Pitry: Cieszę się z powrotu do ataku
22.07.2009
Przemysław Pitry trafił do Zabrza z Poznania jako napastnik. Tak też rozpoczął swoje występy przy Roosevelta jeszcze za kadencji Ryszarda Wieczorka. Niestety, wychowanek LKS-u Stara Wieś zatracił swoją wcześniejszą skuteczność, czego efektem była zmiana pozycji na boisku. Henryk Kasperczak zadecydował o tym, że 28-letniego piłkarza ujrzymy na lewym skrzydle. Choć Pitry spisywał się jako pomocnik przyzwoicie, to gra Górnika w ofensywie nie uległa poprawie. Trener Ryszard Komornicki po objęciu sterów w Zabrzu, zadecydował więc o powrocie zawodnika do przedniej formacji.
- Zawsze grywałem w ataku, więc powrót na tą pozycją bardzo mnie cieszy. Nawyków wytrenowanych przez lata się nie zapomina. Inna sprawa, że z moją skutecznością nie jest najlepiej, stąd nie mogły dziwić poszukiwania innych pozycji dla mnie - wyjaśnia Pitry. Czynnikiem, który może pomóc napastnikowi w odblokowaniu się jest fakt, że teoretycznie naprzeciwko siebie będzie miał teraz obrońców i bramkarzy o słabszych umiejętnościach niż to miało w ekstraklasie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jeszcze w barwach Zagłębia Sosnowiec, piłkarz dwa razy z rzędu należał do czołowych strzelców ówczesnej II ligi.
- Miło, by było przynajmniej powtórzyć te osiągnięcia, ale nie to w tej chwili jest najważniejsze. Celem jest awans Górnika do ekstraklasy i wszyscy musimy się temu podporządkować. W tym momencie indywidualne osiągnięcia statystyczne schodzą na dalszy plan - zapewnia Pitry. - Mieliśmy w ostatnim sezonie spore problemy ze strzelaniem bramek i z tym trzeba sobie poradzić. Jednak kto będzie trafiał do siatki jest już mało istotne - dodaje.
Wydaje się, że na ta chwilę pozycja Pitrego w drużynie jest niepodważalna. Oprócz niego, w kadrze znajduje się tylko dwóch zdrowych nominalnych napastników: Dawid Jarka i Robert Trznadel. Jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na tą chwilę jest to, że partnerem urodzonego w Pszczynie snajpera będzie Robert Szczot. - Trener Komornicki szuka jeszcze kogoś do formacji ofensywnej, więc niewykluczone, że ktoś się jeszcze pojawi. Ja w każdym razie nie czuję się pewniakiem do gry. O miejsce w składzie muszę walczyć tak jak każdy inny - przyznaje Pitry.
- Zawsze grywałem w ataku, więc powrót na tą pozycją bardzo mnie cieszy. Nawyków wytrenowanych przez lata się nie zapomina. Inna sprawa, że z moją skutecznością nie jest najlepiej, stąd nie mogły dziwić poszukiwania innych pozycji dla mnie - wyjaśnia Pitry. Czynnikiem, który może pomóc napastnikowi w odblokowaniu się jest fakt, że teoretycznie naprzeciwko siebie będzie miał teraz obrońców i bramkarzy o słabszych umiejętnościach niż to miało w ekstraklasie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jeszcze w barwach Zagłębia Sosnowiec, piłkarz dwa razy z rzędu należał do czołowych strzelców ówczesnej II ligi.
- Miło, by było przynajmniej powtórzyć te osiągnięcia, ale nie to w tej chwili jest najważniejsze. Celem jest awans Górnika do ekstraklasy i wszyscy musimy się temu podporządkować. W tym momencie indywidualne osiągnięcia statystyczne schodzą na dalszy plan - zapewnia Pitry. - Mieliśmy w ostatnim sezonie spore problemy ze strzelaniem bramek i z tym trzeba sobie poradzić. Jednak kto będzie trafiał do siatki jest już mało istotne - dodaje.
Wydaje się, że na ta chwilę pozycja Pitrego w drużynie jest niepodważalna. Oprócz niego, w kadrze znajduje się tylko dwóch zdrowych nominalnych napastników: Dawid Jarka i Robert Trznadel. Jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na tą chwilę jest to, że partnerem urodzonego w Pszczynie snajpera będzie Robert Szczot. - Trener Komornicki szuka jeszcze kogoś do formacji ofensywnej, więc niewykluczone, że ktoś się jeszcze pojawi. Ja w każdym razie nie czuję się pewniakiem do gry. O miejsce w składzie muszę walczyć tak jak każdy inny - przyznaje Pitry.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów