"Piwo? Nie ma mowy! Wiadomo, jak to jest z naszymi kibicami"
03.05.2009
To był popis lewej flanki Górnika. Mariusz Magiera i Piotr Madejski w meczu z Lechią wskazali Adamowi Marciniakowi i Przemysławowi Pitremu, że... ich miejsce jest na ławce rezerwowych, choć to właśnie ta dwójka grywała ostatnio najczęściej.
Magiera niespodziewanie dał chwilę wytchnienia Adamowi Banasiowi, który tej wiosny dźwiga na swoich barkach ciężar zdobywania bramek. - Zagrałem z Piotrkiem fajną klepkę. Długo się nie namyślałem i wpadło - opisuje z zadowoleniem wychowanek Halnego Andrychów. Równie wiele mówiło się wczoraj o grze skrzydłowego Górnika, bowiem jego od meczu z Lechem Poznań w składzie zabrzan nie widziano.
- Dostawałem od kolegów sporo piłek, więc mogłem się wykazać - podkreśla zawodnik, który dopiero co wrócił z banicji w Młodej Ekstraklasie. - Treningi tam nie są tak intensywne, stąd w końcówce - z powodu braku sił - prosiłem o zmianę. Nie było sensu ryzykować, że w pewnym momencie nie zdążę wrócić na swoją połowę - zauważa Madejski. Z podobnego założenia wyszedł trener Henryk Kasperczak, posyłając w bój Dariusza Kołodzieja. Ten - nie chcąc być gorszy od innych lewonożnych kolegów - ostatecznie rozwiał nadzieje gości o remisie.
Na duże piwo zasłużył zresztą cały zespół. - Nie ma takiej opcji. Wiadomo, jak to jest z naszymi sympatykami - śmieje się Magiera, przypominając o zakazie zafundowanym piłkarzom przez fanów. - Ale już tak na serio, nie w głowie nam rozrywki. Skupiamy się na walce o utrzymanie. Nie mamy zamiaru zawieść tych, którzy w nas wierzą - dodaje. Jeśli w następnych kolejkach gracze z Roosevelta pokażą taką samą determinację, fani szybko zapomną o swoim pomyśle.
Magiera niespodziewanie dał chwilę wytchnienia Adamowi Banasiowi, który tej wiosny dźwiga na swoich barkach ciężar zdobywania bramek. - Zagrałem z Piotrkiem fajną klepkę. Długo się nie namyślałem i wpadło - opisuje z zadowoleniem wychowanek Halnego Andrychów. Równie wiele mówiło się wczoraj o grze skrzydłowego Górnika, bowiem jego od meczu z Lechem Poznań w składzie zabrzan nie widziano.
- Dostawałem od kolegów sporo piłek, więc mogłem się wykazać - podkreśla zawodnik, który dopiero co wrócił z banicji w Młodej Ekstraklasie. - Treningi tam nie są tak intensywne, stąd w końcówce - z powodu braku sił - prosiłem o zmianę. Nie było sensu ryzykować, że w pewnym momencie nie zdążę wrócić na swoją połowę - zauważa Madejski. Z podobnego założenia wyszedł trener Henryk Kasperczak, posyłając w bój Dariusza Kołodzieja. Ten - nie chcąc być gorszy od innych lewonożnych kolegów - ostatecznie rozwiał nadzieje gości o remisie.
Na duże piwo zasłużył zresztą cały zespół. - Nie ma takiej opcji. Wiadomo, jak to jest z naszymi sympatykami - śmieje się Magiera, przypominając o zakazie zafundowanym piłkarzom przez fanów. - Ale już tak na serio, nie w głowie nam rozrywki. Skupiamy się na walce o utrzymanie. Nie mamy zamiaru zawieść tych, którzy w nas wierzą - dodaje. Jeśli w następnych kolejkach gracze z Roosevelta pokażą taką samą determinację, fani szybko zapomną o swoim pomyśle.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów