Pogoń - Górnik 0-2. Zemsta jest słodka, a do tego może dać awans!
12.05.2010
Przed pierwszym gwizdkiem ciśnienie było ogromne. Zabrzanie zdawali sobie sprawę, że muszą wygrać, by nie pozwolić odskoczyć Sandecji Nowy Sącz i wyeliminować szczecińską Pogoń z walki o awans.
Pierwsza połowa szlagierowego pojedynku obfitowała w wiele strzałów z dystansu. Bramkarze obu zespołów spisywali się jednak dobrze i nie popełniali błędów. W 36. minucie goście powinni prowadzić, bowiem kapitalne podanie od Grzegorza Bonina otrzymał Adrian Świątek. 24-latek nie wykorzystał doskonałej okazji i Radosław Janukiewicz obronił jego uderzenie.
Zarówno Adam Nawałka, jak i Piotr Mandrysz, musieli w przerwie wstrząsnąć swoimi zawodnikami. Obie ekipy wyszły na drugą odsłonę niezwykle zmotywowane i od razu starały się atakować. Zabrzanie mieli sporo szczęścia po strzale Przemysława Pietruszki. Kiedy zanosiło się, że to "Portowcy" jako pierwsi zdobędą bramkę, sygnał ostrzegawczy wysłali "Górnicy". Robert Szczot popisał się świetnym dryblingiem, zmylił Macieja Mysiaka i z 16 metrów huknął pod poprzeczkę. Kapitalną interwencją popisał się Janukiewicz, przenosząc futbolówkę ponad bramką. Po chwili bramkarz Pogoni i tak wyciągał piłkę z siatki. Aktywny tego dnia Mariusza Magiera dośrodkował wprost na głowę Świątka, a ten pokonał golkipera szczecinian. Wysocy stoperzy gospodarzy nie potrafili upilnować najniższego zawodnika na boisku!
Pogoń po stracie gola była zupełnie pogubiona, co skutecznie wykorzystał Górnik. Nie minęło siedem minut, a kibice gości po raz drugi eksplodowali z radości. Bonin wywalczył piłkę, podniósł głowę do góry, wypatrzył wbiegającego Przybylskiego, a temu nie pozostało nic innego, jak posłać piłkę do siatki. Chwilę po wznowieniu piłkarze beniaminka byli bliscy strzelenia bramki kontaktowej. Dariusz Zawadzki mocno uderzył piłkę głową. Trafił w słupek.
Górnik w udany zatem sposób zemścił się Pogoni za to, że ta tak dobrze radziła sobie z innymi naszymi drużynami w tym sezonie.
Pierwsza połowa szlagierowego pojedynku obfitowała w wiele strzałów z dystansu. Bramkarze obu zespołów spisywali się jednak dobrze i nie popełniali błędów. W 36. minucie goście powinni prowadzić, bowiem kapitalne podanie od Grzegorza Bonina otrzymał Adrian Świątek. 24-latek nie wykorzystał doskonałej okazji i Radosław Janukiewicz obronił jego uderzenie.
Zarówno Adam Nawałka, jak i Piotr Mandrysz, musieli w przerwie wstrząsnąć swoimi zawodnikami. Obie ekipy wyszły na drugą odsłonę niezwykle zmotywowane i od razu starały się atakować. Zabrzanie mieli sporo szczęścia po strzale Przemysława Pietruszki. Kiedy zanosiło się, że to "Portowcy" jako pierwsi zdobędą bramkę, sygnał ostrzegawczy wysłali "Górnicy". Robert Szczot popisał się świetnym dryblingiem, zmylił Macieja Mysiaka i z 16 metrów huknął pod poprzeczkę. Kapitalną interwencją popisał się Janukiewicz, przenosząc futbolówkę ponad bramką. Po chwili bramkarz Pogoni i tak wyciągał piłkę z siatki. Aktywny tego dnia Mariusza Magiera dośrodkował wprost na głowę Świątka, a ten pokonał golkipera szczecinian. Wysocy stoperzy gospodarzy nie potrafili upilnować najniższego zawodnika na boisku!
Pogoń po stracie gola była zupełnie pogubiona, co skutecznie wykorzystał Górnik. Nie minęło siedem minut, a kibice gości po raz drugi eksplodowali z radości. Bonin wywalczył piłkę, podniósł głowę do góry, wypatrzył wbiegającego Przybylskiego, a temu nie pozostało nic innego, jak posłać piłkę do siatki. Chwilę po wznowieniu piłkarze beniaminka byli bliscy strzelenia bramki kontaktowej. Dariusz Zawadzki mocno uderzył piłkę głową. Trafił w słupek.
Górnik w udany zatem sposób zemścił się Pogoni za to, że ta tak dobrze radziła sobie z innymi naszymi drużynami w tym sezonie.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów