"Po derbach Polski Lecha z Legią to największe derby w kraju"

28.10.2012
Nie wszystkim określenie "derby" dobrze się kojarzy. Dla Marcina Molka pojedynek Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze zakończył się dramatyczną kontuzją. Wrócił po niej do gry, ale wielkiej kariery już nie zrobił.
2 października 1999 roku Marcin Molek rozgrywał swoje czwarte derby przeciwko Górnikowi. Okazały się niezwykle pechowe. W 44. minucie pojedynku doznał złamania kości piszczelowej. Miał wówczas 21 lat. - Co zrobić. Teraz tak sobie uzmysławiam, że to już 13 lat, a pamiętam to jak dziś. Było, minęło - komentuje trener Górnika Wesoła.

Po wyleczeniu urazu - co trwało półtora roku - zagrał jeden mecz w barwach Ruchu i... przeniósł się do Zabrza. - Chyba przecierałem szlak, bo tak się złożyło, że zagrałem w Górniku, a to nie był najpopularniejszy kierunek z Chorzowa. Nie byłem w najwyższej formie, a przy Cichej mnie nie chciano. Kibice nie mieli mi tego za złe - wspomina Molek.

- Ruch wystawił mnie na listę transferową, Górnik borykał się wtedy z różnymi problemami. Zadzwonił do mnie ówczesny trener zabrzan, Waldemar Fornalik, który pamiętał mnie z Chorzowa, bo był asystentem Oresta Lenczyka. Zapytał, czy chciałbym zagrać w tym zespole. Nie zastanawiałem się ani przez moment. Nie zwracałem uwagi na jakieś animozje - przyznaje.

Przy Roosevelta Molek spędził jeden sezon. W tym czasie rozegrał 19 ligowych spotkań. Większość z nich u boku... Piotra Gierczaka, który to nieszczęśliwie sfaulował pomocnika w derbach z 1999 roku. - Taki jest sport, czasami trzeba się liczyć z tym, że może się coś wydarzyć. Spotkałem się z nim już na drugi dzień po tym meczu. Był u mnie w szpitalu i przepraszał. Nie rozpatrywałem tego w kategoriach, czy faul to było celowe zagranie, czy nie. Wybaczyłem - opowiada nasz rozmówca. - Byłem zadowolony, że udało mi się zagrać w ekstraklasie, to było moim marzeniem - dodaje.

- Okres gry w Zabrzu miło wspominam, bo to był Górnik z prawdziwego zdarzenia, typowo śląska drużyna, z Jackiem Wiśniewskim, Andrzejem Bledzewskim, Michałem Probierzem, Andrzejem Niedzielanem, czy Gierczakiem w składzie - podsumowuje trójkolorową przygodę Molek, który następnie wrócił do Chorzowa i jeszcze raz zagrał w Wielkich Derbach Śląska. Karierę piłkarską zakończył w wieku 32 lat. Jeszcze w jej trakcie rozpoczął pracę trenerską. III-ligową ekipę z Wesołej prowadzi od czerwca tego roku.

Jutrzejsze derby Molek oczywiście będzie śledził. - Oba zespoły mają formę zwyżkową. Górnik jest na fali, Ruch co prawda przegrał z Polonią Warszawa, ale widać, chociażby po spotkaniu w Bełchatowie, że to bardzo dobry zespół. Wierzę, że wygrają "Niebiescy", mimo tego, że grałem też w Zabrzu. Jednak w Chorzowie spędziłem trochę więcej czasu - przyznaje.

Jeśli dzisiaj Piast Gliwice powtórzy wyczyn Podbeskidzia Bielsko-Biała z poprzedniego sezonu, zabrzanie, przy ewentualnej wygranej przy Cichej, wskoczą na pozycję lidera ekstraklasy. Gospodarze będą przez to podwójnie zmobilizowani, by do tego nie dopuścić. Jest jeszcze jedna rzecz, która może na podopiecznych Jacka Zielińskiego podziałać mobilizująco...

- Na taki mecz nie trzeba nikogo nakręcać. Tym żyje cały region. Po "derbach Polski" Lecha Poznań z Legią Warszawa to największe derby w kraju. Nie trzeba nikogo na nie motywować, ale fakt, że Ruch mógłby jako pierwszy pokonać Górnik w tym sezonie, to dodatkowa mobilizacja - uważa Molek
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również