Podbeskidzie - Piast 2-0. "Zaskoczyła nas szybka gra gospodarzy"
22.09.2010
- Ten skład wcale nie był rezerwowy, w lidze spokojnie dałby radę - zapewnił Michał Osiński, obrońca Podbeskidzia. Fakty są jednak takie, że trener Robert Kasperczyk do gry z Piastem desygnował aż sześciu zawodników, którzy w meczach ligowych raczej nie wybiegali w podstawowej jedenastce - Tomasza Górkiewicza, Łukasza Matusiaka, Damiana Chmiela, Sylwestra Patejuka, Piotra Malinowskiego i Damiana Byrtka, wychowanka, który debiutował przed bielską publicznością.
- Muszę powiedzieć, że zawodnicy, którzy dzisiaj nie wystąpili, choć byli sprawni, byli mocno zawiedzeni, że ich odstawiłem. Najbardziej Adam Cieśliński, który, mam nadzieję, że się na mnie nie obraził - śmiał się Kasperczyk. Do śmiechu nie było za to Marcinowi Broszowi, który został serdecznie przywitany przez bielskich kibiców. - Mocno się nastawialiśmy na puchar, więc żałujemy, że wyjeżdżamy stąd przegrani - smucił się.
Bielszczanie przez cały mecz mieli przewagę, stwarzali więcej sytuacji. Szczególnie aktywny był duet Malinowski-Patejuk, jednak żadna próba nie kończyła się bramką. Dopiero na kwadrans przed końcem meczu, gdy pachniało już dogrywką, fantastycznym podaniem z głębi pola popisał się Robert Demjan. Do piłki dobiegł Patejuk i przerzucił ją nad głową Krzysztofa Kozika.
- Było wiadomo, że kto strzeli pierwszy gola, ten będzie rozdawał karty. Tak się stało. Ciężko było potem odrabiać straty - tłumaczył Brosz. Piast, po utracie gola, rzucił się do ataku, ale gospodarze przetrzymali zagrożenie, a w ostatniej minucie przeprowadzili zabójczą kontrę. Patejuk idealnie zagrał na kompletnie pustą lewą flankę do Michała Osińskiego, a skrajny obrońca "Górali" popędził na bramkę i podwyższył na 2-0. - Obie drużyny miały swoje szanse, ale to Podbeskidzie umiało je wykorzystać. Liczyliśmy, że w końcówce odmienimy jeszcze losy meczu, ale ta kontra nas dobiła. W ogóle gospodarze bardzo nas zaskoczyli tą szybką grą, krótkimi piłkami - przyznał bramkarz Piasta.
Konferencja prasowa
Marcin Brosz (trener Piasta Gliwice): Sylwek Patejuk strzelił otwierającą bramkę i ciężko było potem odrobić straty. To boli, gdy zawodnik, którego ściągnąłem do Bielska, zdobywa przeciwko mojej drużynie tak ważną bramkę.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): Bardzo się cieszę z tego awansu, dziękuję trenerowi gości za stworzenie fajnego widowiska. W pierwszej połowie nie graliśmy tak wysokim pressingiem jak w lidze, wysuniętym napastnikiem był sam Sylwek Patejuk i dawno nie widziałem, żeby drużyna tak się męczyła w jakimś systemie. W przerwie szybko to zmieniliśmy, wpuściliśmy Roberta Demjana, który wypracował pierwszą bramkę. Chciałem mu dać trochę odpocząć, bo doszedł do nas trochę później i zawiesił sobie poprzeczkę wysoko na początku, a teraz pojawiają się głosy, że jest przemęczony. Jeśli chcemy mieć z niego jeszcze pożytek tej jesieni, to trzeba mu trochę dać odsapnąć, dlatego modliliśmy się, żeby nie było dogrywki.
- Muszę powiedzieć, że zawodnicy, którzy dzisiaj nie wystąpili, choć byli sprawni, byli mocno zawiedzeni, że ich odstawiłem. Najbardziej Adam Cieśliński, który, mam nadzieję, że się na mnie nie obraził - śmiał się Kasperczyk. Do śmiechu nie było za to Marcinowi Broszowi, który został serdecznie przywitany przez bielskich kibiców. - Mocno się nastawialiśmy na puchar, więc żałujemy, że wyjeżdżamy stąd przegrani - smucił się.
Bielszczanie przez cały mecz mieli przewagę, stwarzali więcej sytuacji. Szczególnie aktywny był duet Malinowski-Patejuk, jednak żadna próba nie kończyła się bramką. Dopiero na kwadrans przed końcem meczu, gdy pachniało już dogrywką, fantastycznym podaniem z głębi pola popisał się Robert Demjan. Do piłki dobiegł Patejuk i przerzucił ją nad głową Krzysztofa Kozika.
- Było wiadomo, że kto strzeli pierwszy gola, ten będzie rozdawał karty. Tak się stało. Ciężko było potem odrabiać straty - tłumaczył Brosz. Piast, po utracie gola, rzucił się do ataku, ale gospodarze przetrzymali zagrożenie, a w ostatniej minucie przeprowadzili zabójczą kontrę. Patejuk idealnie zagrał na kompletnie pustą lewą flankę do Michała Osińskiego, a skrajny obrońca "Górali" popędził na bramkę i podwyższył na 2-0. - Obie drużyny miały swoje szanse, ale to Podbeskidzie umiało je wykorzystać. Liczyliśmy, że w końcówce odmienimy jeszcze losy meczu, ale ta kontra nas dobiła. W ogóle gospodarze bardzo nas zaskoczyli tą szybką grą, krótkimi piłkami - przyznał bramkarz Piasta.
Konferencja prasowa
Marcin Brosz (trener Piasta Gliwice): Sylwek Patejuk strzelił otwierającą bramkę i ciężko było potem odrobić straty. To boli, gdy zawodnik, którego ściągnąłem do Bielska, zdobywa przeciwko mojej drużynie tak ważną bramkę.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): Bardzo się cieszę z tego awansu, dziękuję trenerowi gości za stworzenie fajnego widowiska. W pierwszej połowie nie graliśmy tak wysokim pressingiem jak w lidze, wysuniętym napastnikiem był sam Sylwek Patejuk i dawno nie widziałem, żeby drużyna tak się męczyła w jakimś systemie. W przerwie szybko to zmieniliśmy, wpuściliśmy Roberta Demjana, który wypracował pierwszą bramkę. Chciałem mu dać trochę odpocząć, bo doszedł do nas trochę później i zawiesił sobie poprzeczkę wysoko na początku, a teraz pojawiają się głosy, że jest przemęczony. Jeśli chcemy mieć z niego jeszcze pożytek tej jesieni, to trzeba mu trochę dać odsapnąć, dlatego modliliśmy się, żeby nie było dogrywki.
Polecane
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów