Po przerwie wzięli się do roboty. W nagrodę Górnik znów liderem!

28.10.2017
Górnik Zabrze w pierwszej połowie nie wyglądał najlepiej i zasłużenie przegrywał z Sandecją Nowy Sącz. W drugiej jednak podopieczni trenera Marcina Brosza wzięli się do roboty i strzelili dwie bramki. Dzięki nim śląski zespół znów jest liderem Lotto Ekstraklasy!
Łukasz Laskowski/Press Focus
Przed meczem pod znakiem zapytania stały występy Tomasza Loski i Szymona Żurkowskiego. Ten pierwszy znalazł się w wyjściowej "11", a ten drugi - zaczął mecz na ławce rezerwowych. Pierwsza połowa nie układała się Górnikowi, który przed przerwą tylko raz zagroził gospodarzom - gdy z kilkunastu metrów uderzył Rafał Kurzawa. Bramkarz Sandecji Nowy Sącz na "raty" zdołał obronić. Był to pierwszy celny strzał zabrzan - i to w dodatku przy stanie 1:0 dla nowosądeczan.

Gol dla Sandecji padł kwadrans przed przerwą, po stałym fragmencie gry. Z rzutu wolnego dobrze dośrodkował Mateusz Cetnarski, a w polu karnym Mateusza Wieteskę uprzedził Michal Piter-Bucko, który dzisiaj obchodzi 32. urodziny. Dwie sytuacje na wpisanie się na listę strzelców miał też Adrian Danek - na samym początku niewiele mu zabrakło, by zamknąć podanie Wojciecha Trochima, a później piłka powędrowała nieznacznie nad poprzeczką, gdy strzelił po podaniu Filipa Piszczka.

Druga połowa w wykonaniu Górnika była znacznie lepsza - tuż po wznowieniu ładną akcję celnym strzałem wykończył Damian Kądzior. Kilkanaście minut później do wyrównania doprowadził Szymon Matuszek, który dobił uderzenie głową Igora Angulo. Hiszpan przebudził się na drugie 45 minut i chwilę po golu kapitana zabrzan po raz 14. wpisał się na listę strzelców w tym sezonie. Po zagraniu Kurzawy snajper "Trójkolorowych" ograł dwóch obrońców i skierował piłkę do siatki tuż przy słupku.

Angulo powinien mieć dzisiaj dwa gole na koncie - tuż przed końcem spotkania z niewielkiej odległości uderzył prosto w Gliwę. Na jego szczęście, sytuacja ta nie zemściła się i Górnik wraca do domu z trzema punktami, które dają zabrzanom pozycję lidera Lotto Ekstraklasy.

Oprócz goli, było jeszcze kilka wydarzeń z drugiej połowy - wejście na boisko Żurkowskiego miało spory wpływ na przemianę Górnika po przerwie oraz dwie decyzje Pawła Gila. Przy stanie 1:1 ewidentne ręką zagrał Dani Suarez, który miał już na koncie żółtą kartkę. Drugiej nie zobaczył. Kontrowersje były także w drugą stronę - sędzia uznał, że Grzegorz Baran nie faulował Łukasza Wolsztyńskiego, który miał już tylko tego zawodnika do minięcia, by znaleźć się oko w oko z bramkarzem Sandecji. Czerwona kartka jednak była - w 90. minucie za drugie "żółtko" z boiska wyleciał Piszczek.

Sandecja Nowy Sącz - Górnik Zabrze 1:2 (1:0)
1:0 - Piter-Bucko, 30'
1:1 - Matuszek, 57'
1:2 - Angulo, 62'

Sandecja: Gliwa - Basta, Piter-Bucko, Kraczunow, Mraz - Baran, Cetnarski (64' Kasprzak) - Danek (78' Korzym), Trochim, Brzyski (78' Małkowski) - Piszczek. Trener: Radosław Mroczkowski.

Górnik: Loska - Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj - Kądzior (89' Olszewski), Matuszek, Ambrosiewicz (46' Żurkowski), Kurzawa - Ł. Wolsztyński (81' Ledecky), Angulo. Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Basta, Baran, Piszczek - Suarez, Kurzawa.
Czerwona kartka Piszczek (90' za dwie żółte).
Sędziował Paweł Gil (Lublin).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również