"Po przyjściu trenera Mandrysza przez chwilę zostałem na lodzie..."
27.12.2011
- Po wycofaniu GKP z I ligi, zadzwonił do mniej trener Rafał Górak, z którym miałem bardzo dobry kontakt w Ruchu Radzionków i zaproponował mi, żebym rozpoczął treningi Tychach. Choć nie rozgrywałem w tym czasie meczów, to bardzo się cieszę, że miałem możliwość przez prawie dwa miesiące uczestniczyć w codziennym treningu z drużyną. W tyskiej szatni czuję się zresztą bardzo dobrze - przyznaje piłkarz.
Kiedy jednak Górak zdecydował się objąć GKS Katowice, wydawało się, że i Małkowski będzie musiał sobie poszukać nowego klubu. - Można powiedzieć, że zostałem wtedy na lodzie, bo bez trenera który, mnie chciał i bez kontraktu. Udowodniłem jednak nowemu szkoleniowcowi w sparingach, że nadaje się do drużyny i warto mi zaufać. Oby w rundzie wiosennej to zaufanie przyniosło jeszcze lepsze rezultaty niż dotychczas - mówi.
Zawodnik liczy, że wreszcie uda mu się osiągnąć stabilizację, której w jego dotychczasowej karierze tak bardzo brakuje. - Mam 23 lata i GKS Tychy jest już moim siódmym klubem na rozkładzie. Zdaję sobie doskonalę sprawę, że to dużo i o stabilności nie ma mowy, ale niestety np. w Gorzowie rozpadł się klub, a w Radzionkowie też nie było ciekawie pod względem finansowym. Z tego właśnie powodu nie zostałem w Ruchu, choć działacze chcieli, żebym podpisał umowę na kilka lat. Trudno powiedzieć, czy do tej pory brakowało mi szczęścia czy czegoś innego - kończy.
Kiedy jednak Górak zdecydował się objąć GKS Katowice, wydawało się, że i Małkowski będzie musiał sobie poszukać nowego klubu. - Można powiedzieć, że zostałem wtedy na lodzie, bo bez trenera który, mnie chciał i bez kontraktu. Udowodniłem jednak nowemu szkoleniowcowi w sparingach, że nadaje się do drużyny i warto mi zaufać. Oby w rundzie wiosennej to zaufanie przyniosło jeszcze lepsze rezultaty niż dotychczas - mówi.
Zawodnik liczy, że wreszcie uda mu się osiągnąć stabilizację, której w jego dotychczasowej karierze tak bardzo brakuje. - Mam 23 lata i GKS Tychy jest już moim siódmym klubem na rozkładzie. Zdaję sobie doskonalę sprawę, że to dużo i o stabilności nie ma mowy, ale niestety np. w Gorzowie rozpadł się klub, a w Radzionkowie też nie było ciekawie pod względem finansowym. Z tego właśnie powodu nie zostałem w Ruchu, choć działacze chcieli, żebym podpisał umowę na kilka lat. Trudno powiedzieć, czy do tej pory brakowało mi szczęścia czy czegoś innego - kończy.
Polecane
II liga