz z Sandecją nam nie wyszedł. Pojechaliśmy do Grudziądza, by po prostu lepiej zagrać. Myślę, że nam się to udało, bo zdobyliśmy trzy punkty na bardzo trudnym terenie. Dzięki nam, nikt już nie powie, że stadionu Olimpii nie zdobyła żadna drużyna. Bardzo się z tego cieszymy.
Grasz w tyskim beniaminku od początku sezonu, ale strzelać zacząłeś dopiero na wiosnę. Dwa gole w ostatnim spotkaniu świadczą o tym, że w rundzie rewanżowej jesteś po prostu w lepszej formie?
- Czuję się lepiej, pewniej na boisku. Wiele daje coraz lepsze zgranie naszej drużyny. Mam nadzieję, że w następnych meczach będzie jeszcze lepiej.
Twojego drugiego trafienia z Olimpią nie byłoby, gdyby nie dobre zagranie Piotra Rockiego. To jeden z tych zawodników, z którymi współpracuje ci się najlepiej?
- Tak. Co do drugiej bramki w Grudziądzu, to w przerwie rozmawialiśmy o zagraniach. Powiedziałem mu, żeby dośrodkował na krótki słupek, bo bramkarz praktycznie stoi w miejscu. Ja się tam znalazłem i wpadło.
Piotr Rockiego nazwałeś kiedyś żartobliwie swoim tatą, w szatni jest jeszcze doświadczony Krzysztof Bizacki. Wiele się od nich uczysz, prosisz o rady?
- Dużo dają wskazówek na treningach i po zajęciach. Tylko się cieszyć, że mamy takich zawodników w drużynie, którzy pomagają młodym u progu ich kariery. Dobrze, że są w szatni.
Masz już za sobą debiut w ekstraklasie w barwach Korony Kielce, potem jednak nie wszystko ułożyło się tak jak byś chciał. Patrząc z perspektywy ostatnich kilku miesięcy możesz powiedzieć, że przejście do Tychów się opłaciło, a śląskie powietrze ci służy.
- To nie moja pierwsza przygoda ze śląskim klubem, bo przez jakiś czas byłem w drużynie juniorów Ruchu Chorzów... (jesień 2009/2010 - przyp. MK).
Czemu nie udało się wybić w drużynie "Niebieskich"?
- Nie udało się, nie wspominam tego czas zbyt miło. Nie chcę jednak do tego wracać. Potem ze Stali Rzeszów wykupiła mnie Korona, gdzie miałem okazję zagrać kilka razy w ekstraklasie. Do GKS-u zostałem wypożyczony na moją prośbę. Cieszę się z tego i myślę, że wyjdzie mi to na dobre.
Po bardzo dobrej w waszym wykonaniu rundzie jesiennej mówiło się, że to wynik ponad stan, zrealizowany plan maksimum i wiosną może być różnie. Jak na razie kontynuujecie dobrą passę i liczycie się w walce o awans do ekstraklasy.
- Po prostu mało gadamy, a dużo robimy na boisku. Ciężko pracujemy - razem ze sztabem szkoleniowym - i widać tego efekty.
Pewnie masz nadzieję, że w kolejnym sezonie będziesz występować w klubie z wyższej półki, grającym w ekstraklasie?
- Na pewno nadzieje i plany są takie, by wspiąć się wyżej. Jak będzie? Zobaczymy po sezonie.
A co byś powiedział na powrót do ekstraklasy w drużynie z Tychów?
- Ekstraklasa nie jest naszym celem i o tym nie mówimy. My robimy swoje, mieliśmy się utrzymać w I lidze i to już jest przesądzone. Jaka będzie przyszłość, zweryfikują wyniki do końca sezonu.
Nie przychodzi wam pracować w łatwych warunkach. Domowe mecze w Jaworznie, całkiem niedawno wciąż musieliście trenować na sztucznej nawierzchni...
- Początkowo nie było tak trudno, bo wszystkie zespoły trenowały na sztucznej trawie. Jednak z biegiem czasu przechodziły na naturalne boiska, a my dalej nie schodziliśmy ze sztucznej i było trochę kłopotów. Ostatnio jednak coraz więcej trenujemy na boiskach trawiastych i nasza gra też się poprawiła. Wygląda to wszystko coraz lepiej.

W dzisiejszym spotkaniu z Miedzią nie jesteście faworytem, ale to wam chyba służy?
- Postaramy się zatrzymać drużynę z Legnicy, która ma w swoim składzie wiele dobrych zawodników. Nie jesteśmy stawiani w roli faworyta, ale zrobimy wszystko, by zdobyć tam jeden, a najlepiej trzy punkty.
Jesteś fanem nowego mistrza Anglii - Manchesteru United. Dobre wzory masz skąd czerpać.
- Od małego kibicuję tej drużynie i biorę przykład. Moim marzeniem i celem była gra w takim właśnie zespole. Może kiedyś się spełni to moje marzenie...
Twój ulubiony piłkarz też gra w drużynie Alexa Fergusona?
- Nie ma takiego jednego piłkarza. Jest wielu zawodników, z których można brać przykład. Oglądam polską i europejska piłkę i wiele można z tego przenieść na własne poczynania na boisku.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zmieniałeś Koronę na GKS, zostałeś ojcem. Narodziny pierwszego potomka to zapewne znacznie większe wydarzenie niż zmiana barw klubowych?
- Początki były bardzo trudne, ale poradziłem sobie i bardzo się cieszę, że mam syna. Wszystko zmieniło się o 180 stopni i nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego.
Rozmawiał Michał Knura
Miedź Legnica - GKS Tychy
środa, 16:00
Sędzia Łukasz Bednarek (Koszalin)
Jakub Bąk, piłkarz GKS-u Tychy: - Trzeba sobie jasno powiedzieć, że mecz z Sandecją nam nie wyszedł. Pojechaliśmy do Grudziądza, by po prostu lepiej zagrać. Myślę, że nam się to udało, bo zdobyliśmy trzy punkty na bardzo trudnym terenie. Dzięki nam, nikt już nie powie, że stadionu Olimpii nie zdobyła żadna drużyna. Bardzo się z tego cieszymy.
Grasz w tyskim beniaminku od początku sezonu, ale strzelać zacząłeś dopiero na wiosnę. Dwa gole w ostatnim spotkaniu świadczą o tym, że w rundzie rewanżowej jesteś po prostu w lepszej formie?
- Czuję się lepiej, pewniej na boisku. Wiele daje coraz lepsze zgranie naszej drużyny. Mam nadzieję, że w następnych meczach będzie jeszcze lepiej.
Twojego drugiego trafienia z Olimpią nie byłoby, gdyby nie dobre zagranie Piotra Rockiego. To jeden z tych zawodników, z którymi współpracuje ci się najlepiej?
- Tak. Co do drugiej bramki w Grudziądzu, to w przerwie rozmawialiśmy o zagraniach. Powiedziałem mu, żeby dośrodkował na krótki słupek, bo bramkarz praktycznie stoi w miejscu. Ja się tam znalazłem i wpadło.
Piotr Rockiego nazwałeś kiedyś żartobliwie swoim tatą, w szatni jest jeszcze doświadczony Krzysztof Bizacki. Wiele się od nich uczysz, prosisz o rady?
- Dużo dają wskazówek na treningach i po zajęciach. Tylko się cieszyć, że mamy takich zawodników w drużynie, którzy pomagają młodym u progu ich kariery. Dobrze, że są w szatni.
Masz już za sobą debiut w ekstraklasie w barwach Korony Kielce, potem jednak nie wszystko ułożyło się tak jak byś chciał. Patrząc z perspektywy ostatnich kilku miesięcy możesz powiedzieć, że przejście do Tychów się opłaciło, a śląskie powietrze ci służy.
- To nie moja pierwsza przygoda ze śląskim klubem, bo przez jakiś czas byłem w drużynie juniorów Ruchu Chorzów... (jesień 2009/2010 - przyp. MK).
Czemu nie udało się wybić w drużynie "Niebieskich"?
- Nie udało się, nie wspominam tego czas zbyt miło. Nie chcę jednak do tego wracać. Potem ze Stali Rzeszów wykupiła mnie Korona, gdzie miałem okazję zagrać kilka razy w ekstraklasie. Do GKS-u zostałem wypożyczony na moją prośbę. Cieszę się z tego i myślę, że wyjdzie mi to na dobre.
Po bardzo dobrej w waszym wykonaniu rundzie jesiennej mówiło się, że to wynik ponad stan, zrealizowany plan maksimum i wiosną może być różnie. Jak na razie kontynuujecie dobrą passę i liczycie się w walce o awans do ekstraklasy.
- Po prostu mało gadamy, a dużo robimy na boisku. Ciężko pracujemy - razem ze sztabem szkoleniowym - i widać tego efekty.
Pewnie masz nadzieję, że w kolejnym sezonie będziesz występować w klubie z wyższej półki, grającym w ekstraklasie?
- Na pewno nadzieje i plany są takie, by wspiąć się wyżej. Jak będzie? Zobaczymy po sezonie.
A co byś powiedział na powrót do ekstraklasy w drużynie z Tychów?
- Ekstraklasa nie jest naszym celem i o tym nie mówimy. My robimy swoje, mieliśmy się utrzymać w I lidze i to już jest przesądzone. Jaka będzie przyszłość, zweryfikują wyniki do końca sezonu.
Nie przychodzi wam pracować w łatwych warunkach. Domowe mecze w Jaworznie, całkiem niedawno wciąż musieliście trenować na sztucznej nawierzchni...
- Początkowo nie było tak trudno, bo wszystkie zespoły trenowały na sztucznej trawie. Jednak z biegiem czasu przechodziły na naturalne boiska, a my dalej nie schodziliśmy ze sztucznej i było trochę kłopotów. Ostatnio jednak coraz więcej trenujemy na boiskach trawiastych i nasza gra też się poprawiła. Wygląda to wszystko coraz lepiej.

W dzisiejszym spotkaniu z Miedzią nie jesteście faworytem, ale to wam chyba służy?
- Postaramy się zatrzymać drużynę z Legnicy, która ma w swoim składzie wiele dobrych zawodników. Nie jesteśmy stawiani w roli faworyta, ale zrobimy wszystko, by zdobyć tam jeden, a najlepiej trzy punkty.
Jesteś fanem nowego mistrza Anglii - Manchesteru United. Dobre wzory masz skąd czerpać.
- Od małego kibicuję tej drużynie i biorę przykład. Moim marzeniem i celem była gra w takim właśnie zespole. Może kiedyś się spełni to moje marzenie...
Twój ulubiony piłkarz też gra w drużynie Alexa Fergusona?
- Nie ma takiego jednego piłkarza. Jest wielu zawodników, z których można brać przykład. Oglądam polską i europejska piłkę i wiele można z tego przenieść na własne poczynania na boisku.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zmieniałeś Koronę na GKS, zostałeś ojcem. Narodziny pierwszego potomka to zapewne znacznie większe wydarzenie niż zmiana barw klubowych?
- Początki były bardzo trudne, ale poradziłem sobie i bardzo się cieszę, że mam syna. Wszystko zmieniło się o 180 stopni i nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego.
Rozmawiał Michał Knura
Miedź Legnica - GKS Tychy
środa, 16:00
Sędzia Łukasz Bednarek (Koszalin)
Polecane
I liga