Podbeskidzie - Bełchatów 2-0. "Górale" po raz pierwszy w ćwierćfinale!
26.10.2010
Bielszczanie zagrali naprawdę fantastyczny mecz, w Bielsku-Białej dawno ich takich nie widziano. A wcale się na to nie zapowiadało, bo to rywal zajmuje czołową lokatę w ekstraklasie, a do tego wybiegł na mecz właściwie w podstawowym składzie. Tymczasem u gospodarzy zagrało aż siedmiu graczy, którzy ostatnio znajdowali się poza wyjściową jedenastką. W niczym to jednak nie przeszkodziło, bo "Górale" otwarli wynik już w... 90. sekundzie meczu! Takiego rozpoczęcia nikt się nie spodziewał.
Piękną akcję rozpoczął Mateusz Żyła, który zagrał na skrzydło do Michała Osińskiego. Ten dośrodkował wprost na głowę niekrytego Sylwestra Patejuka, który uderzył w samo okienko. - Pięknie weszliśmy w mecz - cieszył się Osiński. Również Grzegorz Baran, pomocnik gości, nie krył, że ta bramka miała duży wpływ na przebieg spotkania. - Musieliśmy gonić wynik, próbowaliśmy grać kombinacyjnie, ale oni wszystko kasowali - kręcił głową. - Musimy poważnie porozmawiać w szatni, bo nie możemy przegrywać w taki sposób - dodał.
Bielszczanie nadal byli niesamowici - świetne szanse mieli zwłaszcza Robert Demjan i Patejuk, jednak obaj spudłowali. - Może mogłem się zachować trochę bardziej spokojnie, bo uderzyłem od razu i nie trafiłem w bramkę - analizował Patejuk. - Inna sprawa, że jak będę w każdym meczu strzelał gola i zaliczał asystę, to będę zadowolony - przyznał. Asystę dołożył jeszcze w pierwszej połowie, kiedy po ładnej indywidualnej akcji dośrodkował do Demjana, a ten uprzedził bramkarza i z bliska wepchnął piłkę do bramki. - Widziałem Roberta kątem oka, ale przede wszystkim zagrywałem w ciemno. Dobrze się rozumiemy, więc był w odpowiednim miejscu - chwalił kolegę Patejuk.
W drugiej połowie bełchatowianie starali się odrobić straty, ale obrona Podbeskidzia funkcjonowała dziś bez zarzutu. - To co zagrali Bartłomiej Konieczny, Juraj Danczik i Richard Zajac, to było profesorstwo. Nie wiem czy oni zrobili choć jeden błąd - cieszył się trener Kasperczyk. Bielszczanie spokojnie kontrolowali grę, a GKS stworzył tylko dwie sytuacje. - Nie wiem dlaczego piłka po strzałach Nowaka i Kuświka nie wpadła do bramki - dziwił się Maciej Bartoszek, trener gości. - Na pewno wygrała dziś drużyna lepsza - zakończył.
Ćwierćfinałowe mecze odbędą się w marcu.
Konferencja prasowa:
Maciej Bartoszek (trener GKS-u Bełchatów): Mogę tylko pogratulować Podbeskidziu dalszej gry w Pucharze Polski. Lepiej nie wspominać o tym, jak wyglądaliśmy w pierwszej połowie. Zanim zaczęliśmy cokolwiek grać, to już przegrywaliśmy. W drugiej części gry Podbeskidzie mądrze kontrolowało sytuację.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Podbeskidzie jeszcze nigdy nie było w ćwierćfinale, więc jestem bardzo dumny. Bardzo cieszę się z tego co zagrali ci niestandardowi zawodnicy - Mateusz Żyła już na treningach kipiał żeby się pokazać, niemniej wiadomo, że trzonem zespołu była dziś starszyzna. Tak mniej więcej wyglądałyby mecze ekstraklasowe - przyjeżdżają drużyny, które chcą grać w piłkę.
Piękną akcję rozpoczął Mateusz Żyła, który zagrał na skrzydło do Michała Osińskiego. Ten dośrodkował wprost na głowę niekrytego Sylwestra Patejuka, który uderzył w samo okienko. - Pięknie weszliśmy w mecz - cieszył się Osiński. Również Grzegorz Baran, pomocnik gości, nie krył, że ta bramka miała duży wpływ na przebieg spotkania. - Musieliśmy gonić wynik, próbowaliśmy grać kombinacyjnie, ale oni wszystko kasowali - kręcił głową. - Musimy poważnie porozmawiać w szatni, bo nie możemy przegrywać w taki sposób - dodał.
Bielszczanie nadal byli niesamowici - świetne szanse mieli zwłaszcza Robert Demjan i Patejuk, jednak obaj spudłowali. - Może mogłem się zachować trochę bardziej spokojnie, bo uderzyłem od razu i nie trafiłem w bramkę - analizował Patejuk. - Inna sprawa, że jak będę w każdym meczu strzelał gola i zaliczał asystę, to będę zadowolony - przyznał. Asystę dołożył jeszcze w pierwszej połowie, kiedy po ładnej indywidualnej akcji dośrodkował do Demjana, a ten uprzedził bramkarza i z bliska wepchnął piłkę do bramki. - Widziałem Roberta kątem oka, ale przede wszystkim zagrywałem w ciemno. Dobrze się rozumiemy, więc był w odpowiednim miejscu - chwalił kolegę Patejuk.
W drugiej połowie bełchatowianie starali się odrobić straty, ale obrona Podbeskidzia funkcjonowała dziś bez zarzutu. - To co zagrali Bartłomiej Konieczny, Juraj Danczik i Richard Zajac, to było profesorstwo. Nie wiem czy oni zrobili choć jeden błąd - cieszył się trener Kasperczyk. Bielszczanie spokojnie kontrolowali grę, a GKS stworzył tylko dwie sytuacje. - Nie wiem dlaczego piłka po strzałach Nowaka i Kuświka nie wpadła do bramki - dziwił się Maciej Bartoszek, trener gości. - Na pewno wygrała dziś drużyna lepsza - zakończył.
Ćwierćfinałowe mecze odbędą się w marcu.
Konferencja prasowa:
Maciej Bartoszek (trener GKS-u Bełchatów): Mogę tylko pogratulować Podbeskidziu dalszej gry w Pucharze Polski. Lepiej nie wspominać o tym, jak wyglądaliśmy w pierwszej połowie. Zanim zaczęliśmy cokolwiek grać, to już przegrywaliśmy. W drugiej części gry Podbeskidzie mądrze kontrolowało sytuację.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Podbeskidzie jeszcze nigdy nie było w ćwierćfinale, więc jestem bardzo dumny. Bardzo cieszę się z tego co zagrali ci niestandardowi zawodnicy - Mateusz Żyła już na treningach kipiał żeby się pokazać, niemniej wiadomo, że trzonem zespołu była dziś starszyzna. Tak mniej więcej wyglądałyby mecze ekstraklasowe - przyjeżdżają drużyny, które chcą grać w piłkę.
Polecane