Podwójna stawka derbów. Chodzi nie tylko o prestiż, ale też o utrzymanie

29.05.2014
GKS Tychy jest nad "kreską", ale nawet wygrana w najbliższych derbach przy Bukowej może nie zapewnić utrzymania na zapleczu ekstraklasy. - Szkoda, że musimy je rozegrać w takim momencie - mówi Piotr Misztal.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
GKS Tychy ma tyle samo punktów co Chojniczanka Chojnice i Stomil Olsztyn, który ma najgorszy bilans meczów między tymi zespołami i znajduje się na miejscu spadkowym. Żeby być pewnym utrzymania, podopieczni trenera Jana Żurka muszą więc wygrać oba najbliższe pojedynki - z GKS-em Katowice i Miedzią Legnica.

- Sami sobie zgotowaliśmy taki los, więc w dwóch czekających nas meczach musimy zrobić wszystko, żeby wygrać. Z jednej strony - mamy wielu doświadczonych piłkarzy, ale są też młodzi, dla których mecz przy Bukowej będzie dużym wydarzeniem. Musimy jednak temu sprostać i na pewno nikt się nie będzie bał - zapewnia bramkarz tyszan, Piotr Misztal. - Derbowe spotkanie z GKS-em nie będzie łatwe. Szkoda, że musimy je rozegrać w takim momencie - dodaje.

Podczas spotkania z Okocimskim Brzesko (wygranym przez tyszan) swoje niezadowolenie wyrazili kibice GKS-u, którzy wywiesili transparent, skierowany do dyrektora Henryka Droba, Jana Żurka i "gwiazd", czyli niektórych piłkarzy. Fani dali do zrozumienia, że nie chcą już ich widzieć w klubie. - Trudno to komentować. Na pewno nikomu to nie pomaga. Każdy zdaje sobie sprawę, w jakiej jesteśmy sytuacji i  co walczymy. Rozmawiałem z trenerem i drużyną, ale żadnych nerwowych ruchów nie będzie - zapewnia Drob.
źródło: SPORT

Przeczytaj również