"Pochlastałbym się, gdybyśmy tego meczu nie wygrali"
09.04.2017
W wyjściowym składzie Górnika Zabrze na mecz z Olimpią Grudziądz nie było kapitana zespołu, Adama Dancha. Wobec jego nieobecności kapitańską opaskę przejął Szymon Matuszek. - To była drugoplanowa sprawa, przede wszystkim cieszy to, że wygraliśmy. Oczywiście jestem dumny z tego, że mogłem poprowadzić drużynę tak wielkiego klubu, ale to było w tle tego wszystkiego - przyznał po spotkaniu, w którym mógł - a w zasadzie powinien - wpisać się na listę strzelców.
W drugiej połowie Górnik wykonywał dwa rzuty rożne z rzędu i w obu sytuacjach niewiele zabrakło, by zabrzanie podwyższyli prowadzenie. Zwłaszcza przy drugiej próbie Matuszek powinien pokonać bramkarza Olimpii, ale z niewielkiej odległości nie trafił w bramkę. - Przede wszystkim ta druga sytuacja. Pochlastałbym się, gdybyśmy tego meczu nie wygrali. Na szczęście moje błędy nadrabiała drużyna i to cieszy najbardziej. Jeden za drugiego musi nadrabiać i tak też było - podkreślił pomocnik. - A mi pozostaje tylko zostawać po treningach i ćwiczyć wykończenia sytuacji - dodał.
Górnik zdołał dowieźć prowadzenie do końca, dzięki czemu wygrał trzeci mecz z rzędu na własnym stadionie, a po raz drugi 14-krotny mistrz Polski ograł przy Roosevelta ekipę, która jest przed nim w tabeli. Zwycięstwa nad czołowymi drużynami zbyt wiele jednak nie dają, skoro przytrafiają się takie wpadki, jak ta w Kluczborku. Można więc odnieść wrażenie, że "Trójkolorowym" lepiej się gra z mocniejszymi ekipami, niż z tymi z dołu tabeli...
- Jakie można mieć wytłumaczenie na to, że w poprzednim meczu mieliśmy z 15 takich sytuacji i nie wykorzystaliśmy ich, a teraz od razu strzelamy gole w pierwszych dwóch? Niestety taka jest piłka i tak to się ułożyły nasze strzały - skomentował sytuację Matuszek. Mimo wszystko, chyba lepiej, że w następnym spotkaniu - już w środę - Górnik zagra z Zagłębiem Sosnowiec...
W drugiej połowie Górnik wykonywał dwa rzuty rożne z rzędu i w obu sytuacjach niewiele zabrakło, by zabrzanie podwyższyli prowadzenie. Zwłaszcza przy drugiej próbie Matuszek powinien pokonać bramkarza Olimpii, ale z niewielkiej odległości nie trafił w bramkę. - Przede wszystkim ta druga sytuacja. Pochlastałbym się, gdybyśmy tego meczu nie wygrali. Na szczęście moje błędy nadrabiała drużyna i to cieszy najbardziej. Jeden za drugiego musi nadrabiać i tak też było - podkreślił pomocnik. - A mi pozostaje tylko zostawać po treningach i ćwiczyć wykończenia sytuacji - dodał.
Górnik zdołał dowieźć prowadzenie do końca, dzięki czemu wygrał trzeci mecz z rzędu na własnym stadionie, a po raz drugi 14-krotny mistrz Polski ograł przy Roosevelta ekipę, która jest przed nim w tabeli. Zwycięstwa nad czołowymi drużynami zbyt wiele jednak nie dają, skoro przytrafiają się takie wpadki, jak ta w Kluczborku. Można więc odnieść wrażenie, że "Trójkolorowym" lepiej się gra z mocniejszymi ekipami, niż z tymi z dołu tabeli...
- Jakie można mieć wytłumaczenie na to, że w poprzednim meczu mieliśmy z 15 takich sytuacji i nie wykorzystaliśmy ich, a teraz od razu strzelamy gole w pierwszych dwóch? Niestety taka jest piłka i tak to się ułożyły nasze strzały - skomentował sytuację Matuszek. Mimo wszystko, chyba lepiej, że w następnym spotkaniu - już w środę - Górnik zagra z Zagłębiem Sosnowiec...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów