Pitry: Zostaliśmy okradzeni!

08.04.2009
Jesienny mecz ze Śląskiem, który był debiutem Henryka Kasperczaka w roli szkoleniowca Górnika, najbardziej utkwił w pamięci Przemysławowi Pitremu. Nie uznano mu wtedy prawidłowego gola.
Zawodnik Górnika nawet teraz czuje negatywne emocje na myśl o tamtym wydarzeniu. - Już nie pamiętam dobrze, który ze stoperów mnie krył, ale był to chyba Dariusz Sztylka. Biegliśmy razem do piłki i on trzymał mnie za koszulkę. Zdążyłem mimo tego posłać piłkę do bramki, ale pan Siejewicz nie uznał gola. Stwierdził, że to ja faulowałem rywala. Zamurowało mnie... - przyznaje Pitry.
 
Śląsk wygrał tamten mecz. - Jak już anulował bramkę, to powinien dać nam rzut karny. To było przy stanie 0-0 i mogliśmy prowadzić 1-0. Gdyby tak się stało, to nie przegralibyśmy tego meczu. Mimo, że sporo czasu minęło, to jednak żal pozostał. Po prostu zostaliśmy okradzeni z prawidłowo zdobytej bramki... - dodaje zawodnik zabrzan.
źródło: SportSlaski.pl / gornikzabrze.pl

Przeczytaj również