Polski ogień nie wystarczył. Jakość po stronie Portugalczyków

16.11.2018

Maleją szanse Polaków na awans do Młodzieżowych Mistrzostw Europy i Igrzysk Olimpijskich. "Biało-Czerwoni" zostawili przy Roosevelta mnóstwo zdrowia, ale długimi momentami nie potrafili zatrzeć różnicy dzielącej ich umiejętności od jakości prezentowanej przez rówieśników z Portugalii. Postawę naszego zespołu docenili kibice, którzy na obiekcie w Zabrzu stawili się w sile 13 tysięcy osób!

Łukasz Sobala/Press Focus

Przez prawie pół godziny podopieczni trenera Czesława Michniewicza byli równorzędnym rywalem dla faworyzowanych gości. Portugalczycy prowadzili grę, indywidualne umiejętności były zdecydowanie po ich stronie, ale Polacy konsekwencją w grze potrafili niwelować atuty przeciwnika.

Schody zaczęły się w 25. minucie. Najpierw Kamila Grabarę sprawdził Joao Carvalho. Kilka chwil później próbę tego samego zawodnika w ostatnim momencie blokowali polscy defensorzy. Wreszcie w 29. minucie Portugalczycy wyprowadzili zabójczą kontrę. Prawą stroną zabrał się Joao Felix, który dostrzegł że Diogo Jota zgubił w polu karnym polskiego obrońcę. Posłał idealną piłkę do partnera, a napastnik Wolverhampton wpakował ją do niemal pustej już bramki "Biało-Czerwonych".

Od tego momentu przewaga podopiecznych Rui Jorge stała się widoczna. Portugalczycy z łatwością wychodzili spod pressingu Polaków, budowali wielopodaniowe akcje i zmuszali do biegania swoich rywali. W 41. minucie dobrą interwencją popisał się Grabara, który obronił uderzenie Felixa. W końcówce pierwszej odsłony przyjezdnych postraszył za to Szymon Żurkowski, ale piłka po jego indywidualnej akcji pofrunęła tuż nad bramką Joela Pereiry. 

Sposób, w jaki poruszali się po boisku Portugalczycy imponował również po przerwie, choć ich przewaga długo nie przekładała się na klarowne okazje do podwyższenia rezultatu. Problem w tym, że to Polacy byli zmuszeni do odrabiania strat, tymczasem kompletnie nie potrafili znaleźć sposobu na zatrudnienie Joela Pereiry.

"Biało-Czerwoni" pedał gazu wcisnęli na 20 minut przed końcowym gwizdkiem. Najpierw zakotłowało się co portugalskiej "szesnastce", ale po tym jak Wieteska głową wycofał piłkę do Patryka Dziczka, piłkarz Piasta został zablokowany. Kilka minut później kąśliwie z dystansu uderzał Żurkowski i bramkarz Portugalczyków w końcu musiał interweniować. Do prawdziwego wysiłku został zmuszony w 74. minucie, gdy po akcji Kamila Jóźwiaka potężnym uderzeniem popisał się Dziczek.

3 minuty później kunsztem popisał się Grabara. Wydawało się, że sytuacja polskiego bramkarza jest beznadziejna, gdy piłkę od rezerwowego Heriberto Tavareza dostał Carvahlo. Portugalski pomocnik stanął oko w oko z golkiperem Liverpoolu ale były zawodnik chorzowskiego Ruchu wygrał ten pojedynek. Po chwili swój zespół od utraty gola cudem ratował Pereira, gdy po akcji Filipa Jagiełło omal nie zaskoczył go jeden z jego defensorów. Swoją okazję w ostatniej minucie miał jeszcze Bartosz Kapustka, ale nie trafił w bramkę po świetnym dośrodkowaniu Jagiełły.

Porażka 0:1 oznacza, że podopieczni trenera Michniewicza do awansu potrzebują wygranej w rewanżu. Spotkanie w Portugalii obędzie się we wtorek o godzinie 18:00.

Polska - Portugalia 0:1 (0:1)
0:1 - Diogo Jota 29'

Polska: Grabara - Gumny, Wieteska, Bielik, Pestka - Michalak (67' Jóźwiak), Dziczek, Kapustka, Żurkowski, Szymański (72' Jagiełło) - Kownacki (77' Świderski). Trener: Czesław Michniewicz.

Portugalia: Pereira - Goncalves, Fernandes, Leite, Ribeiro - Horta (86' Costa), Eustaquio, Carvalho, Fernandes - Felix (75' Leao), Jota (65' Tavarez). Trener: Rui Jorge.

Sędzia: Georgi Kabakow (Bułgaria)
Żółte kartki: Kapustka (Polska)
Widzów: 12982

autor: ŁM

Przeczytaj również