Polska - Wenezuela 3-1. Mecz pod znakiem częstochowskich akcentów
04.07.2009
Polakom nie udało się wejść w spotkanie tak dobrze, jak podczas pierwszej potyczki. Spowodowało to, że to Wenezuelczykom udało się odskoczyć już na samym początku. Spora w tym zasługa, przymierzanego do AZS-u Częstochowa, Andiego Rojasa. Przyjmujący gości z Ameryki Południowej pokazywał, że potrafi grać z "głową" i silne ataki przeplatał technicznymi zagraniami. Pod koniec seta w taktycznej zmianie wziął udział Grzegorz Łomacz i po chwili "biało-czerwoni" doprowadzili do remisu. Ostatecznie to jednak nasi rywale wygrali seta.
Druga partia to już jednak bezdyskusyjny popis naszej reprezentacji. Świetnie funkcjonował blok. Raz po raz Leszek Możdzonek i Nowakowski zatrzymywali bezradnych Wenezuelczyków. Bohaterem seta został jednak były zawodnik "Akademików" z Częstochowy, Zbigniew Bartman. Przyjmujący Gazpromu Surgut nękał niemiłosiernie gości zagrywką. W połowie trzeciej partii z powodu skurczów boisko opuścił Marcel Gromadowski, a w jego miejsce pojawił się bohater piątkowej potyczki, Jakub Jarosz. Gdy dodatkowo miejsce Woickiego zastąpił Łomacz, Polacy dogonili rywali i objęli prowadzenie 2-1 w całym spotkaniu.
W ostatniej odsłonie "biało-czerwoni" skutecznie punktowali za sprawą Jarosza. U atakującego ZAKSY widać było spore pokłady energii, co przekładało się na wysoką skuteczność w ataku. Z kolei po drugiej stronie siatki z każdą minutą coraz gorzej prezentował się Diaz i to zaważyło na tym, że w końcówce Wenezuela nie potrafiła już skutecznie powalczyć o tie-breaka.
Druga partia to już jednak bezdyskusyjny popis naszej reprezentacji. Świetnie funkcjonował blok. Raz po raz Leszek Możdzonek i Nowakowski zatrzymywali bezradnych Wenezuelczyków. Bohaterem seta został jednak były zawodnik "Akademików" z Częstochowy, Zbigniew Bartman. Przyjmujący Gazpromu Surgut nękał niemiłosiernie gości zagrywką. W połowie trzeciej partii z powodu skurczów boisko opuścił Marcel Gromadowski, a w jego miejsce pojawił się bohater piątkowej potyczki, Jakub Jarosz. Gdy dodatkowo miejsce Woickiego zastąpił Łomacz, Polacy dogonili rywali i objęli prowadzenie 2-1 w całym spotkaniu.
W ostatniej odsłonie "biało-czerwoni" skutecznie punktowali za sprawą Jarosza. U atakującego ZAKSY widać było spore pokłady energii, co przekładało się na wysoką skuteczność w ataku. Z kolei po drugiej stronie siatki z każdą minutą coraz gorzej prezentował się Diaz i to zaważyło na tym, że w końcówce Wenezuela nie potrafiła już skutecznie powalczyć o tie-breaka.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia