Pod Jasną Górą o "śmierć i życie". AZS w drodze do półfinału
26.03.2009
Po dwóch porażkach w Rzeszowie "Akademicy" są w trudnej sytuacji. Jeżeli przegrają także dzisiaj, pozostanie im walka o miejsca 5-8. Zwycięstwo oznaczać będzie czwarte spotkanie. Szanse na to, że częstochowianie do niego doprowadzą, są spore. Pierwsze mecze - choć przegrane - pokazały, że los zetknął dwa zespoły o zbliżonych możliwościach.
- W Rzeszowie nie było widać różnicy między pierwszą a szóstą drużyną i tego będę się trzymał - mówi trener Radosław Panas. - Tam o naszych porażkach decydowały niuanse. Gdybyśmy w kilku momentach mieli więcej szczęścia, a w paru innych gospodarze mieli go mniej, to mogliśmy odnieść przynajmniej jedno zwycięstwo. Czujemy niedosyt i postaramy się odwrócić losy rywalizacji. Wiemy, że już w Rzeszowie mogło być inaczej. Wcale nie stoimy na straconej pozycji - dodaje.
AZS dotychczas pozytywnie zaskakiwał, ale odpadnięcie w ćwierćfinale ligi na pewno po części zatarłoby korzystny obraz całego sezonu. Nawet jeżeli później udałoby się zająć piąte miejsce i zapewnić miejsce w europejskich pucharach.
Wśród rzeszowian zabraknie dzisiaj kontuzjowanych: Pawła Papkego i Piotra Łuki. Wszystko wskazuje na to, że trener Ljubomir Travica postawi na zwycięski skład z pierwszych meczów z trójką zawodników, którzy przed rokiem zdobyli z AZS-em puchar i wicemistrzostwo Polski.
- Mecz nie będzie łatwy - mówi Paweł Woicki. - W Częstochowie gra się trudno. Oni będą podrażnieni. Podejdą do spotkania ambicjonalnie. To jest walka na sportowe śmierć i życie. Szczególnie dla AZS-u. Jeśli zagramy dobrze w zagrywce, to na pewno wygramy. Jeśli nie, to będziemy musieli szukać sukcesu w innych elementach - przyznaje zawodnik.
- W Rzeszowie nie było widać różnicy między pierwszą a szóstą drużyną i tego będę się trzymał - mówi trener Radosław Panas. - Tam o naszych porażkach decydowały niuanse. Gdybyśmy w kilku momentach mieli więcej szczęścia, a w paru innych gospodarze mieli go mniej, to mogliśmy odnieść przynajmniej jedno zwycięstwo. Czujemy niedosyt i postaramy się odwrócić losy rywalizacji. Wiemy, że już w Rzeszowie mogło być inaczej. Wcale nie stoimy na straconej pozycji - dodaje.
AZS dotychczas pozytywnie zaskakiwał, ale odpadnięcie w ćwierćfinale ligi na pewno po części zatarłoby korzystny obraz całego sezonu. Nawet jeżeli później udałoby się zająć piąte miejsce i zapewnić miejsce w europejskich pucharach.
Wśród rzeszowian zabraknie dzisiaj kontuzjowanych: Pawła Papkego i Piotra Łuki. Wszystko wskazuje na to, że trener Ljubomir Travica postawi na zwycięski skład z pierwszych meczów z trójką zawodników, którzy przed rokiem zdobyli z AZS-em puchar i wicemistrzostwo Polski.
- Mecz nie będzie łatwy - mówi Paweł Woicki. - W Częstochowie gra się trudno. Oni będą podrażnieni. Podejdą do spotkania ambicjonalnie. To jest walka na sportowe śmierć i życie. Szczególnie dla AZS-u. Jeśli zagramy dobrze w zagrywce, to na pewno wygramy. Jeśli nie, to będziemy musieli szukać sukcesu w innych elementach - przyznaje zawodnik.
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia