Polonia i Podbeskidzie mają ten sam problem. Ruch i Górnik te same radości
01.10.2012
Strzelać w 80. minucie...
- Może powinniśmy strzelamy bramki za wcześnie? Może gdybyśmy strzelili gola w 80. minucie, to udałoby się nam dotrzymać prowadzenie? - rozwiązania problemów Podbeskidzia próbował szukać Słowak Robert Demjan. Bielszczanie nie potrafią dotrzymać prowadzenia do końca, choć już cztery razy prowadzili. - Gdyby w piłkę grało się do pierwszej strzelonej bramki, bylibyśmy w czołówce ekstraklasy - zauważył Krzysztof Król. My zauważamy, że gdyby babcia miała gonady męskie to... sami wiecie.
... czy może w 94.?
Bielską metodę chcą "ulepszać" w Bytomiu. Poloniści, którzy też mieli - wedle słów prezesa - z tym składem zajmować miejsce w środku tabeli, a są na samym dole, którzy także strzelają bramki pierwsi, a potem zawsze trwonią prowadzenie, dochodzą do podobnych wniosków. - Trener mówi, żebyśmy może lepiej strzelali bramki w 94. minucie, bo wtedy nie będzie już ryzyka straty gola - przyznał Piotr Kulpaka. A może by tak spróbować strzelać i w 3. i w 94. minucie?
Przełamanie w Ruchu...
- W pierwszej połowie Ruch był takim Ruchem, jaki chcieliśmy. W drugiej był już Ruchem wicemistrzem Polski - stwierdził Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia. Chorzowianie czwarty raz z rzędu odrabiali straty i po raz czwarty skutecznie. Nie do zatrzymania był Arkadiusz Piech, który strzelił gola nawet mimo gry na środkach przeciwbólowych i bolesnego starcia z Mateuszem Bąkiem. Przełamał się też Maciej Jankowski, który ostatni raz trafił do siatki w marcu, mniej więcej wtedy, gdy Podbeskidzie po raz ostatni wygrywało.
... i w Górniku
Podobne, a nawet jeszcze lepsze nastroje mają za to w Zabrzu. Po raz trzeci z rzędu przy Roosevelta poległ urzędujący mistrz. I to jak poległ! Śląsk Wrocław, mimo że rozpoczął od prowadzenia uzyskanego po strzale Piotra "To po prostu kompleks Ruchu" Ćwielonga. Później jednak strzelecko przebudził się Prejuce Nakoulma, który strzelił dwa gole. O tym, że jest to nie lada wyczyn niech świadczy fakt, że do wczoraj trafił w tym roku do siatki tylko... trzy razy. Arkadiusz Milik podtrzymał za to wysoką formę i Górnik tylko potwierdził wyjątkowo dobrą formę. Sobotnie Derbiki z Podbeskidziem zapowiadają się dość jednostronnie...
Wszystko przez Marcelka...
- Widziałem piłkę lecącą w moim kierunku wzdłuż pola bramkowego i pomyślałem sobie o tym, że będę mógł przed kamerami zrobić kołyskę dla Marcelka. Za wcześnie. Zmarnowałem 200-procentową okazję - kajał się Łukasz Kopczyk, kapitan GKS-u Tychy po meczu z Arką Gdynia. A urodzony w zeszły czwartek Marcelek na kołyskę musi poczekać. Choć szansę na nią miał nie tylko jego tata, ale też Bartłomiej Babiarz i Mateusz Bukowiec. Obaj trafili jednak w poprzeczki i tyszanie przerwali serię zwycięstw.
Rzadki wyczyn GieKSy
- Nieczęsto zdarza nam się wygrać dwa mecze z rzędu, ale stąpajmy twardo po ziemi - zaapelował po wygranej 2-0 z Sandecją Nowy Sącz Przemysław Pitry, napastnik GKS-u Katowice. Faktycznie, można "odlecieć", kiedy wygranie dwóch meczów z rzędu jest wyczynem nie notowanym przy Bukowej od połowy kwietnia. Gdyby jeszcze w sobotę katowiczanom udałoby się zwyciężyć w derbach z GKS-em Tychy, tonować nastroje może być jednak trudno. Tak piłkarze są nieprzyzwyczajeni do regularnego wygrywania...
- Może powinniśmy strzelamy bramki za wcześnie? Może gdybyśmy strzelili gola w 80. minucie, to udałoby się nam dotrzymać prowadzenie? - rozwiązania problemów Podbeskidzia próbował szukać Słowak Robert Demjan. Bielszczanie nie potrafią dotrzymać prowadzenia do końca, choć już cztery razy prowadzili. - Gdyby w piłkę grało się do pierwszej strzelonej bramki, bylibyśmy w czołówce ekstraklasy - zauważył Krzysztof Król. My zauważamy, że gdyby babcia miała gonady męskie to... sami wiecie.
... czy może w 94.?
Bielską metodę chcą "ulepszać" w Bytomiu. Poloniści, którzy też mieli - wedle słów prezesa - z tym składem zajmować miejsce w środku tabeli, a są na samym dole, którzy także strzelają bramki pierwsi, a potem zawsze trwonią prowadzenie, dochodzą do podobnych wniosków. - Trener mówi, żebyśmy może lepiej strzelali bramki w 94. minucie, bo wtedy nie będzie już ryzyka straty gola - przyznał Piotr Kulpaka. A może by tak spróbować strzelać i w 3. i w 94. minucie?
Przełamanie w Ruchu...
- W pierwszej połowie Ruch był takim Ruchem, jaki chcieliśmy. W drugiej był już Ruchem wicemistrzem Polski - stwierdził Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia. Chorzowianie czwarty raz z rzędu odrabiali straty i po raz czwarty skutecznie. Nie do zatrzymania był Arkadiusz Piech, który strzelił gola nawet mimo gry na środkach przeciwbólowych i bolesnego starcia z Mateuszem Bąkiem. Przełamał się też Maciej Jankowski, który ostatni raz trafił do siatki w marcu, mniej więcej wtedy, gdy Podbeskidzie po raz ostatni wygrywało.
... i w Górniku
Podobne, a nawet jeszcze lepsze nastroje mają za to w Zabrzu. Po raz trzeci z rzędu przy Roosevelta poległ urzędujący mistrz. I to jak poległ! Śląsk Wrocław, mimo że rozpoczął od prowadzenia uzyskanego po strzale Piotra "To po prostu kompleks Ruchu" Ćwielonga. Później jednak strzelecko przebudził się Prejuce Nakoulma, który strzelił dwa gole. O tym, że jest to nie lada wyczyn niech świadczy fakt, że do wczoraj trafił w tym roku do siatki tylko... trzy razy. Arkadiusz Milik podtrzymał za to wysoką formę i Górnik tylko potwierdził wyjątkowo dobrą formę. Sobotnie Derbiki z Podbeskidziem zapowiadają się dość jednostronnie...
Wszystko przez Marcelka...
- Widziałem piłkę lecącą w moim kierunku wzdłuż pola bramkowego i pomyślałem sobie o tym, że będę mógł przed kamerami zrobić kołyskę dla Marcelka. Za wcześnie. Zmarnowałem 200-procentową okazję - kajał się Łukasz Kopczyk, kapitan GKS-u Tychy po meczu z Arką Gdynia. A urodzony w zeszły czwartek Marcelek na kołyskę musi poczekać. Choć szansę na nią miał nie tylko jego tata, ale też Bartłomiej Babiarz i Mateusz Bukowiec. Obaj trafili jednak w poprzeczki i tyszanie przerwali serię zwycięstw.
Rzadki wyczyn GieKSy
- Nieczęsto zdarza nam się wygrać dwa mecze z rzędu, ale stąpajmy twardo po ziemi - zaapelował po wygranej 2-0 z Sandecją Nowy Sącz Przemysław Pitry, napastnik GKS-u Katowice. Faktycznie, można "odlecieć", kiedy wygranie dwóch meczów z rzędu jest wyczynem nie notowanym przy Bukowej od połowy kwietnia. Gdyby jeszcze w sobotę katowiczanom udałoby się zwyciężyć w derbach z GKS-em Tychy, tonować nastroje może być jednak trudno. Tak piłkarze są nieprzyzwyczajeni do regularnego wygrywania...
Polecane
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów