"Po to mnie sprowadzono do Zabrza, bym strzelał gole"

13.06.2014
Szymon Skrzypczak ostatni raz strzelił gola w sierpniu ubiegłego roku. Po nieudanym epizodzie w Katowicach liczy na to, że odzyska skuteczność. - Tej umiejętności się nie zapomina - mówi napastnik.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Skrzypczak dołączył do Górnika przed poprzednim sezonem. Przychodził jako król strzelców II ligi. W barwach KS-u Polkowice zdobył 21 bramek. Od tamtej pory pokonał jedynie bramkarza GKS-u Bełchatów w Pucharze Polski. W Katowicach zagrał tylko w pięciu spotkaniach.

- GKS-owi Katowice jako całej drużynie nie poszło w rundzie wiosennej. A jak drużynie nie idzie, to i poszczególni gracze mają problemy. Pojedynczy piłkarz nic nie zdziała, jeśli cały zespół zawodzi. Mecze nie układały się pod nasze dyktando, nie mogę też powiedzieć, że mnie grało się dobrze - przyznaje. Wpływ na słaby bilans Skrzypczaka miała też kontuzja.

- Miałem naciągnięty przyczep więzadła w stawie kolanowym. Jak wróciłem do zdrowia to akurat zostałem odsunięty od składu. GKS nie miał już szans walczyć o awans, sprawa była jasna, więc klub postawił na swoich piłkarzy, na tych, którzy zostaną dłużej w Katowicach. A wiadomo było, że ja po sezonie wrócę do Zabrza i dlatego grali inni - broni się napastnik.

W przyszłym tygodniu zawodnik rozpocznie treningi z Górnikiem. - Bardzo liczę na to, że uda mi się wykorzystać szansę i zostanę na dłużej w zespole. Chcę się pokazać z jak najlepszej strony przed nowym trenerem, który mnie nie zna. Będę ciężko pracował, by udowodnić mu swoją wartość. A przede wszystkim udowodnić, że nie zapomniałem jak strzela się bramki. Po to mnie zresztą sprowadzono do Zabrza, bym strzelał gole. A tej umiejętności się nie zapomina - podkreśla Skrzypczak.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również