Podbeskidzie II - Rekord 0-1. Derby i trofeum dla Rekordu!

14.11.2010
- Ten mecz to była dla nas wielka frajda, a dla niektórych chłopaków nawet przygoda. Na co dzień nie gramy na takim stadionie, murawie i przy światłach - mówił Bartosz Woźniak z Rekordu.
Taką atrakcję zawdzięczają bielszczanie prezydentowi Jackowi Krywultowi, który wyraził zgodę na rozegranie finału Pucharu Polski podokręgu Bielsko-Biała na Stadionie Miejskim, na którym na co dzień występują piłkarze pierwszej drużyny Podbeskidzia oraz BKS-u Stal. Finałową potyczkę lepiej rozpoczęli Rekordziści, którzy już w pierwszych minutach mieli dwie wymarzone sytuacje. Najpierw z bliska spudłował kapitan Grzegorz Bogdan, a chwilę później piłka, po bombie Andrzeja Maślorza, odbiła się od poprzeczki. - Pierwsze 15 minut zdecydowanie nas zdominowali, ale potem mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje i powinniśmy byli je wykorzystać - stwierdził Marcin Folwarski z Podbeskidzia II.

Sytuacje o których mówi boczny pomocnik to uderzenie Mariusza Mikody obronione przez Macieja Wnętrzaka, haniebne pudło Łukasza Błasiaka po dograniu Rafała Jarosza oraz fantastyczny strzał z dystansu Łukasza Kanika, po którym futbolówka o centymetry minęła okienko bramki. Rezerwy Podbeskidzia były wspomagane przez kilku graczy z pierwszej drużyny - Pawła Linkę, Damiana Byrtka czy Mariusza Mikodę i z czasem zaowocowało to wypracowaniem przewagi. Zawodnicy "Dwójki" mieli pretensje do arbitra o niepodyktowanie rzutu karnego za zagranie ręką jednego z rywali.

- To była ewidentna ręka, karygodny błąd sędziego. Dramat - denerwował się Folwarski. W drugiej połowie to zawodnicy z Cygańskiego Lasu mieli już niepodważalną przewagę, świetną robotę wykonywał wprowadzony w przerwie Dawid Ogrocki, który często nękał obronę "Górali". Bramka wisiała w powietrzu i spadła z niego dopiero w końcowej fazie meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Krzysztof Koczur i dał Rekordowi zwycięstwo w okręgowym Pucharze Polski. - Nam przede wszystkim zależało, żeby spotkanie było ładne dla oka i myślę, że mimo tylko jednej bramki to się udało. Wygraliśmy zasłużenie, choć Podbeskidzie II też miało swoje szanse, jednak było ich mniej. Rywale mieli pretensje do sędziego. Nie wiem o co, bo arbiter mylił się rzadko, a jeśli już, to w obie strony - ocenił Mirosław Szymura, opiekun zwycięzców

- Bez dwóch zdań, Rekord wygrał dziś zasłużenie. Zależało nam na Pucharze, ale niestety się nie udało - kręcił głową Mariusz Mikoda z rezerw I-ligowca. Na wiosnę Rekord Bielsko-Biała będzie się bił o awans do centralnego Pucharu Polski w sezonie 2011/2012 ze zwycięzcami z innych śląskich podokręgów.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również