Podolski w Legii? Nie ma szans. "Z szacunku do Zabrza"

30.01.2017
- W Gliwicach mieszka moja babcia, ma ponad 80 lat, ale na szczęście czuje się bardzo dobrze. Ja naprawdę bym chciał, żeby kiedyś przyszła na mój mecz na stadionie Górnika. I wierzę, że tak się stanie, choć gwarancji dać nie mogę - przyznaje Lukas Podolski. A co, jeśli ofertę złożyłby inny klub z Polski?
Łukasz Laskowski/Press Focus
O Lukasie Podolskim znów zrobiło się głośno. Przed tygodniem strzelił aż pięć bramek w spotkaniu Pucharu Turcji, w którym jego Galatasaray Stambuł rozbiło 24 Erzincaspor 6:2. Tym samym urodzony w Gliwicach napastnik zapisał się w historii klubu. Tylko pięciu zawodników może się pochwalić takim wyczynem. - Przede mną Mario Jardel, a wcześniej, 30 czy 40 lat temu, piłkarze z Turcji. Ja tak skuteczny w jednym meczu nie byłem nigdy - przyznaje w rozmowie z "Super Expressem" napastnik.

W rozmowie z dziennikiem Podolski został zapytany o to, co zrobiłby, gdyby chciała go pozyskać Legia Warszawa. 32-latek zapewnia, że nie przyjąłby takiej oferty. - Legia jest najlepszym polskim klubem, grała w Lidze Mistrzów, pokazała się w Europie. Rozwija się i bardzo dobrze. Ale ja jestem chłopakiem ze Śląska. Urodziłem się w Sośnicy, wychowałem się na tamtych ulicach, tam są ludzie, którzy dużo mi dali. I tylko tam wyobrażam sobie grę jeśli chodzi o Polskę. Mówiłem, że chciałbym zagrać jeszcze w Górniku i zdania nie zmieniam. Inne polskie kluby nie wchodzą w grę. Z szacunku do Zabrza i do tego, co dało mi moje dzieciństwo - podkreśla.

Chyba nie było jeszcze rozmowy polskiego dziennikarza z Podolskim, w którym nie byłby poruszany wątek wspomnianej deklaracji gry przy Roosevelta. Jak do tematu podchodzi mistrz świata z 2014 roku w tym momencie? - W Gliwicach mieszka moja babcia, ma ponad 80 lat, ale na szczęście czuje się bardzo dobrze. Ja naprawdę bym chciał, żeby kiedyś przyszła na mój mecz na stadionie Górnika. I wierzę, że tak się stanie, choć gwarancji dać nie mogę, bo w karierze piłkarza rzeczy dzieją się bardzo szybko. Wiadomo, że teraz są różne kierunki: Chiny, Ameryka… Tyle, że jeśli będę zdrowy, to mogę jeszcze z pięć lat pograć. Na koniec kariery pewnie nie będzie to ani Real, ani Bayern, ani Barcelona, ale są też inne kluby. Górnika z tej listy nie skreślam - tłumaczy.
źródło: Super Express/SportSlaski.pl

Przeczytaj również